Król dla Lublina

Król Kazimierz Wielki. Ostatni Piast na tronie polskim wiele uczynił dla Lublina – m.in. wzniósł mury obronne z bramami i basztami, co miało chronić miasto przed niespodziewanym najazdem

Ostatni Piast na tronie polskim wiele uczynił dla Lublina – m.in. wzniósł mury obronne z bramami i basztami, co miało chronić miasto przed niespodziewanym najazdem.


W chwili śmierci ojca Kazimierz Wielki, bo o nim mowa, miał zaledwie 23 lata. Stojące przed nim wyzwania, które zastał w świeżo objętym dziedzictwie, mogły przerosnąć władcę znacznie bardziej doświadczonego. Ale ten młody król okazał się prawdziwym mężem stanu.
Zjednoczenie państwa przez ostatnich Piastów wywarło pozytywny wpływ także na gospodarkę i na wzrost znaczenia miast, w tym i Lublina. O zasięgu lubelskiego handlu poza granicami Polski w końcu XIV w. świadczyć może dokument wystawiony w 1383 r. przez księcia litewskiego Jagiełłę, zezwalający mieszczanom lubelskim na wolny wjazd w granice Litwy w celach handlowych. Ten i przyznane wcześniej przywileje zapewniły Lublinowi znaczne korzyści i ułatwienia w handlu z innymi miastami, jakkolwiek doprowadziły również do częstych zatargów z mieszczanami Lwowa i Krakowa.
Kazimierz Wielki poczynił też w Lublinie konkretne inwestycje. To przede wszystkim mury obronne, którymi otoczono miasto w drugiej połowie XIV wieku. Budowa ich trwała zapewne kilkanaście lat, ale zakończono ją za życia ostatniego Piasta. Otaczały one teren wzgórza o powierzchni około 7 hektarów. Biegły od Bramy Krakowskiej, usytuowanej od strony traktu krakowskiego, na północ, wzdłuż ulicy Szambelańskiej, a potem ku wschodowi – wzdłuż Kowalskiej, do Bramy Grodzkiej, wzniesionej od strony zamku. Następnie ponad ulicą Podwale przecinały wzgórze w kierunku bazyliki ojców dominikanów (w ich linii znajdowało się jej prezbiterium), by potem, wzdłuż trasy wytyczonej przez dzisiejszą ulicę Jezuicką, na tyłach zabudowań zlokalizowanych przy dzisiejszej ulicy Królewskiej, zamknąć obwód murów przy Bramie Krakowskiej. Były wielokrotnie przebudowywane w celach ich reperacji, jak i w celu dostosowania ich do nowych wymagań estetycznych. W ich ciągu znajdowało się też kilka furt, przeznaczonych w zasadzie tylko dla pieszych.
Co jeszcze Lublin zawdzięcza Kazimierzowi Wielkiemu
W 1342 r. w Liber beneficiorum (łac. „Księga beneficjów” – spis dóbr kościelnych) Długosz pisze, że Kazimierz II [Wielki], król polski, fundował i wystawił w 1342 r. „kościół z cegły palonej” oraz „dał i zapisał plac rozległy i szeroki na budynki klasztorne oraz dla zamieszkania braci w sąsiedztwie murów miejskich”. Był to „siódmy klasztor zakonu kaznodziejskiego [dominikanów] w królewskim mieście Lublinie”, poświęcony św. Stanisławowi.
Znaczącą rolę w życiu miasta odgrywał też zamek. W czasach Rzeczypospolitej szlacheckiej był siedzibą przedstawiciela władzy królewskiej, we wczesnym średniowieczu kasztelana bądź jego sędziego i straży. Od XIV w. był siedzibą starosty oraz sądu grodzkiego i urzędników sądowych. We wczesnym średniowieczu był wzniesiony z drewna – najstarszą murowaną jego częścią była okrągła wieża – baszta, wzniesiona zapewne w połowie XIII wieku. Kazimierzowi Wielkiemu założenie zamkowe zawdzięcza kamienny mur obronny, zabudowania mieszkalne oraz kaplicę zamkową Św. Trójcy. Budowę ukończono w czasach panowania Kazimierza Wielkiego, a więc do roku 1370, po czym odbyła się uroczysta konsekracja kaplicy (na południowej ścianie pod warstwą zaprawy z XV w. zachował się krzyż konsekracyjny, tzw. zacheuszek). Liturgię z udziałem władcy sprawowano zazwyczaj w górnym kościele – dolny pełnił funkcję kaplicy służebnej. Ośmioboczny filar podpierający gwiaździste sklepienie to symboliczna „kolumna niebios”, łącząca świat ziemski i boski.
Joanna Dudziak

