Kultura znów tylko online

Od soboty znowu wszystkie placówki kultury i sztuki są zamknięte dla publiczności. Taką decyzję w ubiegłą środę podjął premier Mateusz Morawiecki. Będzie obowiązywać co najmniej do 29 listopada, a jeśli liczby zakażeń koronawirusem nie da się ograniczyć, dłużej. Świat kultury jest załamany.


Kultura to największy atut Lublina. Od ponad dekady funkcjonuje tu model rozwoju kultury, który z tej sfery gospodarki uczynił markę naszego miasta. Kultura promuje nas w Polsce i Europie, jest dla obywateli powodem do dumy. Tym trudniej z takiego cenzusu, z takiego kapitału przychodzi dziś rezygnować.

W związku z nowymi restrykcjami sanitarnymi kolejne wydarzenia artystyczne w Lublinie zostały anulowane lub odbędą się tylko w wydaniu internetowym. Dotyczy to na równi wszystkich instytucji kultury – od galerii sztuki, wystaw, spotkań autorskich i konkursów, poprzez biblioteki, domy kultury, ekspozycje czy muzea, po ofertę kin i teatrów. Miasto o tak dużym nasyceniu ofertą kulturalną jak Lublin musi przeżywać obecną sytuację gorzej niż inne aglomeracje.

Pohulaliśmy to mamy…

Gdy w maju rząd rozluźnił rygor covidowy, jako społeczeństwo nieźle sobie folgowaliśmy. Letnie miesiące przyniosły niemal karnawał po wielkim poście lockdown’u. Było beztrosko, bezrefleksyjnie. Zwłaszcza ludzie młodzi kozaczyli, chojraczyli, „olewali” nie tylko restrykcje, ale i ostrzeżenia służb sanitarnych. Większość z nas kompletnie zaniechała rekomendowanej osłony ust i nosa, co najwyżej ktoś cwaniaczył z maseczką pod brodą.

Niemal wszyscy biesiadowali na imprezach, obściskiwali się, ciumkali w gronie znajomych, przekazywali „znak pokoju” jak gdyby nigdy nic. Dogadzaliśmy sobie w restauracjach i pubach, tłoczyli sie przy barach, wymieniali gorące oddechy podczas dyskusji… oraz kłótni. Ba, znowu tłoczyliśmy się w MPK oraz w galeriach – no jednak nie w galeriach sztuki…

Pohulaliśmy w kulturze raptem przez kwartał, bo i zachowania nasze były, jak gdyby nigdy nic złego w tym kraju się nie działo… Wszystkim przyświecał naiwny wzór i pogląd premiera Morawieckiego z 1 lipca 2020: – Wirus w odwrocie. Nie ma się czego bać! odbiło się to w sferze kultury. W Lublinie wystarczyło pójść na wystawy czy koncerty, również te w plenerze – wejść tam w maseczce na twarzy. Wszyscy patrzyli wówczas na gościa jak na UFO-ludka, czytaj: Ależ się facet wygłupia z tą maską! I jeszcze pyta o płyn do dezynfekcji…

Kilka koncertów, jakie udało się w mieście zrealizować zatrważało brakiem odpowiedzialności: źle pojętą integracją ludzi, zwłaszcza wokół estrad. Teraz notujemy skutki tej beztroski.

Mamy kolejny taki czas

…gdy z powodu koronawirusa instytucje kultury w całej Polsce są zamknięte, artyści pozostają na przymusowych urlopach. Stan odmrożenia gospodarki nie trwał długo, z kulturą jest podobnie. Powrót do stanu sprzed lockdown’u rodzi nowe pytania: jak zareagują na niego odbiorcy tych dóbr?

Należy się przyzwyczajać, że po ustaniu pandemii świat kultury będzie zupełnie inny – nie dlatego, że ktoś ją ogranicza. Po prostu, społeczeństwo będzie inne – jeśli wyniesie z tego jakąś lekcję. Możemy mieć wygaszone łaknienie wyższej kultury poprzez długotrwały z nią rozbrat. – Potrzebne będą kompletnie nowe pomysły i kreacje. Trzeba zapomnieć o dawnych tłumach na imprezach, bo ludzie przyjdą na dane wydarzenie bardzo chętnie. Zwłaszcza, gdy dotyczy to sal czy innych przestrzeni zamkniętych. Nauczeni doświadczeniem będą chcieli zachować dystans, będą woleli uczestniczyć w plenerowych wydarzeniach – zauważa jeden z lubelskich animatorów kultury. – Musimy wiedzieć, jak przygotować siebie i programy w tej branży do nowej rzeczywistości.

Faktem jest, że odbiorcy kultury już są i będą pełni obaw. Nikt nie wie, w jakiej liczbie wrócimy do teatrów, kin, na koncerty. Nikt nie wie, czego najbardziej się obawiamy. Czy chodzi o brak dezynfekcji sali, odległości foteli, czy po prostu nieodpowiedzialnych widzów po sąsiedzku, z maseczkami pod brodą.

Może i wybierzemy się w fazie wygasania pandemii na spektakl czy plenerowy koncert, jednak będzie to impreza pełna lęku: czy inni uczestnicy zachowają wymagany dystans, czy nas nie zarażą choćby ostatnim wirusem z populacji…

Uczestnictwo w kulturze po pandemii to doprawdy pieśń dalekiej przyszłości – jeśli tylko wykazujemy dość wyobraźni i bazowy instynkt samozachowawczy. Wiele też zależy od tzw. kultury osobistej – jeżeli ta w nas jeszcze przetrwa, z powodu braku oferty kulturalnej… Tę należy odróżniać od rozrywki. Śmiem przypuszczać, że najmniej obaw w tym względzie będą mieć miłośnicy wspólnoty śmiechu kupujący bilety na kolejne edycje kabaretonów.

Zbadajmy to w ankiecie

Wybuch pandemii stworzył potrzebę realnej oceny strat, wyzwań i zagrożeń dla branży kultury w Polsce. Kryzys polityczny, jaki ujawnił się w ostatnich tygodniach, nie tylko odsłonił nowe problemy, lecz jeszcze bardziej wyeksponował trudności, z jakimi borykają się przedstawiciele tej sfery życia.

„Kultura w pandemii. Badanie sektora kultury w Lublinie, Wrocławiu i Katowicach” to temat badań realizowanych przez te miasta. Ankieta ma za cel zdiagnozować wpływ pandemii koronawirusa i postępującej recesji na funkcjonowanie całej branży.

Badanie jest adresowane do: instytucji kultury, reprezentantów organizacji społecznych aktywnych na polu kultury i sztuki, przedsiębiorców prowadzących działania bezpośrednio w obszarze kultury i sztuki, artystów, twórców, promotorów kultury etc. Dotyczy to zwłaszcza osób zarządzających, liderów posiadających kompleksowe i duże informacje na temat działalności w branży.

Jeśli ktoś chce wziąć udział w badaniu, organizatorzy proszą o kontakt przez link http://bit.ly/covid_kultura.

Otworzy się tu okno, w którym system poprowadzi nas do wypełnienia ankiety. Marek Rybołowicz