Która szkoła najważniejsza?

Radni nie dali się przekonać, zagłosowali za przeniesieniem SP nr 11 do budynku przy Powstańców Warszawy 10

Na komisji oświaty i sesji Rady Miasta Chełm z ust dyrektorów szkół padły mocne słowa. Reforma skłóciła chełmskie środowisko nauczycielskie. Na nic zdał się rozpaczliwy apel Doroty Cieślik, dyrektor ZSO nr 6. Zdecydowana większość miejskich radnych nie zgodziła się na utworzenie na bazie „Szóstki” nowej szkoły podstawowej, o co bardzo zabiegała jej rada pedagogiczna. Do budynku przy ul. Powstańców Warszawy latem br. przeprowadzi się SP nr 11. Podczas dyskusji wszyscy akcentowali troskę o dzieci. Ale czy na pewno?
To było jedno z najburzliwszych posiedzeń komisji oświaty, kultury i sportu od 2012 roku, kiedy rada miasta decydowała o wygaszeniu Gimnazjum nr 3 i Szkoły Podstawowej nr 10. W związku z rządową reformą oświaty, a konkretnie likwidacją gimnazjów i utworzeniem ośmioletnich szkół podstawowych, chełmscy urzędnicy przygotowali nowy projekt miejskiej sieci szkół. Powstał on w oparciu o pracę specjalnego zespołu, powołanego przez prezydent Agatę Fisz, składającego się z urzędników i radnych związanych z oświatą. Projekt zakłada m.in. przeniesienie SP nr 11, mieszczącej się przy ul. Wolności 20, do budynku przy ul. Powstańców Warszawy 10, gdzie swoją siedzibę ma ZSO nr 6, w którego skład wchodzą gimnazjum i liceum samorządowe. Ta ostatnia szkoła, ze względu na brak od kilku lat naboru do klas pierwszych, w grudniu ubiegłego roku uchwałą rady miasta została przeznaczona do likwidacji, a cały zespół szkół do rozwiązania. Nastąpi to z dniem 31 sierpnia br. Lubelski Kurator Oświaty w tej sprawie wydał już pozytywną opinię.
Reforma oświaty wywołała w środowisku nauczycielskim mnóstwo negatywnych emocji, związanych z utworzeniem na bazie istniejącego jeszcze Gimnazjum nr 6, nowej szkoły podstawowej. Z taką propozycją do prezydent Fisz wyszli nauczyciele z „Szóstki”. Chcieli też zgody miasta na prowadzenie naboru do klas: pierwszej, czwartej i siódmej. Ich pomysł spotkał się ze stanowczym sprzeciwem większości środowiska oświatowego, głównie wywodzącego się ze szkół podstawowych. Dyrektorzy byli zgodni co do jednego – nowa szkoła wywołałaby niepotrzebny chaos w całej chełmskiej oświacie i doprowadziłaby do zwolnień wielu nauczycieli oraz pracowników niepedagogicznych. Pociągnęłaby też za sobą skutki finansowe. Swoje zrobiłaby demografia. Urzędnicy przypomnieli, że z każdym rokiem ubywa uczniów. W porównaniu do minionego roku szkolnego, w obecnym, w szkołach podstawowych uczy się o 326 dzieci mniej. Przy malejącej liczbie uczniów, utworzenie nowej podstawówki wiązałoby się zatem z likwidacją najmniejszej, czyli SP nr 2. A 5 lat temu rada miasta wygasiła Szkołę Podstawową nr 10. Ostatni uczniowie jej mury opuszczą w czerwcu br.

Z myślą o dzieciach
Augustyn Okoński, dyrektor Wydziału Oświaty, uzasadniając przeniesienie SP nr 11 do budynku przy ul. Powstańców Warszawy i włączenie do niej dwóch roczników gimnazjum, użył wielu argumentów, ale najważniejszym była poprawa warunków kształcenia dzieci z „Jedenastki”. Jak stwierdził, SP nr 11 cieszy się dużą popularnością w Chełmie. Obecnie uczęszcza do niej ponad 500 uczniów. Gdyby urzędnicy pozostawili ją w obecnym budynku przy ul. Wolności, w kolejnym roku szkolnym zajęcia kończyłyby się o godz. 18.00, a za dwa lata placówka nie pomieściłaby wszystkich uczniów. Obecnie lekcje kończą się o godz. 16.00. – Budynek SP nr 11 wymaga dużych nakładów inwestycyjnych, nie ma też sali gimnastycznej – mówił Okoński. – Remont i budowa sali pochłonęłyby około 4 mln zł. Należałoby też wyposażyć pracownie, a to kolejne 200 000 zł. Przeniesienie uczniów „Jedenastki” do budynku „Szóstki”, w którym znajdują się 24 sale dydaktyczne, dwie gimnastyczne i dwie pracownie komputerowe, poprawi jakość kształcenia.
Okoński przyznał, że w pierwszym roku funkcjonowania połączonych szkół lekcje będą kończyły się o 16.30. – To będzie najtrudniejszy rok, szacujemy, że od 1 września do nowej SP nr 11 pójdzie 1 066 uczniów. W kolejnym roku 858, a za dwa lata – 730. Pozostawimy zajęcia dodatkowe, zarówno dla uczniów podstawówki, jak i klas gimnazjalnych. Nauczyciele zaś nie utracą pracy. W kolejnych latach, jeśli zabraknie dla nich godzin, poszukamy im etatów w innych szkołach. Pedagodzy oraz osoby zatrudnione w obsłudze i administracji z „Szóstki”, z dniem włączenia jej w struktury SP nr 11, staną się też jej pracownikami – objaśniał dyrektor Wydziału Oświaty.

