Korty toną w… podejrzeniach

Tak korty wyglądały w poniedziałek rano

Nowe korty tenisowe przy ul. Fabrycznej znowu znalazły się pod wodą. Tym razem w następstwie ulewy, która przeszła nad Świdnikiem w poniedziałek rano, 16 lipca. Niektórzy mieszkańcy miasta zastanawiają się, czy prawidłowo wykonano odwodnienie obiektu. Urzędnicy zapewniają, że wszystko jest w porządku, ale na wszelki wypadek zamierzają poddać drenaż kontroli. Pojawiły się też podejrzenia, że korty celowo zalewa… opozycja.
O zalanych wodą niedawno wybudowanych miejskich kortach powiadomił nas jeden z czytelników.


– To nie pierwszy taki przypadek, że po deszczu na kortach stoi woda. Swego czasu słyszałem plotki, że tam był jakiś problem z drenażem i dlatego obiekt otworzono dopiero w tym roku, a nie jesienią ubiegłego, jak zakładano. Być może to nie były plotki – zastanawiał się nasz rozmówca.

Karol Łukasik, rzecznik Urzędu Miasta Świdnik, tłumaczy, że woda na kortach tenisowych po ulewnych deszczach nie jest niczym nadzwyczajnym.

– Poniedziałkowe opady były nienormatywnymi, z których odebraniem miały problem sieci kanalizacji deszczowej o dużych średnicach. Układ drenażowy na kortach ma za zadanie powolne rozsączanie wody do gruntu. Drenaż, po wypełnieniu się wewnątrz, może nie być w stanie odebrać w krótkim czasie tak dużej ilości wody. Jednak prewencyjnie system odprowadzania wód opadowych będzie poddawany kontroli, a ewentualne nieprawidłowości zostaną naprawione przez wykonawcę – mówi rzecznik świdnickiego ratusza.

Urzędnicy zapewniają również, ze ulewne deszcze nie zaszkodziły nawierzchni kortów i we wtorek rano po kałużach nie było już śladu.

– Woda wsiąkła, a na nawierzchni nie ma żadnych uszkodzeń – mówi rzecznik. – W poniedziałek dotarły do nas również informacje od przechodniów, że na korcie jest mokro, a z leżącego tam węża ogrodowego leje się woda. Jedną z nielicznych osób mających dostęp do obiektu jest opozycyjny radny, który wcześniej uszkodził kamery TVP Lublin, polewając je wodą podczas konferencji prasowej. Być może to kolejna próba sabotażu?

Chodzi o sytuację sprzed kilku tygodni, kiedy podczas zorganizowanej na kortach konferencji prasowej, w trakcie której podpisano umowę na budowę basenów, radny Wiesław Księski (ŚWS), polewając zakurzony kort, niechcący oblał kamerę dziennikarzy TVP, którzy przyjechali relacjonować wydarzenie. Radny tłumaczy, że był to przypadek i trudno mu pojąć, dlaczego przypisuje się mu celowe działanie. Sabotaż to – jak mówi – poważny zarzut.

– Trzeba być ignorantem i nic nie wiedzieć o mojej osobie oraz mojej wieloletniej działalności sportowej w Świdniku albo trzeba mieć dużo złej woli i zawiści, aby insynuować mi takie rzeczy. Jeśli pan rzecznik ma na to dowody, niech zgłosi to prokuraturze i sprawa będzie załatwiona – oburza się radny Księski.

– Jeżeli ktoś mówi o celowo odkręconym wężu i sabotażu, to zakrawa na farsę – dodaje Jakub Osina, lider ŚWŚ. – Zaraz okaże się, że wszystkiemu winna jest osoba, która sprawie kortów oddała kilka miesięcy swojego życia, która zabiegała o to, żeby ten projekt doszedł do skutku i zyskał pozwolenie na budowę. Kiedy ktoś mówi o sabotażu, to jest to bardzo krzywdzące dla człowieka, który oddał serce dla tenisa i dla kortów. Jest mi z tego powodu bardzo przykro.

W rozmowie z nami radny Księski przyznał, że w jego opinii, drenaż na kortach został wykonany nieprawidłowo.

– Jedna z warstw odwodnienia została zrobiona nie z takich materiałów jak zakładał projekt, przez to po intensywniejszych deszczach korty zamieniają się w jezioro – mówi radny. (w)