Któż jak Bóg!

Kościół pw. św. Michała Archanioła na lubelskich Bronowicach

W miniony piątek, 29 września, Kościół katolicki wspominał Michała Archanioła – zarówno w religiach chrześcijańskich, żydowskich, jak i muzułmańskich uznawanego za najważniejszego z aniołów.


Jego hebrajskie imię Mika’ el znaczy „Któż jak Bóg”. Według tradycji chrześcijańskiej i żydowskiej kiedy Satanael zbuntował się przeciwko Bogu i nakłonił do buntu jedną trzecią aniołów, archanioł Michał miał wystąpić, jako pierwszy przeciwko niemu z okrzykiem „Któż jak Bóg” i strącić z niebios księcia ciemności i zła – Lucyfera – do piekła. W Piśmie Świętym jest wspomniany aż pięć razy. W księdze Daniela jest nazwany „jednym z przedniejszych książąt nieba” (Dn 13, 21) oraz „obrońcą ludu izraelskiego” (Dn 12, 1). Św. Jan Apostoł określa go w Apokalipsie, jako stojącego na czele duchów anielskich, walczącego z szatanem (Ap 12,7). Św. Juda Apostoł mówi, że św. Michałowi zostało zlecone, by strzegł ciała Mojżesza po jego śmierci ( Jud 9). Wspomina też o nim św. Paweł Apostoł (2 Tes 4, 16). Jest uważany za anioła sprawiedliwości i sądu, łaski i zmiłowania. Jeszcze bardziej znaczenie św. Michała akcentują księgi apokryficzne: Księga Henocha, Apokalipsa Barucha czy Apokalipsa Mojżesza, w których Michał występuje jako wykonawca planów Bożych odnośnie ziemi, rodzaju ludzkiego i Izraela. Michał jest księciem aniołów, który ma klucze do nieba. Jest aniołem sądu i Bożych kar, ale też aniołem Bożego Miłosierdzia.

Bądź nasza obroną

Na licznych wizerunkach przedstawiany jest w rycerskiej zbroi i z mieczem lub oszczepem w ręce. Jego atrybuty to: globus, krzyż, laska, lanca, miecz, oszczep, puklerz, szatan w postaci skrępowanego smoka u nóg, tarcza z napisem: „Quis ut Deo” (Któż jak Bóg) i waga, gdyż jest aniołem końcowego rachunku, ważącym ludzkie dusze. Stoi u wezgłowia umierających, którym następnie towarzyszy w drodze do wieczności. Łączy się z tym patronat nad kaplicami cmentarnymi.
Do II Soboru Watykańskiego we wszystkich kościołach po mszach św. była odmawiana modlitwa, ułożona przez papieża Leona XIII: „Święty Michale Archaniele wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną. Oby go Bóg pogromić raczył, pokornie o to prosimy, a Ty, Wodzu niebieskich zastępów, szatana i inne duchy złe, które na zgubę dusz ludzkich po tym świecie krążą, mocą Bożą strąć do piekła. Amen”. Leon XIII nakazał ją odmawiać biskupom i kapłanom po każdej mszy św. Sam też odmawiał ją wielokrotnie w ciągu dnia. Jest to częściowy egzorcyzm. Broni przed złem i pokusami. Przypomniał o tej powinności Ojciec Święty Jan Paweł II, 24 maja 1987 r., gdy przybył jako pielgrzym do słynnego sanktuarium św. Michała na górze Gargano. W trakcie peregrynacji figury Michała Archanioła z Gargano po Polsce trafiła ona też w sierpniu 2013 roku m. in do parafii pw. św. Michała Archanioła przy ul. Fabrycznej 19.

Wspomnienie katedry

Archanioł Michał czczony jest w Lublinie od średniowiecza. Jego kult wiąże się z legendą. W 1282 r. krakowski książę Leszek Czarny toczył walki z Jadźwingami, którzy najechali ziemię lubelską. Zatrzymał się w naszym mieście, a kiedy – wg. legendy – zasnął pod okazałym dębem (na dzisiejszym placu po Farze), przyśnił mu się św. Michał z mieczem. Książę uznał to za znak od Boga, żeby dopędził wroga, zwyciężył i odebrał jeńców i łupy. Gdy wrócił z wyprawy, jako wotum wdzięczności za zwycięstwo wybudował przy ul. Grodzkiej świątynię pw. archanioła, który we śnie udzielił mu wskazówek.
Według Długosza i innych źródeł, kościół zbudowany został w 1282 roku z cegły w stylu gotyckim. Początkowo był to kościół parafialny, potem, w latach 1574-1826, stał się kolegiatą, a od 1826 do 1832 r., w związku z przeniesieniem biskupstwa z Krasnegostawu do Lublina – katedrą.
Złoty okres w dziejach świątyni to pierwsza poł. XVII w. W tym czasie nad kościołem wzniosła się ok. 65-metrowa wieża, którą widać było daleko poza rogatkami miasta. Wewnątrz były umieszczone trzy dzwony: Gabriel, Rafał i Michał. Z wieży kościoła w latach 1686-1830 grano hejnał. Do gotyckiego, wysokiego i długiego prezbiterium z siedmioma kaplicami, zakrystią i skarbcem wchodziło się przez kruchtę. Kwadratowa nawa główna, była podzielona czterema filarami.
Unikalne w skali kraju były dwa chóry niższy – dla wiernych i chóru śpiewającego, wyższy – muzyczny, z organami dla kapeli kościelnej. Wnętrze było bogato wyposażone. W ołtarzu głównym znajdował się obraz patrona kościoła, św. Michała, oraz płótno przedstawiające sen Leszka Czarnego, poza tym liczne ołtarze, krucyfiks trybunalski, chrzcielnica z brązu z XIII w., wiele obrazów z życia NMP, żyrandole oraz rzeźbione ławy. Pod posadzką z białego i czarnego marmuru znajdowało się wiele grobów znanych lublinian, mieszczan i duchownych, między innymi lubelskiego rajcy Erazma Lubomelskiego herbu Zadora. Do dzisiaj zachował się ówczesny wizerunek kolegiaty w kamienicy Lubomelskich przy ul. Rynek 8.

