L4 w czasie pandemii? Będą kontrole

W obawie przed koronawirusem pracujący chełmianie masowo poszli na chorobowe. Padł rekord wystawionych L4, dlatego teraz szykują się wzmożone kontrole. ZUS musi załatać dziurę, która powstała z powodu COVID-owych rozwiązań.

– W marcu zanotowaliśmy w całej Polsce znacznie zwiększoną liczbę zwolnień lekarskich, podobnie było w naszym regionie. Do Oddziału ZUS w Biłgoraju, który obsługuje między innymi teren Chełma i powiatu chełmskiego, wpłynęło w marcu około 34 tysięcy zwolnień lekarskich. W pierwszych miesiącach roku zawsze wpływa więcej zwolnień ze względu za sezon przeziębień, jednak ta liczba była rekordowa – podkreśla Małgorzata Korba, regionalny rzecznik ZUS w województwie lubelskim.

Kiedy rząd ogłosił stan zagrożenia, zaostrzył zasady kwarantanny oraz zamknął szkoły, żłobki i przedszkola, w przychodniach z marszu rozdzwoniły się telefony. Ludzie masowo zachorowali. Jedni z obawy przed zarażeniem wirusem, inni – utratą pracy w związku z trudną sytuacją na rynku. Jeszcze inni – z powodu zamkniętych szkół i przedszkoli. Dla wielu otrzymanie L4 to była bułka z masłem tym bardziej, że lekarze dostali możliwość wypisywania chorobowego na telefon, bez wizyty pacjenta w przychodni.

Z każdym kolejnym miesiącem liczba zwolnień, jakie wpływały do ZUS, malała (w kwietniu do Oddziału ZUS w Biłgoraju wpłynęło 26 tys., w maju – ok. 16 tys., a do 21 czerwca tylko 8,5 tys.). W opozycji do tego rosła liczba wniosków o przyznanie zasiłku opiekuńczego na zdrowe dziecko, który należy się rodzicom dzieci do lat 8 z powodu zamkniętych placówek oświatowych, a który został wydłużony do połowy lipca, choć rok szkolny dawno za nami.

– Od marca do 24 czerwca Oddział ZUS w Biłgoraju otrzymał ponad 10,1 tys. wniosków w sprawie dodatkowego zasiłku opiekuńczego. Najwięcej było ich w kwietniu, bo ponad 4 tysiące. Tak ogromny wpływ wniosków spowodował, że nasi pracownicy poświęcają wieczory i weekendy, żeby wszystkie świadczenia trafiły do uprawnionych osób.

Zwiększoną liczbę zadań realizuje mniejsza liczba pracowników, ponieważ spotkało nas to samo, co inne zakłady pracy – załoga jest uszczuplona, dlatego że część pracowników ZUS jest chora albo opiekuje się małymi dziećmi. Sytuacja jest wyjątkowa, ale robimy co w naszej mocy, żeby jej sprostać – mówi M. Korba i przypomina, że mimo pandemii kontrole zwolnień nie ustały. – W czasie epidemii nieco zmienił się sposób ich realizacji, bo priorytetem jest zachowanie bezpieczeństwa klientów i pracowników.

Zwolnienia lekarskie sprawdzamy przede wszystkim na podstawie dokumentacji medycznej i zapisów z naszego systemu informatycznego. W ograniczonym zakresie realizujemy kontrole w postaci bezpośrednich badań lekarskich, bo z powodu zaleceń sanitarnych nasi lekarze mogą przebadać danego dnia mniejszą liczbę pacjentów. (pc)