Kościuk odgryza się Mazurkiewicz

– Powodem mającym decydujące znaczenie przy odwołaniu mnie ze stanowiska zastępcy była tak naprawdę obawa o następne wybory samorządowe. W pierwszych dniach października ubiegłego roku nie zadeklarowałem bowiem Hannie Mazurkiewicz mojego udziału w jej sztabie wyborczym, gdy przyjdą następne wybory – pisze na swojej stronie internetowej Robert Kościuk. Były wiceburmistrz Krasnegostawu stracił stanowisko 18 listopada 2016 r. Dziś zarzuca Mazurkiewicz cynizm, obłudę i arogancję.

Od odwołania Roberta Kościuka ze stanowiska zastępcy burmistrza Krasnegostawu minęło kilka tygodni. W tym czasie wiceburmistrz sprawy nie komentował. Milczenie przerwał 11 stycznia, zamieszczając na swojej stronie internetowej oświadczenie. Wynika z niego, że wbrew temu, co mówiła burmistrz Hanna Mazurkiewicz, Kościuk to postać krystaliczna, kompetentna i bardzo pracowita. Były wiceburmistrz przypisuje sobie wiele sukcesów, takich jak np. doprowadzenie do przebudowy ulic Sobieskiego i Chmielnej oraz organizację w Krasnymstawie specjalnej podstrefy ekonomicznej. Ale po kolei. Na początku swojej „Odpowiedzi na odwołanie” Kościuk przypomina, w jakich okolicznościach z przedsiębiorcy stał się wiceburmistrzem.

– W 2014 roku po pierwszej turze wyborów samorządowych pani Hanna Mazurkiewicz zwróciła się do mnie z prośbą o udzielenie poparcia i zaangażowanie się w drugą turę. Zgodziłem się, bo uważałem, że to słuszne i potrzebne. Dawało szansę na wprowadzenie zmian w Krasnymstawie – czytamy na stronie robertkosciuk.pl. – Jednakże po wyborczym zwycięstwie Hanna Mazurkiewicz nie zamierzała wywiązać się ze swojego zobowiązania, uznając widocznie, że podpisane przez nas porozumienie nie ma żadnej mocy prawnej – zarzuca obecnej burmistrz. Kościuk przekonuje dalej, że łamiąc porozumienie wyborczej już po tym, jak została burmistrzem, Mazurkiewicz sprzeniewierzyła się zasadzie pacta sunt servanda – umów należy dotrzymywać. – Zerwała porozumienie nie tylko ze mną, ale również z tymi wyborcami, którzy w odpowiedzi na moją prośbę głosowali na nią. Zlekceważyła, wręcz podeptała kardynalne zasady, którymi ludzie kierują się od wieków – pisze.
Według Kościuka, okres dwuletniej współpracy z Mazurkiewicz nie należał do łatwych. Były wiceburmistrz twierdzi, że zawsze musiał liczyć się z tym, że Mazurkiewicz może w każdej fazie rozmów czy negocjacji z innymi samorządowcami, instytucjami czy partnerami – w planowanych przedsięwzięciach – wycofać się z jego ustaleń z drugą stroną, aby w ten sposób „pokazać mu miejsce w szeregu”. – Na zarządzenie o udzieleniu mi pełnomocnictw czekałem blisko rok od objęcia urzędu. To bardzo ograniczyło zdolność jakichkolwiek działań i nie wpływało dobrze na zarządzanie miastem. Tylko upór i determinacja sprawiały, że pomimo prób spychania mnie na bok, nie rezygnowałem z misji na rzecz rozwoju Krasnegostawu – przekonuje.