Epitafium dla króla

Co myśleli o Kazimierzu jego współcześni? Oddajmy głos anonimowemu autorowi tzw. „Kroniki katedralnej królewskiej”, powstałej w kręgu duchowieństwa krakowskiego, latami przypisywanej Wielkopolaninowi Jankowi z Czarnkowa, podkanclerzemu na dworze Kazimierza Wielkiego. Oto cytat z fragmentu noszącego tytuł „Jak rządził Kazimierz Królestwem i narodem”: „Królewską uwieńczony koroną, rządził on powierzonym mu przez Boga królestwem i narodem dzielnie i z pożytkiem.(…) Był bowiem najżarliwszym opiekunem i obrońcą dobrych i sprawiedliwych, zaś najsroższym prześladowcą złych, grabieżców, gwałcicieli i oszczerców. Kto tylko popełnił łotrostwo lub kradzież, chociażby to była szlachta, tego skazał ścinać, topić i głodem morzyć…(…) Za jego czasów żaden z potężnych panów lub szlachty nie śmiał biednemu gwałtu czynić, lecz wszystko się sądziło według szali sprawiedliwości. (…) Tak tedy król ten ponad wszystkich monarchów polskich dzielnie rządził rzeczą pospolitą, albowiem jak drugi Salomon podniósł do wielkości dzieła swoje – murował miasta, zamki, domy” [wśród inwestycji wymieniony jest Lublin i Wąwolnica – red.] (,,,) Za czasów tego króla w lasach, gajach i dąbrowach tyle założono wsi i miast, ile bodaj nie powstało kiedy indziej w Królestwie Polskim”.

Gorący Wschód

Jeśli chodzi o kwestie wschodnie, Kazimierz już w 1357 r. planował chrystianizację Litwy oraz unię polsko-litewską. Zawarł też porozumienie z księciem halicko-włodzimierskim Jerzym II Trojdenowicem, że w razie jego bezpotomnej śmierci przejmie władzę nad jego księstwem. Kiedy książę został otruty w 1340 r., Kazimierz urządził odwetową wyprawę na Lwów, w którym pozostawił polską załogę, mającą dopilnować dochowania przyrzeczenia o wierności, złożonego przez miejscowych bojarów. Był to początek 30-letnich zmagań o ziemie ruskie z tamtejszymi bojarami, Litwą (w relacjach z nią spokój panował do roku 1339, kiedy to zmarła żona Kazimierza Aldona-Anna, córka Giedymina, a Litwini wrócili do starych obyczajów, typu puszczanie z dymem grodu razem z jego obrońcami, jak w Pułtusku) i Tatarami, w efekcie których opanował Ruś Halicką, a ziemie bełską, chełmską, włodzimierską i Podole przynajmniej okresowo uczynił lennami Korony. Swoje trzy grosze wtrącali także Krzyżacy, kiedy np. zamiast wspomóc Polaków w walce z Litwinami, pustoszyli Mazowsze.
W tych zmaganiach występuje też Lublin. Kiedy w 1341 r. zbuntowany bojar Detko wezwał na pomoc Tatarów, Kazimierz zatrzymał ich na prawym brzegu Wisły. Podczas odwrotu najeźdźcy próbowali zdobyć Lublin, ale obrońcy wówczas jeszcze drewnianego grodu odparli atak. Po najeździe tym z nieznanych przyczyn wójtostwo lubelskie znowu znalazło się w rękach królewskich. Kazimierz Wielki w 1342 r. sprzedał je Franciszkowi z Moguncji. Aż do 1504 r. pozostawało ono pod rządami dziedzicznych wójtów – mieszczan krakowskich: Wierzynków, Morsztynów i Pieczeniów, którzy traktowali je przede wszystkim jako źródło dochodów, niespecjalnie interesując się sprawami miasta.