Krewni wójta znaleźli robotę

Według naszego informatora w urzędzie gminy Izbica lub jednostkach mu podległych pracują cztery osoby z jego rodziny lub rodziny jego żony. Wójt Jerzy Lewczuk temu nie zaprzecza. Tłumaczy, że nie ma w tym nic złego. – Uwzględniając fakt, że urząd gminy i gminne jednostki organizacyjne są głównymi pracodawcami na terenie gminy Izbica, zakaz zatrudniania w takich jednostkach osób spokrewnionych lub spowinowaconych z wójtem gminy byłby co najmniej absurdalny – mówi.

Kilka dni temu otrzymaliśmy maila od mieszkańca gminy Izbica zatytułowany „Rodzina na swoim”. – Odnosząc się do treści tematu „Rodzina na swoim” chciałem poprosić o zajęcie się tematem i poproszenie o przedstawienie swojego stanowiska w sprawie polityki kadrowej Pana Wójta. Nie od dziś wiadomo, że wójt w ramach programu zatrudnił znaczną część swojej rodziny. Synów siostry, siostrę obecnej żony, a byłej żonie powierzył prowadzenie spraw Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Taka sytuacja może być uznana za precedens, każda szanująca się gmina do Komisji tej wyznacza pracownika urzędu, który pracuje w pełnym wymiarze czasu pracy, przez co petenci mają całodzienny, nieskrępowany dostęp i możliwość rozmowy. Tymczasem w Izbicy, żeby porozmawiać, należy udać się do Biblioteki w Orłowie Drewnianym. W ostatnim czasie dużo się mówi o zamykaniu oddziałów przedszkolnych i szkoły w Tarnogórze, część pracowników może zostać bez pracy, a wójt do Przedszkola w Izbicy od lutego zatrudnia córkę szwagierki, która do pracy dojeżdża spoza gminy – czytamy w liście.

Tym razem wójt Jerzy Lewczuk zdecydował się sprawę skomentować. – W urzędzie i jednostkach organizacyjnych gminy, zatrudnionych jest łącznie czterech członków rodziny mojej lub mojej obecnej żony, w tym jeden z członków mojej rodziny zatrudniony jest w urzędzie gminy jako pracownik fizyczny, gospodarczy, i jest jednym z 26 pracowników gospodarczych zatrudnianych przez urząd – przyznaje wójt. Lewczuk podkreśla, że wśród wszystkich pracowników zatrudnionych w urzędzie i gminnych jednostkach organizacyjnych, członkowie jego rodziny lub osoby ze nim spowinowacone, stanowią nawet nie procent, a promil ogółu zatrudnionych.

– Stwierdzenie „rodzina na swoim” jest więc nie tylko obraźliwe, ale po prostu nieprawdziwe. Dodaję, że pomiędzy mną a osobami, z którymi łączą mnie więzy pokrewieństwa lub powinowactwa, nie istnieje bezpośrednia zależność służbowa, zakazana zresztą treścią art. 26 ustawy o pracownikach samorządowych. Żadna z osób ze mną spokrewnionych czy spowinowaconych nie zajmuje również stanowiska kierowniczego ani w urzędzie gminy, ani też w żadnej z gminnych jednostek organizacyjnych – zauważa.

Lewczuk przekonuje też, że z uwagi na fakt, że urząd gminy i gminne jednostki organizacyjne są głównymi pracodawcami na terenie gminy Izbica, zakaz zatrudniania w takich jednostkach osób spokrewnionych lub spowinowaconych z wójtem gminy „byłby co najmniej absurdalny”. – Gdyby taki zakaz obowiązywał, osoby takie często nie mogłyby znaleźć żadnej pracy w miejscu zamieszkania.

Gminy wiejskie to małe środowiska i bardzo ograniczone rynki pracy. Fakt zatrudnienia w urzędach gmin i gminnych jednostkach organizacyjnych osób spokrewnionych z wójtem gminy czy też innymi urzędnikami lub radnymi samorządowymi w takich gminach jest więc powszechny. Izbica nie jest tu wyjątkiem w skali kraju, województwa czy powiatu. Sam fakt zatrudnienia takich osób nie świadczy zresztą o braku ich kompetencji jako pracowników i o tym, że pracę taką uzyskały wyłącznie dzięki rodzinnym koligacjom. Wszystkie osoby ze mną spokrewnione czy spowinowacone są dobrze oceniane przez swoich bezpośrednich przełożonych – mówi wójt.

Co do funkcji członka gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych Lewczuk zauważa, że jest ona funkcją społeczną, nieświadczoną na podstawie stosunku pracy. – Moja była żona nie pełni zresztą funkcji przewodniczącego tej komisji. Nie kieruje więc jej pracami. Jest członkiem komisji, jej sekretarzem i wykonuje swe funkcje w komisji po godzinach swojej pracy zawodowej, podobnie jak pozostali członkowie komisji.

Do chwili obecnej żaden z mieszkańców gminy nie zgłaszał mi żadnych problemów z dostępem osób zainteresowanych do Gminnej Komisji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych funkcjonującej w Gminie Izbica – podsumowuje wójt Izbicy. (kg)