Wątpliwości radnych
Zdecydowana większość radnych podzieliła argumenty dyrektora Okońskiego. Małgorzata Sokół z PO przypomniała jednak, że na spotkaniu z radą pedagogiczną „Szóstki” zostało powiedziane, iż zajęcia najmłodszych klas będą prowadzone w pomieszczeniach w podpiwniczeniu, które kilka lat temu sanepid wyłączył z użytkowania. Zdaniem radnej, ponad 1 000 dzieci w szkole to stanowczo za dużo, a dwuzmianowość spowoduje, że mimo wszystko nie wystarczy czasu na zajęcia pozalekcyjne.
Dariusz Grabczuk, notabene zatrudniony w ZSO nr 6 jako nauczyciel, stwierdził, że reforma ma na celu tworzenie małych szkół, przyjaznych dzieciom, a „Jedenastka” po połączeniu się z „Szóstką” taką nie będzie. – Kiedyś w „Szóstce” mieściło się nawet 1 500 dzieci – odpowiedział radnemu Okoński. – Zajęcia w szkole będą prowadzone w salach na parterze, pierwszym i drugim piętrze. Poradzimy sobie. W podpiwniczeniu są cztery sale, ale lekcji tam nie będzie.
Zwolenniczka nowej sieci szkół – radna PiS Elżbieta Nowaczewska, która pracowała w zespole zajmującym się reformą oświaty, stwierdziła, że po wygaszeniu SP nr 10, tworzenie kolejnej szkoły podstawowej byłoby nieetyczne. – Liczba uczniów maleje, a nie wiadomo, czy w nowym roku szkolnym do chełmskich placówek przyjdą dzieci spoza miasta – tłumaczyła Grabczukowi. – Z każdym rokiem tych dzieci będzie coraz mniej. A pozostawienie uczniów w budynku „Jedenastki” skończyłoby się tym, że wszyscy nie pomieściliby się w salach. Te dzieci też zasługują na kształcenie w dobrych warunkach. Nikt nie będzie podważał sukcesów Gimnazjum nr 6, bo one są niezaprzeczalne. Ale należy tutaj uwzględnić również fakt bardzo dobrego przygotowania dzieci w szkołach podstawowych, w tym również w „Jedenastce”. Obecność dyrektorów na komisji świadczy, że jest duże zaniepokojenie w środowisku oświatowym. Nowa szkoła spowodowałaby likwidację jednego lub dwóch oddziałów w innych placówkach.
Z kolei Eugeniusz Wilkowski, radny PiS, zapytał o plany miasta co do zagospodarowania budynku SP nr 11 przy ul. Wolności. – Zostanie on przeznaczony na miejski żłobek – odpowiedział wiceprezydent Stanisław Mościcki. – W Chełmie są dwa, ale lista oczekujących na wolne miejsce jest bardzo długa, wynosi blisko 100 dzieci. Niebawem zlecimy wykonanie dokumentacji projektowej na przystosowanie obiektu do potrzeb żłobka i myślę, że w ciągu kolejnych sześciu, może ośmiu miesięcy uda się nam go urządzić. Będziemy ubiegać się o dofinansowanie do remontu z rządowego programu, na zasadach 50 na 50, czyli połowę kosztów będziemy mogli pokryć z pieniędzy z zewnątrz. Adaptacja pochłonie kilkaset tysięcy złotych. Nigdy nie było, nie ma i nie będzie planów sprzedaży budynku przy ul. Wolności 20. Naszym zadaniem natomiast będzie powiadomienie rodziców wszystkich uczniów, że z 1 września br. ich dzieci będą uczyć się w budynku przy Powstańców Warszawy.

