Kuchenna rewolucja w szpitalu

Po raz kolejny zmienia się firma, która będzie karmiła pacjentów chełmskiego szpitala i dzierżawiła przyszpitalną kuchnię. Najniższą stawkę za żywienie zaproponowała firma z Poniatowej. Czy teraz skończą się utyskiwania pacjentów na zimne albo niesmaczne posiłki?

Przetarg na dzierżawę przyszpitalnej kuchni i karmienie pacjentów to smakowity kąsek. Umowa zawierana jest na cztery lata i wyceniana na grubo ponad 11 mln zł. Nic dziwnego, że w ogłoszonym przez szpital przetargu wystartowały trzy firmy: Impel Catering „Company” z Wrocławia (przez ostatnie cztery lata świadczyła usługę dla szpitala), Spółka Akcyjna Food Investment i spółka cywilna „Gomi” Zbigniewa i Katarzyny Górka z Poniatowej. I to ta ostatnia firma zaproponowała najniższą cenę za przygotowanie posiłków. Tuż przed otwarciem ofert przedstawiciele szpitala podali cenę, jaką zamierzają przeznaczyć na żywienie pacjentów w ciągu najbliższych czterech lat. To ponad 11,6 mln zł. Tylko firma z Poniatowej zmieściła się w tym limicie, oferując usługę za nieco ponad 10,7 mln zł przy cenie osobodnia netto na poziomie 13,80 zł. Food Investment zażądał ponad 14,7 mln zł (cena osobodnia na poziomie 18,99 zł netto) a Impel ponad 15,5 mln zł (19,97).
O dzierżawie kuchni od dawna sporo mówiło się i pisało w prasie. Kontrowersje wzbudził zwłaszcza przetarg z 2010 roku, kiedy usługę przejęła lubelska firma In-Pak, należąca do ówczesnej radnej sejmiku województwa lubelskiego z PO, Marzeny Świniarskiej. A wtedy PO rządziła w samorządzie województwa, pod który podlega chełmski szpital. Ówczesny szef Platformy w województwie, Janusz Palikot, sugerował radnej złożenie mandatu żeby nie dawać powodów do ataków i spekulacji. Świniarska sugestii jednak nie posłuchała. Kolejny przetarg wygrał Impel.
A o tym, że karmienie pacjentów to może intratny ale nielekki chleb, przekonywały się kolejno wszystkie firmy. Od chorych nie tylko nasza redakcja dostawała wiele skarg na jakość albo niską temperaturę posiłków. Czy teraz te skargi się skończą? (bf)