Krasule jak bezpańskie psy

Rolnicy z Olchowca Kolonii skarżą się na sąsiada, którego krowy wchodzą im w szkodę i niszczą uprawy. – Część z nich jest zabiedzona i szuka jedzenia – mówią i zgłaszają sprawę do inspekcji weterynaryjnej. Ich zdaniem bez skutku.

– Pomóżcie nam i tym zwierzętom, bo nikt się tym nie interesuje – mówi rolnik z Olchowca Kolonii pod Wierzbicą. – Krowy łażą luzem po polu, niszczą uprawy. Część jest upalowana, ale pozostałe chodzą jak chcą.

Zwierzęta należą do miejscowego farmera. Ma ich około trzydziestu. I chyba nie do końca radzi sobie z ich hodowlą. Miejscowi rolnicy mówią, że te krowy które nie są uczepione, a jedzenia i picia szukają po okolicy. – Zgłaszaliśmy sprawę do inspekcji weterynaryjnej, ale jakoś nie widać efektu – mówią.

Agnieszka Lis, powiatowy lekarz weterynarii przyznaje, że inspekcja dostała anonimową informację o zwierzętach. – Wszczęliśmy działania, ale nie zastaliśmy właściciela na miejscu – mówi. – Trudno było chodzić po gospodarstwie pod jego nieobecność. Ale będziemy prowadzić postępowanie w tej sprawie.

Sytuacja rolnika i los krów podobno znany jest także w Urzędzie Gminy w Wierzbicy. – Ale to raczej inspekcja weterynaryjna ma wszelkie instrumenty aby rozwiązać ten problem – uważają miejscowi rolnicy. (bf)