Kościuk z dumą wyznaje, że „nie dał narzucić sobie biurokratycznego stylu, który wypełnia mury urzędów w Polsce”. Zapewnia, że do każdej sprawy podchodził indywidualnie, wsłuchiwał się w głosy mieszkańców. Wyznaje: – Muszę powiedzieć zatem, że powodem mającym decydujące znaczenie przy odwołaniu mnie ze stanowiska zastępcy była tak naprawdę obawa o następne wybory samorządowe. W pierwszych dniach października ubiegłego roku nie zadeklarowałem bowiem Hannie Mazurkiewicz mojego udziału w jej sztabie wyborczym, gdy przyjdą następne wybory samorządowe (2018). Nie mogłem przecież składać obietnic osobie, która już w 2014 roku, tuż po wyborach, nadwyrężyła zaufanie przy powoływaniu mnie na swojego zastępcę. Wówczas pojawiały się przecież rzekome powody formalno-prawne, które nie pozwalały jej wywiązać się z podjętych zobowiązań.

Kościuk, pamiętając o tym, odmówił Mazurkiewicz udziału w sztabie. Według jego relacji to wywołało u burmistrz „oburzenie i gniew”. – W potoku jej słów usłyszałem zapowiedź tego, co się wydarzy. Po tej rozmowie każdego dnia byłem odsuwany od prowadzenia kolejnych spraw, aż do piątku 18 listopada, do dnia odwołania – pisze były wiceburmistrz.
Dalej opisuje, że mimo spychania go na margines do końca walczył o lepszy Krasnystaw. Głośno wyrażał np. dezaprobatę dla planów podwyżek podatków dla przedsiębiorców. Kościuk zdecydowanie zaprzecza, że brakowało mu zaangażowania w pracę (tak jego odwołanie tłumaczyła m.in. Mazurkiewicz). – Wiele spraw dotyczących miasta załatwiałem bez wsparcia urzędu, biorąc urlop czy wykorzystując prywatny samochód i własne środki. Zwracając się z prośbą lub pytając o delegację służbową, zwykle spotykałem się z odmową. Nie niweczyło to jednak moich planów ani działań, bo podjęta misja była ważniejsza. Spotkania i rozmowy z politykami, ministrami, jak też dyrektorami różnych rządowych jednostek, pozwoliły m.in. przyspieszyć procedury utworzenia w Krasnymstawie specjalnej strefy ekonomicznej. W ostatnich dniach grudnia nasz wniosek trafił do Rady Ministrów, by tym samym zakończyć cały proces formalny – czytamy.

Kościuk przypisuje też sobie udział w doprowadzeniu do porozumienia miasta z powiatem w sprawie remontu ul. Sobieskiego i ul. Chmielnej, a także modernizacji starorzecza rzeki Żółkiewki, ul. Granicznej, ul. Kościuszki i ul. Piłsudskiego. – Na mój wniosek do systemu selektywnej zbiórki odpadów SZOK dołączono odbiór tzw. odpadów zielonych – przekonuje.
Kościuk twierdzi, że nie zapomniał też o najuboższych. Widząc długą listę oczekujących na mieszkania, zlecił wykonanie projektu technicznego na wybudowanie budynku socjalnego w technologii modułowej. – W projekcie budżetu miasta na rok 2017 przewidziano środki na jego wybudowanie. Natychmiast i stanowczo zareagowałem na informację o zamknięciu części przejazdów kolejowych w mieście przez władze PKP, do czego wskutek moich negocjacji z dyrekcją na poziomie makroregionu nie doszło – twierdzi.

Na koniec były wiceburmistrz przekonuje, że „nie zmarnował czasu, nie zawiódł”.
– Na koniec, tym razem odnosząc się do stylu odwołania, próbuję znaleźć odpowiedź na pytanie, ile trzeba mieć w sobie przewrotności, fałszu i arogancji, żeby zdobyć się na takie potraktowanie najbardziej zaangażowanej osoby, a przecież mój przypadek poniekąd nie jest jedyny. To postępowanie zachęcające do drastycznych porównań. Zdobywają się na nie osoby przekonane o swej wyimaginowanej wielkości, cyniczne i obłudne, dla których partykularyzm jest ważniejszy niż dobro ogółu, i którym władza uderzyła do głowy, usuwając z niej etos służby publicznej – podsumowuje.
Śmiało można powiedzieć, że kampania przed wyborami samorządowymi 2018 r. w Krasnymstawie już się zaczęła. (g)