Koty duszą się w pułapce z drutu

Ktoś w okolicach Przedmieścia Zastawie w Krasnymstawie zostawia wnyki, w które łapią się m.in. koty. – Moja kotka przepadła na kilka dni, wróciła kompletnie wycieńczona z drutem wokół szyi. Omal się nie udusiła – mówi nam mieszkanka ul. Łukasińskiego.

Tuż po Nowym Roku na naszego redakcyjnego maila otrzymaliśmy list, którego autorką jest zbulwersowana mieszkanka ul. Łukasińskiego w Krasnymstawie. – Zdarzenie miało miejsce 31 grudnia 2018. Mam dwa koty, które wychodzą na dwór, ale zawsze nocują w domu. W sylwestra jedna z moich kotek rano wyszła – jak ja to nazywam – na „patrol”. Przez cały dzień nie wróciła. Szukaliśmy jej w pobliżu, wołaliśmy, ale nie mogliśmy znaleźć – opowiada nam pani Anna.

Nasza Czytelniczka twierdzi, że czuła, iż kotce stało się coś złego. Niestety, przeczucie nie myliło jej. – 1 stycznia wieczorem kicia wróciła kompletnie wycieńczona, wystraszona, z pętlą z drutu na szyi, jak to widać na zdjęciu. Udało jej się samej uwolnić z tej pułapki, myślę, że inne koty mogły nie mieć tyle siły i zginęły z wycieńczenia. Nie wiem, kto zakłada takie wnyki, ale słyszałam, że podobno ludzie tutaj zakładają je, aby złapać bażanty, które podchodzą pod domostwa – opowiada. Kobieta podkreśla, że zarówno kłusownictwo, jak i znęcanie się nad zwierzętami, jest karane.

– O sprawie poinformowaliśmy straż miejską. Strażnicy wydrukowali plakaty informujące o karalności za takie postępowanie. Zostaną one rozwieszone na tablicach ogłoszeń w mieście – mówi pani Anna. Mieszkanka dodaje, że wie o co najmniej jednym podobnym przypadku. – Rozmawiałam z mieszkańcem ulicy Kickiego. Miesiąc temu też znalazł swojego kota z drutem na szyi – mówi. (kg)