Ostatni apel dyrektor Cieślik
Obecna na komisji oświaty dyrektor „Szóstki”, Dorota Cieślik, zaakcentowała, że do 9 stycznia br. urzędnicy, a także członkowie zespołu, nie chcieli rozmawiać z gronem pedagogicznym ZSO nr 6 o planowanej reformie. – Podejmowaliście decyzje o nas, bez nas – mówiła. – Jest nam przykro, bo w rozwój chełmskiej oświaty włożyliśmy wiele wysiłku, podejmowaliśmy też mnóstwo działań. Dopiero na spotkaniu z zespołem ds. reformy mogliśmy wyrazić swoje opinie i niepokoje. Wtedy jednak było już za późno, bo wcześniej „Nowy Tydzień” poinformował, że do budynku „Szóstki” ma przeprowadzić się SP nr 11.
Cieślik przypomniała, że zgodnie z reformą, w zespołach szkół, w których działają gimnazjum i liceum, mógłby powstać wyższy typ szkoły. Wypomniała urzędnikom, że likwidacja ogólniaka i rozwiązanie zespołu szkół, co miało miejsce na grudniowej sesji rady miasta, odbyły się bez udziału grona pedagogicznego „Szóstki” i było wstępem do dalszych działań wobec gimnazjum.
Raz jeszcze zaapelowała do radnych, by pochylili się nad tematem i przeanalizowali kwestię utworzenia nowej szkoły podstawowej. – To nie reforma likwiduje Gimnazjum nr 6. Decyzję o „Szóstce”, jako miejscu, grupie ludzi, która ją tworzy, podejmujecie państwo, radni – mówiła. – Żadnej placówce nie zamierzamy zabierać dzieci. Chcemy jedynie dać rodzicom możliwość wyboru szkoły. Obecnie mamy 600 uczniów, z czego 200 z rejonu, a blisko 100 spoza Chełma.
Dyrektor Cieślik snuła też czarne scenariusze. – To nieprawda, że od 1 września w budynku „Szóstki” będą takie same warunki do nauki, jeśli dojdzie do połączenia obu szkół. Osoba zarządzająca placówką będzie miała duże problemy z organizacją pracy – podkreślała. – Dla uczniów to będą trudne dwa lata. Warunki lokalowe „Jedenastki” wszyscy znamy. One się pogorszyły, z chwilą podniesienia stopnia organizacyjnego. Jako zespół ludzi, tworzących „Szóstkę”, nigdy nie przekreślaliśmy dorobku innych szkół i nie powodowaliśmy, by zawierucha, jaka nastąpiła, przybrała taką formę. Zebraliśmy ponad 3 000 podpisów od ludzi, którzy chcą utworzenia nowej szkoły podstawowej. To również wasi wyborcy! – zwróciła się do radnych. – Początek września, myślę, udowodni słuszność naszych argumentów. Jeśli to możliwe, rozważcie państwo możliwość przekształcenia gimnazjum w szkołę podstawową. Dajcie szanse wszystkim dzieciom, by nie miały zubożonej oferty edukacyjnej.

Riposta
Słowa dyrektor Cieślik najbardziej dotknęły Iwonę Ceret, dyrektor SP nr 11. – Nie chcę oceniać jakiejkolwiek placówki, bo każda ma ogromny dorobek, tradycje i zasługi – mówiła. – „Jedenastka” pod względem bazy nie może równać się z innymi szkołami. Dzieci nie przychodzą do nas ze względu na sale, boiska, szatnie, bo u nas takich standardów jak w „Szóstce” nie ma. W naszej szkole pracuje jednak zespół wysoce wykwalifikowanych ludzi, który też odnosi z uczniami sukcesy. Dlaczego moja szkoła w końcu nie może funkcjonować w normalnych, godnych warunkach?! Na początku stycznia rodzice uczniów poinformowali mnie, że nauczyciele z „Szóstki” rozpowiadają wszędzie o rzekomej likwidacji SP nr 11. Na zebraniu wyjaśniłam, iż takich planów nie ma. Dyrektor Cieślik wypowiedziała się w radio, że nie wyobraża sobie współpracy z inną szkołą. Pani zdyskredytowała nasz dorobek! – stwierdziła Ceret. – Bez szkoły „Szóstki” oferta oświatowa będzie uboższa?! Mówienie o dobru dzieci w kategoriach jednej szkoły, wydaje się bezzasadne! Dwuzmianowość mamy od samego początku. Nie obawiamy się jej. U nas lekcje kończą się o 16.00. Nie ma naszej zgody na utworzenie nowej szkoły. Pamiętamy czasy, kiedy były plany likwidacji SP nr 11. Dziękujemy ówczesnym radnym, że do tego nie dopuścili.
Było nam ciężko, ale w swoich poczynaniach nigdy nie staraliśmy się być „pępkiem świata”.
Cieślik zapewniła, że w swojej wypowiedzi radiowej nikogo nie uraziła. – Są nagrania, można je odsłuchać – mówiła. – Jeśli ktoś się poczuł urażony, przepraszam. Nie było moją intencją, żeby wprowadzać jakiekolwiek zawirowania. Chcemy tylko pracować na rzecz chełmskiej oświaty.
Iwonę Ceret poparła Ewa Jakubowicz-Machajska, dyrektor SP nr 5. – Dzieci w Chełmie jest określona liczba. Pieniądz idzie za uczniem. Kołderka jest jedna i nie wiadomo, czy wszyscy się nią przykryją. Utworzenie „Szóstki” spowoduje, że z oddziałów każdej szkoły odejdzie po kilku uczniów i powstanie chaos, co zaburzy pracę innych placówek. Gimnazjum nr 6 szczyci się mianem szkoły sukcesu. Nasza szkoła takiego tytułu nigdy nie dostanie, bo Centralna Komisja Egzaminacyjna nie prowadzi tej klasyfikacji dla podstawówek. Powstanie nowej podstawówki będzie miało też swoje konsekwencje ekonomiczne – mówiła Jakubowicz-Machajska.

