Kuchnie przetrwają, będą podwyżki

Wbrew plotce, która obiegła Krasnystaw, miasto nie planuje likwidacji kuchni i stołówek działających w szkołach i przedszkolach. Mało tego, władze obiecują podwyżki dla wszystkich pracowników niepedagogicznych zatrudnionych w trzech zespołach szkół, pięciu przedszkolach i żłobku.

 

W ubiegłym tygodniu blady strach padł na pracownice kuchni i stołówek w szkołach i przedszkolach prowadzonych przez miasto Krasnystaw. Ktoś rozpuścił informację, że szukając oszczędności władze chcą je zlikwidować, a co za tym idzie zwolnić kucharki i ich pomocnice, w sumie ok. 30 osób. W jednej wersji przetrwać miałaby kuchnia tylko w jednej z placówek, z której obiady rozwożone byłyby po całym mieście, w drugiej – miasto postawiłoby na catering. Kucharki, do których dotarła ta niepokojąca pogłoska, swoimi obawami podzieliły się z radną Ewą Kwiecień. Ta o komentarz poprosiła miasto. Na odpowiedź długo nie trzeba było czekać. W środę na stronie urzędu pojawiło się oświadczenie, w którym burmistrz Krasnegostawu Hanna Mazurkiewicz informuje, że „nie ma planów likwidacji kuchni przy stołówkach szkolnych i przedszkolnych”. Mało tego, burmistrz obiecuje, że „od 1 stycznia 2017 r. pracownicy niepedagogiczni z miejskich zespołów szkół i przedszkoli otrzymają obiecane podwyżki”.
– Chcemy, by na początek było to 100 zł brutto – mówi Krzysztof Gałan, sekretarz miasta Krasnystaw. – Zdajemy sobie sprawę, że zarobki pracowników obsługi szkół, czy przedszkoli są dramatycznie niskie i planujemy je systematycznie zwiększać. Są przypadki, że po kilkunastu latach pracy pracownik niepedagogiczny ma pensję 1850 zł. To musi się zmienić, ci ludzie muszą zacząć godnie zarabiać – dodaje.
Gałan nie wie, skąd wzięły się plotki odnośnie planowanej likwidacji kuchni. – Miasto, owszem, szuka oszczędności, ale nigdy nie pojawił się nawet pomysł czy sugestia, by zamykać kuchnie i stołówki. Chciałem uspokoić zatrudnione tam panie, nikt nie zamierza ich zwalniać – podsumowuje sekretarz. (kg)