Kwietne łąki w chwastach po pas

O uporządkowanie zieleni w pasach drogowych apeluje Piotr Popiel z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości. – Decyzja o rzadszym koszeniu lubelskich ulic jest nierozsądna i w wielu miejscach stwarza zagrożenie – uważa. Lubelski ratusz odpiera zarzuty.


Chodzi o prowadzoną przez miasto, wzorem innych metropolii w kraju, akcję „Tu kosimy rzadziej”. Urzędnicy przekonują, że to skuteczna metoda walki z suszą. Nie wszyscy podzielają ten entuzjazm. – Z coraz większym zaniepokojeniem przyglądam się na zarastające pasy drogowe. Decyzja o rzadszym koszeniu lubelskich ulic jest nierozsądna i w wielu miejscach stwarza realne zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego – uważa Piotr Popiel z klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości.

P. Popiel, który skierował w tej sprawie interpelację do władz Lublina przyznaje, że mieszkańcy niemal codziennie zgłaszają mu przypadki, kiedy wysoka trawa ogranicza widoczność. Radny podaje przykład ulicy Romera.

Z zarzutami nie zgadza się Artur Szymczyk, zastępca prezydenta ds. inwestycji i rozwoju. – Uznajemy za zasadne koszenie trawników tam, gdzie wysoka trawa może stanowić zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego i staramy się do takich sytuacji nie dopuścić. Wszystkie interwencje mieszkańców w tym zakresie niezwłocznie przekazujemy do realizacji – przekonuje.

Zastępca prezydenta Lublina podkreśla zalety rzadszego koszenia trawy. – Rzadsze koszenie zieleni podyktowane jest przede wszystkim potrzebą przeciwdziałania skutkom suszy, która jest wynikiem postępujących zmian klimatu. Częste koszenie nie tylko generuje koszty, hałas i spaliny, ale przede wszystkim pozbawia miasto i jego mieszkańców czynnej biologicznie powierzchni – wylicza A. Szymczyk.

Radnego nie przekonują te argumenty. – Należy rozgraniczyć decyzje o tworzeniu łąk kwietnych, do pięknie ukwieconych rond, które co do zasady mieszkańcy bardzo lubią, od przerośniętych trawników, wśród których pojawiają się chwasty, których wysokość sięga już prawie półtora metra – pisze Piotr Popiel w interpelacji do władz Lublina.

Grzegorz Rekiel