Krwawe szaleństwo inżyniera

Inżynier z zimną krwią zamordował swoją żonę – strażniczkę więzienną. Na jej zwłokach ułożył bukiet 19 róż, który miał symbolizować ich wspólne lata. Potem zabójca próbował targnąć się na życie. Choć został ciężko ranny, niebawem stanie przed Sądem Okręgowym w Lublinie. Znęcał się nad żoną 10 lat. Szantażował ją publikacją zdjęć intymnych. Miał ich ok. 4 tysięcy.
Ta wstrząsająca zbrodnia wydarzyła się w lipcu zeszłego roku na jednym z chełmskich osiedli. Małżeństwo Przemysława K (43 l.) od pewnego czasu było już fikcją. Mężczyzna nie mógł się z tym pogodzić, że żona odeszła do innego. Do końca łudził się, że kobieta do niego wróci, dlatego w „śmiertelnym” bukiecie, wśród białych kwiatów, umieścił jeden czerwony, który miał to właśnie symbolizować – zawiedzione nadzieję.
Mężczyzna już wcześniej planował zbrodnię. Podczas jednej z ostatnich wizyt żony, trzymał za placami nóż. Nie użył go, bo kobieta przyszła z kolegą, który filmował telefonem jak pakuje swoje rzeczy. Kiedy ofiara złożyła pozew o rozwód do sądu, mężczyzna nie cofnął się już przed niczym. Szantażował małżonkę publikacją zdjęć intymnych. Miał ich prawie 4 tysiące.
Następnego dnia zwabił podstępem ukochaną do mieszkania i kilka razy ugodził nożem.
Przemysław K. od razu też postanowił popełnić samobójstwo. Podciął sobie żyły i wyskoczył z 3 piętra. Został ciężko ranny, ale przeżył. Teraz nie może poruszać się o własnych siłach, cały czas praktycznie leży i prawdopodobnie na salę sądową trafi na szpitalnym łóżku. Teraz specjalnie przystosowano do niego celę aresztu. Zabójcy grozi dożywocie. LL