Demografia, ekonomia, czynnik społeczny…
Radna Ryszarda Mardoń zauważyła, że mieszkańcy osiedli, na których mieszczą się obie szkoły, pozytywnie zareagowali na plany związane z przeprowadzką „Jedenastki” do budynku „Szóstki”. – Nie spotkałam się z negatywną opinią. Podejmując decyzję, musieliśmy patrzeć na niż demograficzny, a także na warunki, w jakich uczą się dzieci w SP nr 11.
Małgorzata Sokół stwierdziła, że środowisko pedagogów nie ma wątpliwości, iż ta reforma nikomu nie była potrzebna. Podtrzymała swoje obawy, co do funkcjonowania dwóch szkół w jednym budynku. Jej zdaniem obiekt przy ul. Powstańców Warszawy, mimo wszystko, nie jest przystosowany do przyjęcia tak dużej liczby uczniów. Według niej zajęcia pozalekcyjne będą zagrożone.
Ewa Suchań, przewodnicząca komisji oświaty, kultury i sportu, przypomniała, że reformę wymyśliło ministerstwo edukacji, a nie prezydent Fisz. – Naszym zadaniem jest ją wdrożyć i ustalić nową racjonalną sieć, dbając o interes ucznia – podkreślała.
Dyskusję, zarówno na komisji i sesji, podsumował wiceprezydent Mościcki. – Demografia, czynniki ekonomiczny i społeczny były decydujące – mówił. – Braliśmy pod uwagę dobro wszystkich chełmskich szkół, a nie tylko jednej. Wcześniej zespół nie mógł się spotkać z nauczycielami, bo nie było wypracowanych propozycji. Czekaliśmy, aż sejm przyjmie ustawę. Doceniamy pracę pani dyrektor i całego zespołu „Szóstki”. Nie w porządku jest mówienie, że oferta SP nr 11 będzie uboższa od oferty SP nr 6. Chcę przypomnieć, że aż 52 procent budżetu przeznaczamy na oświatę. Z własnych pieniędzy w tym roku dołożymy do szkół aż 60 mln zł. Jeśli jest możliwość wypracowania oszczędności poprzez racjonalizację sieci szkół, to grzechem zaniechania byłoby z tego nie skorzystać. Zgodnie z zapowiedziami dyrektor Cieślik, wszyscy nauczyciele gimnazjum w nowym roku szkolnym mają zapewnioną pracę. Jedynie kilku może nie mieć pełnych etatów, ale pracy nie utracą.
Mościcki zapewnił, że nie będzie zajęć w podpiwniczeniu, ale nie wykluczył przeniesienia tam administracji na okres roku lub dwóch lat. W głosowaniu aż 18 radnych było za zmianą siedziby SP nr 11, a czworo (Sokół, Mirzwa, Białas i Jaworski) wstrzymało się od głosu. Z głosowania wykluczono Dariusza Grabczuka, zatrudnionego w „Szóstce”, któremu „interes prawny” nie pozwolił głosować.
Teraz uchwała trafi do wojewody lubelskiego i kuratora oświaty. Jeśli zostanie pozytywnie zaopiniowana, radni do końca marca będą musieli przyjąć ostateczną uchwałę o zmianie siedziby „Jedenastki”. Wiadomo już, że z dniem 1 września br. dyrektorem połączonych szkół zostanie Iwona Ceret. Dorota Cieślik natomiast może objąć funkcję wicedyrektora, tyle że po całym zamieszaniu mało prawdopodobne jest, by obie panie mogły ze sobą współpracować. (ps)