Kreatywna metamorfoza

To już druga edycja miejskiego konkursu „Kreatywne Przemiany”, realizowanego przez wydział strategii i obsługi inwestorów ratusza. Właściciele odnowionych lokali biorą udział w serii warsztatów z zakresu m.in. wykończania wnętrz i doradztwa biznesowego. Gruntowną metamorfozę przechodzą także miejsca prowadzenia ich biznesów

Zakończył się remont „Cerowni artystycznej” przy ul. Noworybnej w Lublinie. Odnowione wnętrze zachwyca charakterem.


Pani Małgorzata Wójcik artystycznym cerowaniem zajmuje się już od dwunastu lat, ale sama historia firmy sięga 1947 roku. Wcześniej cerownia mieściła się przy ulicy Grodzkiej i – przez chwilę – na Zielonej. Zawsze prowadziły ją kobiety. Historię cerowni opisywaliśmy już w poprzednich numerach „Nowego Tygodnia”. Przed zmianami lokal nie wyglądał zbyt korzystnie – w ciemnym wnętrzu wyróżniała się tylko stara, przedwojenna lada. Cześć materiałów oczekujących w kolejce na naprawę leżała na podłodze i za kotarą.

Teraz pomalowane na błękitny kolor wnętrze cerowni nabrała charakteru. Największa ozdobą lokalu są meble – solidna, kilkudrzwiowa szafa zastąpiła kotarę. Dla klientów przygotowano stylowy stolik i krzesło z mosiężna lampą, a równie piękny żyrandol zwisa z sufitu. Pani Małgorzata, cerując, siedzi na obitym materiałem w paski krześle – przed nią, jak dawniej, rozstawione są pudełka z nićmi i liczne nożyczki.

– Wnętrze jest piękne, bardzo mi się podoba. Jest tu jak w domu – cieszy się właścicielka. Domowej atmosferze sprzyjają wyeksponowane na ścianach barwne pocztówki z historycznymi widokami Starego Miasta i Lublina, zbierane przez panią Małgorzatę, oraz lustro. Została też lada, od początku będąca elementem wyposażenia cerowni. Teraz jest pięknie odnowiona i pomalowana. Wkrótce w cerowni znajdzie się też miejsce dla pieska, owczarka Neo, którzy towarzyszy właścicielce w pracy. – Tu, w lokalu, zawsze były psy – podkreśla pani Małgorzata.

Gobeliny, firanki, ubrania, zabawki – lista przedmiotów do zacerowania, przynoszonych do „Cerowni Artystycznej”, jest bardzo długa i różnorodna. Klienci zachwycają się też odnowionym wnętrzem. – Tu wszyscy przyjeżdżają cerować ubrania, nie tylko mieszkańcy Lublina – podkreśla spotkany w lokalu pan dr Jerzy Mazurek, historyk. – Mnie zawsze cieszy uśmiech pani Małgorzaty i jej profesjonalizm. Nawet przedwojenny gobelin, pamiątkę po babci, potrafiła mi zacerować – dodaje.

– Wnętrze mi się bardzo podoba, zmiana jest ogromna – chwali lokal J. Mazurek.

– Mam teraz mnóstwo pomysłów – zamierzam zapisać się na kurs przewodników po Lublinie. Namówiła mnie pani Paulina Zarębska-Denysiuk, która przeprowadzała zmiany w lokalu – dodaje pani Małgorzata.

Emilia Kalwińska