Ognisko życia religijnego

Wśród wielu zadań duszpasterskich parafia pw. św. Michała prowadziła działalność charytatywną, utrzymując trzy szpitale. Funkcjonowała też przy niej szkoła parafialna kształcąca organistów. Przy świątyni skupiały się też bractwa i stowarzyszenia religijne, mające za członków „znacznych i pobożnych” mieszczan lubelskich. Arcybractwo Trójcy Przenajświętszej skupiało duchownych z miasta i okolic. Przez wieki świątynia była ogniskiem życia religijnego w czasach pomyślnych dla miasta i narodu, jak i podczas upadków i ogólnych nieszczęść. Pożary spowodowały, że kościół wielokrotnie ulegał przebudowom. Często jednak remonty były tylko częściowe, dlatego świątynia powoli popadała w ruinę. W pierwszej połowie XVIII w. plany gruntownego remontu zbiegły się z utratą niepodległości przez Polskę. Wtedy to, mimo potrzeb własnych, na rzecz kraju oddano czterdzieści dwie sztuki naczyń liturgicznych. Do ostatecznego upadku kościoła przyczyniło się ustanowienie katedry w kościele pojezuickim pod wezwaniem Św. Jana. Kolegiata została kościołem parafialnym, zwanym potocznie farą. Podjęty w 1841 roku projekt rozebrania świątyni i zbudowania jej na nowo nie doszedł do skutku z powodu braku funduszy. W związku z tym w 1846 roku podjęto decyzję o rozebraniu nadwerężonej przez czas budowli. Rozbiórka trwała do 1855 roku.
Przy tym kościele przez 570 lat koncentrowało się religijno-umysłowe życie Lublina.

Nowy przyczółek: Bronowice

Na początku XX w. lubelski biskup, ks. Franciszek Jaczewski, zaczął starania o stworzenie nowej parafii na Bronowicach, ale wszystkie zabiegi rozbijały się o opór rosyjskich władz okupacyjnych. Od 1913 r. papież Pius X stał się duchowym ojcem nowej parafii. Jej organizatorem został ks. Piotr Stodulski, wikariusz par. pw. św. Pawła. 23 grudnia 1916 r. zakupiono i sprowadzono z Pawłowa modrzewiowy kościółek, który obecnie jest w Kazimierzówce. W 1920 r. pierwszym proboszczem parafii pw. św. Michała Archanioła na Bronowicach został ks. prałat Feliks Szeleźniak. Bp Marian Fulman starał się wskrzesić kult św. Michała Archanioła w naszym mieście.
W 1921 r. dokonał kanonicznej erekcji nowej parafii. W tym czasie H. Sachs – właściciel ziemski, ofiarował pod budowę nowego kościoła plac i budynki mieszkalne, w tym zabytkowy dworek, który do 1974 r. był plebanią. Nowy dom parafialny został wybudowany w latach 1971-74, natomiast, nowy, murowany kościół pw. św. Michała Archanioła, według projektu znanego, warszawskiego architekta Oskara Sosnowskiego, zbudowano w latach 1927-38. Konsekrował go bp Fulman, z polecenia którego w latach 1936-38 odkryto też fundamenty po farze., które od 2002 r. są jednym z ciekawszych miejsc Starego Miasta.
Tegoroczny XIV Festyn Rodzinny na Bronowicach 24 września zainaugurował odpust parafialny, który 29 września wierni liczącej 9104 osób parafii przeżywali, modląc się i dziękując Bogu za doznane łaski.
Elżbieta Kasprzycka

Wierni wierzą, że św. Michał pomaga odnaleźć wewnętrzne światło. Jest niezmordowanym mistrzem dobroci i zawsze pomaga podnieść się pokonanym. Archanioł stosuje reguły samotnego wojownika, zawsze jest skłonny pomóc załagodzić konflikt i rozwiązać kłopot. Jest kojarzony z elementem ognia, który symbolizuje spalanie rzeczy tymczasowych i przejściowych, dzięki czemu tylko czyste, wewnętrzne światło może przynieść docelowo nieśmiertelność. Nazywany jest więc często życzliwym Aniołem Śmierci.