Lody, piwa i kebaby w KRD

W parze z rosnącym popytem na usługi gastronomiczne i produkty sezonowe nie zawsze idzie dobra kondycja finansowa firm z tego segmentu. Jak wynika z danych Krajowego Rejestru Długów, chełmscy restauratorzy mają już aż 387 038,58 zł długów.


Rosnące koszty zatrudnienia, konkurencja, nierzadko pogoda – to wszystko potrafi znacznie osłabić nawet najmocniejszych graczy na rynku usług i produktów sezonowych. Z danych KRD wynika, że zadłużenie restauratorów (w tym właścicieli pizzerii i fast foodów) oraz producentów piwa, napojów i lodów w ciągu ostatnich czterech lat wzrosło prawie 3-krotnie.

– Lokale gastronomiczne wyrastają jak grzyby po deszczu. Konsumpcji w restauracjach i barach sprzyja szybkie tempo życia i brak czasu na gotowanie. Napędza ją także rosnąca gospodarka, coraz większe wynagrodzenia, jak również dodatkowe źródło dochodów w postaci 500+. Duża konkurencyjność w branży jest korzystna dla klientów, ale niekoniecznie dla właścicieli restauracji. Tłok w branży zmusza ich często do balansowania na granicy opłacalności. A stąd już tylko krok do zadłużenia – uważa Jakub Kostecki, prezes zarządu firmy windykacyjnej Kaczmarski Inkasso.

– Wiele restauracji, kawiarni, food trucków czy lodziarni to rodzinne firmy otwierane pod wpływem impulsu. Często decydują się na to osoby, które straciły pracę, wyrwały się ze sztywnych ram korporacji lub chcą naśladować kogoś ze znajomych. Tyle że do prowadzenia lokalu nie wystarczą zapał i umiejętności kulinarne żony. To twardy biznes, w którym trzeba panować nad dostawami, rozliczeniami, księgowością, personelem i jeszcze mierzyć się z ostrą konkurencją. Stanowią ją nie tylko sąsiednie lokale, ale i rosnąca liczba sklepów i stacji paliw z wyodrębnioną strefą bistro oraz piekarni oferujących przekąski na ciepło w konkurencyjnych cenach. Do tego dochodzą raty kredytu i rosnące koszty zatrudnienia. I tu dla wielu właścicieli lokali zaczynają się schody. Utrzymanie płynności finansowej w takich warunkach to dla właściciela nawet małej restauracji takie samo wzywanie jak dla prezesa wielkiej firmy.

Aż 119 zobowiązań ma 34 właścicieli chełmskich lokali na łączną kwotę ponad 387 tys. zł. Średnie zadłużenie restauratora-dłużnika to 11 383,49 zł, a rekordzista w skali miasta i całego powiatu chełmskiego, notowany w bazie KRD, ma do oddania aż 103 334,66 zł. Wierzycielami są firmy windykacyjne, banki, ubezpieczyciele, firmy z branży spożywczej, dostawcy prądu, wody i gazu oraz właściciele dzierżawionych lokali, operatorzy komórkowi. (pc)