Księża bronią Wilkowskiego

Kilku chełmskich duchownych napisało list do wicemarszałek sejmu, Beaty Mazurek. Księża, w trosce o przyszły kształt rady miasta, zwrócili się z prośbą, by przy tworzeniu list Prawa i Sprawiedliwości nie pominięto, związanego od wielu lat z Kościołem, radnego Eugeniusza Wilkowskiego.

Przed tygodniem napisaliśmy, że na listach wyborczych do rady miasta, tworzonych przez Prawo i Sprawiedliwość, ma zabraknąć radnego Eugeniusza Wilkowskiego, który nie jest członkiem partii. Cztery lata temu Wilkowski zdobył mandat, startując z PiS. Powodem, dla którego działacze PiS mieliby nie uwzględniać kandydatury Wilkowskiego, jest jego postawa na sesjach rady miasta. Radnym Prawa i Sprawiedliwości nie podobał się fakt, że kilkakrotnie Eugeniusz Wilkowski zagłosował za przygotowanymi przez prezydent Agatę Fisz projektami, m.in. za budżetem miasta i absolutorium za wykonanie budżetu.

– Poparłem budżet miasta, bo znalazły się w nim inwestycje, o które mocno zabiegałem – mówi Wilkowski. – Chodzi o parking przy kościele Chrystusa Odkupiciela i prowadzącą do niego ul. ks. Mrozka. Byłbym hipokrytą, gdybym najpierw starał się o realizację tych zadań, a na sesji za nimi nie głosował. Te inwestycje dziś służą nie tylko parafianom. Z parkingu na co dzień korzystają osoby przyjeżdżające do pobliskiego ośrodka „Nadzieja”.

Takie tłumaczenie działaczy PiS nie przekonuje. Sprawa wydaje się być przesądzona, Wilkowskiego na listach Prawa i Sprawiedliwości do rady miasta raczej nie zobaczymy, mimo że radny Zdzisław Szwed twierdzi, iż nie są one jeszcze zamknięte. Według naszych ustaleń, Wilkowski nie będzie kandydatem PiS do rady miasta. Tłumaczenie PiS-u jest takie, że radny nie stosował się w trakcie politycznych głosowań do klubowej dyscypliny. Podobno jest też drugi powód. Jak mówi jeden z działaczy chełmskich struktur Prawa i Sprawiedliwości, na mandacie do rady miasta bardzo mocno zależy Kamilowi Błaszczukowi, który prowadzi kampanię wyborczą kandydata PiS na prezydenta Chełma, Jakuba Banaszka. Szykujący się na lidera PiS w okręgu nr 3 Błaszczuk cztery lata temu wyraźnie przegrał z Wilkowskim, mimo że na liście miał wyższą pozycję.

W obawie przed kolejną porażką miał rzekomo namawiać swoich starszych kolegów, by ci przy ustalaniu list do rady miasta nie brali Wilkowskiego pod uwagę. Zaprzecza temu szef chełmskich struktur PiS, Zdzisław Szwed. Radny Wilkowski, mając bardzo duże poparcie, zwłaszcza wśród parafian, kandydując nawet z dalszej pozycji, mógłby być poważnym zagrożeniem dla lidera Błaszczuka. O tym cztery lata temu przekonał się Waldemar Kuśmierz, który jako lokomotywa listy musiał uznać wyższość startującego z czwartej lokaty Wilkowskiego.

Informacja o braku Wilkowskiego na listach Prawa i Sprawiedliwości zasmuciła wielu sympatyków tej partii, a także chełmskie środowisko kościelne. Kilku duchownych skierowało do marszałek sejmu, chełmskiej posłanki Beaty Mazurek, list w obronie radnego. Księża zwrócili się z prośbą, by nie pomijano Wilkowskiego przy tworzeniu list wyborczych. Radny w parafii pod wezwaniem Chrystusa Odkupiciela jest nadzwyczajnym szafarzem. Nic dziwnego, że księżom bardzo zależy na tym, by Wilkowski znalazł się na listach do rady miasta i do niej wszedł. Dla nich jest on gwarantem realizacji kolejnych inwestycji przy chełmskich parafiach.

Co też istotne, sympatycy PiS przypominają bardzo dobry wynik, jaki uzyskał Wilkowski przed czterema laty. Przekonują, że radny, jako lider listy w osiedlach Kościuszki i Działki mógłby uzyskać wynik, dzięki któremu Prawo i Sprawiedliwość w okręgu nr 3 miałoby szansę nawet na dwa mandaty. (s)