Kryteria blokują pieniądze i miejsca pracy

Przyznawana przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa premia na rozpoczęcie działalności gospodarczej na wsi mogła być hitem, a legnie przez niefortunne kryteria. Chociaż na biznes na wsi można dostać aż 100 tys. zł bez grosza własnego wkładu, to zainteresowanie pieniędzmi jest marne. Rolnicy pomstują na niektóre kryteria.

Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa zakończyła nabór wniosków o premie na rozpoczęcie pozarolniczej działalności gospodarczej. Skierowany do rolników program zapowiadał się na prawdziwy hit. Każdy gospodarz ubezpieczony w KRUS mógł ubiegać się o premię w wysokości aż 100 tys. zł na otworzenie firmy na wsi. Co ciekawe, rolnicy nie musieli mieć ani grosza wkładu własnego a 80 proc. kwoty dostaliby w formie zaliczki. Nie ma w tej chwili innej, tak korzystnej dla beneficjentów możliwości pozyskania pieniędzy na zorganizowanie sobie, a może i nie tylko sobie, miejsca pracy. Program zapowiadał się na prawdziwy hit i mógł przysłużyć się stworzeniu setek miejsc pracy i rozruszać wiejską gospodarkę. Ale zainteresowanie premiami okazało się niewielkie.
– Z całego województwa wpłynęło do nas tylko 250 wniosków – mówi Krzysztof Szczepanik, zastępca kierownika biura wsparcia inwestycyjnego w lubelskim oddziale Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa.
Z powiatu chełmskiego złożono zaledwie 17 wniosków, z krasnostawskiego 11 a włodawskiego tylko 7. – Rzeczywiście, zainteresowanie oceniamy jako umiarkowane, ale być może wynika to z faktu, że to pierwszy nabór a te traktowane są testowo – dodaje K. Szczepanik.

Boją się albo nie mogą

Kłopot w tym, że sporo rolników, mimo chęci, nie może albo boi się ubiegać o wsparcie. Kiedy ponad rok temu w harmonogramach ARiMR pojawiła się informacja o planowanym naborze wniosków, kryteria podane były dosyć lakonicznie. Porównywano je do podobnego programu z poprzedniego unijnego budżetu, tj. „Różnicowania w kierunku działalności nierolniczej”. Wiadomo było jedynie, że w dniu złożenia wniosku rolnik ma być ubezpieczony w KRUS, pobierać dopłaty bezpośrednie i gdy dostanie dotację, musi prowadzić firmę przez określony czas. W „Różnicowaniu” ubezpieczonym w KRUS trzeba było być przez rok przed złożeniem wniosku a potem przez dwa lata prowadzić firmę. I co najważniejsze można to było robić w ramach KRUS na płaconej raz na kwartał składce. Przy nowym programie długość ubezpieczenia w KRUS przed złożeniem wniosku wydłużyła się do dwóch lat a prowadzenie działalności obowiązywać ma aż przez pięć lat. I niestety dla rolników muszą oni od razu przejść z ubezpieczeniem do ZUS. A więc płacić od razu, co miesiąc, wysokie składki.
– Jest to bariera psychologiczna, bo rolnicy szybko wyliczyli, że 80 proc. całej dotacji pójdzie na składki do ZUS i spore obciążenia dla firmy zwłaszcza w pierwszych latach prowadzenia biznesu, kiedy najtrudniej przetrwać – przyznają w ARiMR. – Oczywiście ci, którzy i tak myśleli o otworzeniu firmy, próbują dostać premię. A jeśli uda im się wstrzelić z pomysłem i będą zarabiać, to sobie poradzą.

KRS blokuje

Inną barierą jest kryterium, o którym wcześniej nie informowano. Wnioski mogą składać tylko te osoby, które od dwóch lat nie widnieją w Centralnej Ewidencji Działalności Gospodarczej lub Krajowym Rejestrze Sądowym. O ile sprawa z CEDG jest jasna (bo jeśli rolnik opłaca składkę do KRUS, to znaczy, że nie prowadzi działalności), to z KRS jest inaczej. Są rolnicy, którzy są członkami fundacji, stowarzyszeń, udziałowcami w spółkach prawa handlowego a nawet zasiadają w zarządach tych spółek, nie pobierając przy tym wynagrodzenia. I chociaż są ubezpieczeni w KRUS, to o premię na działalność starać się nie mogą, bo widnieją w KRS.
– Miałem nadzieje, że złożę wniosek o dotację na działalność usługową, przy której chciałem stworzyć dwa miejsca pracy na wsi – mówi pan Mirosław, rolnik z Białopola. – Wydawało mi się, że spełniam wszystkie kryteria. Teraz już wiem, że nie. Jestem wiceprezesem spółki z o.o. założonej kiedyś z kuzynem. I chociaż nie mam tam etatu a spółka prowadzi sporadyczną działalność, to wyklucza mnie to z możliwości ubiegania się o wsparcie. Gdybym wiedział o tym wcześniej, to uporządkowałbym tę kwestię, ale wygląda na to, że jest już za późno.
K. Szczepanik mówi, że złożone wnioski nie pokrywają pełnego limitu środków przeznaczonych na ten program. I trzeba się spodziewać, że w 2018 roku ARiMR przeprowadzi kolejny nabór. Nie jest wykluczone, że do tego czasu kryteria ulegną zmianie, zwłaszcza te dotyczące przejścia rolników do ubezpieczenia w ZUS, przez które program nie cieszy się takim zainteresowaniem jak przypuszczano. Rolnicy liczą też, że przy okazji zmieni się kryterium dotyczące figurowania w CEDG i KRS. Ich zdaniem okres karencji powinien być zdecydowanie krótszy, albo rolnikom powinno dać się alternatywę rezygnacji z zasiadania w fundacjach, stowarzyszeniach i spółkach, kiedy zechcą wystąpić o pieniądze. (bf)