Kto mówi językiem rynsztoka?

„Proszę się nie zasłaniać katechizmem. Dobrej nowiny nie głosi się językiem z rynsztoka” – napisał pod adresem wojewody lubelskiego jeden z felietonistów lubelskiego „Gościa Niedzielnego”. – „Po prostu jestem przeciwnikiem promocji zboczeń, dewiacji i wynaturzeń, a zwolennikiem promocji rodziny opartej na związku małżeńskim kobiety i mężczyzny. Tylko tyle” – odpowiada Przemysław Czarnek.


Chodzi o słowa, które wojewoda wypowiedział przed październikowym marszem równości. Czarnek stwierdził, że „jest przeciwnikiem promowania zboczeń, dewiacji i wynaturzeń”. Bartosz Staszewski, organizator lubelskiego marszu, dopatrzył się w nich zniesławienia i skierował prywatny akt oskarżenia przeciwko wojewodzie. W ubiegłym tygodniu pisaliśmy o tym, że Sąd Okręgowy uchylił wyrok Sądu Rejonowego Lublin-Zachód, który w listopadzie umorzył sprawę. Uznał, że decyzja sądu pierwszej instancji była zbyt pochopna, co oznacza, że Czarnek i Staszewski znowu spotkają się na sali rozpraw.

– Przyjmuję do wiadomości to orzeczenie. Stawię się na kolejne rozprawy, by bronić swojego prawa do wolności opinii i poglądów. Mam do niego takie samo prawo, jak środowisko LGTB – skomentował wówczas wojewoda Czarnek i powołał się na jeden z zapisów Katechizmu Kościoła Katolickiego. – Głosi on, że akty homoseksualizmu są sprzeczne z prawem naturalnym – przekonuje.

Dość nieoczekiwanie Przemysław Czarnek został zaatakowany na łamach lubelskiego „Gościa Niedzielnego” przez profesora Lecha Giemzę z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. – „Proszę się nie zasłaniać katechizmem. To, co mnie obowiązuje, to głoszenie dobrej nowiny także osobom o odmiennej orientacji seksualnej. Nie głosi się jej językiem z rynsztoka. Jako osoba wierząca, uznająca w pełni nauczanie Kościoła, nie podpisuję się pod słowami wojewody” – napisał w swoim felietonie prof. Giemza.

– Ja po prostu konsekwentnie jestem przeciwnikiem promocji zboczeń, dewiacji i wynaturzeń, a zwolennikiem promocji rodziny opartej na związku małżeńskim kobiety i mężczyzny. Tylko tyle – odpowiedział wojewoda w publicznym oświadczeniu.

– Katechizm mówi wyraźnie o szacunku wobec osób o skłonnościach homoseksualnych. Szacunek wyraża się także w języku – przekonuje prof. Giemza, który nadał felietonowi kontrowersyjny tytuł „Nie jestem zboczeńcem, nie jestem kretynem”.

– Domyślam się, że pod moim skromnym adresem. Ja takich słów nigdy nie użyłem w stosunku do kogokolwiek. Kto tu zatem używa języka „z rynsztoka”? – ripostuje wojewoda, który sam jest pracownikiem naukowym KUL-u.

Trzeba przypomnieć, że pierwszy lubelski marsz równości przebiegał w niespokojnej atmosferze. W trakcie wydarzenia doszło do starcia kontrmanifestantów z policją. Ośmiu funkcjonariuszy odniosło obrażenia, a około 20 osób zostało zatrzymanych.
Grzegorz Rekiel