Lekarz zaatakował ratownika

„Zabierzcie mi z oczu to padaczkowe ku**iszcze” – tymi słowami chełmski lekarz przywitał ratowników medycznych, których sam wezwał do pomocy nieprzytomnej kobiecie. Zaraz potem rzucił się do nich do bicia.

W sobotę (13 czerwca) o godz. 6:55 dyspozytor pogotowia ratunkowego odebrał zgłoszenie do nieprzytomnej kobiety i natychmiast wysłał karetkę na ul. św. Mikołaja, gdzie miała znajdować się pacjentka. Po przybyciu zespołu na miejsce okazało się, że wzywającym pomocy był okoliczny mieszkaniec, de facto lekarz. O mężczyźnie pisaliśmy niegdyś kilkakrotnie – chełmski doktor, który najwyraźniej od lat zmaga się z problemem alkoholowym, uprzykrzał życie sąsiadom i nie tylko.

– 51-latek jest znany policji – potwierdza sierż. Angelika Głąb-Kunysz z Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Wezwani do pomocy ratownicy wyszli z karetki, a pan doktor – wskazując na pacjentkę – rzucił w ich stronę ohydny i pełen pogardy komentarz pod adresem kobiety. Nie zważając jednak na słowa mężczyzny, który ewidentnie był pod działaniem alkoholu, medycy przystąpili do akcji. Kobieta ocknęła się i odmówiła transportu do szpitala, zapewniając, że nic jej nie jest i nie potrzebuje pomocy.

Tymczasem 51-latek cały czas stał z boku i prowokował ratowników, wyzywając ich od gnojków, nieuków, ch*jów pie**olonych oraz mówiąc z pogardą, że oni (ratownicy) „nie liczą się”. Krzyczał przy tym tak głośno, że słychać go było chyba na tej i sąsiedniej ulicy. Ratownicy wielokrotnie prosili go, by się uspokoił (tym bardziej, że przecież go znali…), ale zamiast tego pobudzony „lekarz” rzucił się do nich do bicia. Pracownicy pogotowia wezwali policję.

– Nie można znieważać osób ratujących innych – podkreślają pracownicy stacji ratownictwa medycznego, a policja przypomina, że ratownik medyczny korzysta z ochrony prawnej przewidzianej dla funkcjonariusza publicznego.

Lekarz, który dopuścił się agresji skierowanej wobec interweniujących ratowników, został osadzony w policyjnej izbie zatrzymań do wytrzeźwienia. Gdy dojdzie do siebie, postawione mu zostaną zarzuty znieważenia funkcjonariusza, jeśli nie naruszenia jego nietykalności cielesnej. Zgodnie z art. 222 Kodeksu karnego „kto narusza nietykalność cielesną funkcjonariusza publicznego lub osoby do pomocy mu przybranej podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3”. (pc)