Lewy biznes na targu

Pod nosem policji handlują szmuglowanymi papierosami i alkoholem. Chełmianie mają żal do mundurowych, a ci rozkładają ręce. Kary wlepić może służba celno-skarbowa, a handlarze mandatami się nie przejmują, bo zysk z lewych fajek rekompensuje im tę drobną dolegliwość. Czy nie ma sposobu na rozprawienie się z tym procederem?

Każdego dnia powtarza się ten sam obrazek. Z samego rana na chełmskie targowiska, zarówno to w centrum miasta, jak i przy al. J. Piłsudskiego, nadciąga grupka z wielkimi torbami wypchanymi po brzegi kartonami papierosów z przemytu. Stają na środku chodnika i rozpoczynają handel. Nie kryją się – od lat niemal każdy w mieście wie, kto sprzedaje papierosy na rynku. Ich swoboda, pewność siebie i bezkarność oburzają naszych Czytelników.

– Jak to jest możliwe, żeby w centrum od wielu lat utrzymywał się handel nielegalnymi papierosami. Dziwni mnie fakt, że policja nic nie robi. Jest ślepa, nieudolna, przymyka na to oko, a może się boi? Nie mogę tego pojąć. Nie można przejść, bo tylu ludzi handluje papierosami. Policja powinna wziąć się do pracy, a nie tylko mandaty wlepiać potrafi za to, że ktoś idzie bez kamizelki odblaskowej – grzmi oburzony działaniami chełmskich mundurowych Czytelnik w liście do redakcji.

– Policjanci nie mają uprawnień do wystawiania mandatów za sprzedaż wyrobów bezakcyzowych na targowiskach – odpowiada podkom. Ewa Czyż, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Chełmie.

Jednocześnie rzecznik chełmskiej komendy zapewnia, że to nie tak, że policjanci przymykają oko na proceder – co jakiś czas prowadzone są wspólne patrole z funkcjonariuszami Służby Celno-Skarbowej. To w kompetencji tych drugich leży karanie handlarzy, policjanci mogą jedynie wszcząć postępowanie w sprawie o wykroczenie i przekazać sprawę kolegom ze Służby Celno-Skarbowej.

– Działaniami objęte są również drogi dojazdowe do takich miejsc, okoliczne parkingi, pobliskie przejścia graniczne, itp. Niejednokrotnie – jako kontynuacja działań kontrolnych – prowadzone były też przeszukania posesji osób handlujących na bazarach nielegalnym towarem – mówi Leszek Bielecki, dyrektor Izby Administracji Skarbowej w Lublinie.
Wyniki tych działań nie są jednak zbyt imponujące. Od stycznia 2017 roku do teraz funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej (wcześniej funkcjonującej jako Służba Celna) zatrzymali w ten sposób zaledwie około 33 tysiące paczek lewych papierosów i 20 litrów alkoholu. Szacuje się, że wartość zarekwirowanego towaru to około 450 tysięcy złotych. Funkcjonariusze wszczęli też blisko 200 spraw karnych skarbowych przeciwko podejrzanym o paserstwo.

Mimo to, handlarzy na chełmskich targowiskach wcale nie ubywa. Nie boją się mundurowych, a widząc ich z daleka, chowają towar i znikają, czekają, aż zagrożenie minie. Jeśli wpadną, co najwyżej grozi im grzywna. Po przesłuchaniu są wypuszczani, a następnego dnia wracają z kolejnymi kartonami fajek na rynek. Towaru zabraknąć nie może, bo Ukraińcy są gotowi zrobić wiele, by zarobić na sprzedaży szmuglowanych fajek. Poza tym biznesu doglądają zorganizowane grupy przestępcze. To największa klapa wymiaru sprawiedliwości – od lat nikt nie może sobie poradzić z kwitnącym wciąż handlem nielegalnym towarem na chełmskich, i nie tylko, targowiskach. (pc)