Lubelskie opiera się koronawirusowi, ale wciąż trzeba dmuchać na zimne

Od 4 marca, kiedy w kraju zdiagnozowano pierwszy przypadek zakażenia koronawirusem u 66-letniego mieszkańca województwa lubelskiego, mijają dokładnie dwa miesiące. Po tylu dniach robimy pierwszy odważny krok w powrocie do jako takiej normalności.

Od tamtej pory przybyło w Polsce 13 692 zakażonych, COVID-19 uśmiercił ponad 670 osób, a my musieliśmy się nauczyć żyć w izolacji, z zamkniętymi granicami, szkołami, kinami, restauracjami, w maseczkach i wśród licznych ograniczeń, a patrząc na to, co od kilku dni dzieje się na ulicach, skwerach, parkach czy w otwartych sklepach, chyba nawet zaczęliśmy koronawirusa lekceważyć. Oby okazało się, że nie za wcześnie.

Od 4 maja zapewne poczujemy się jeszcze swobodniej, bo rząd wprowadza drugi etap odmrażania sportu i rekreacji, a przede wszystkim gospodarki, która przez dwa miesiące pandemii popadła w recesję, a pozbawione przychodów firmy zaczęły zwalniać pracowników.

Pandemia w liczbach wciąż robi wrażenie

Na świecie liczba zakażonych przekroczyła 3,4 miliona osób, a ofiar śmiertelnych jest już ponad 244 tysięce. W takich krajach, jak Włochy, Francja, Hiszpania, Wielka Brytania wciąż codziennie notuje się po kilkaset zgonów z powodu COVID-19, a w USA – przeszło tysiąc, ale służba zdrowia zaczęła odzyskiwać kontrolę nad sytuacją, a liczba ozdrowieńców kilkakrotnie zaczęła przekraczać liczbę ofiar śmiertelnych. W Lubelskiem, które pozostaje w końcówce stawki województw pod względem liczby chorych na COVID-19, w ubiegłym tygodniu przybyło 24 nowych zakażonych (od początku pandemii 374), ale liczba ofiar śmiertelnych wzrosła do 14 (dane na niedzielę, 3 maja). Mamy już jednak blisko 200 ozdrowieńców. Wciąż ponad 4,2 tysiące osób w województwie jest objętych kwarantanną (w całym kraju ponad 80 tysięcy). I chociaż codziennie w kraju odnotowujemy po 200-300 nowych przypadków zakażeń, to lęk przed koronawirusem jest zdecydowanie mniejszy niż na początku pandemii, co widać po liczbie ludzi na ulicach, w sklepach, czy na skwerach i coraz częstszych przypadkach lekceważenia obowiązku noszenia maseczek, zachowania dystansu czy ograniczenia spotkań.

Majowe odmrażanie

Od 4 maja ten lęk i dystans zmniejszy się zapewne jeszcze bardziej, bo rozpocznie się kolejny etap nie tylko odmrażania sportu (co zapowiedziano już ponad tydzień temu), ale także gospodarki, co rząd ogłosił na dwa dni przed majówką. Co prawda w tym odmrażaniu nie jesteśmy liderem, bo w Czechach, krajach nadbałtyckich, Skandynawii, Austrii, czy Niemczech poluzowania już obowiązują od kilkunastu dni, to podjęte przez nasz rząd decyzje o zniesieniu od poniedziałku wielu zakazów i ograniczeń trzeba uznać za odważne. I tak od 4 maja, po ponad sześciu tygodniach przymusowego zamknięcia, otwarte są centra handlowe, sklepy o powierzchni pow. 2 tys. mkw. oraz sklepy budowlane i meblarskie z obowiązującym limitem klientów – 1 osoba na 15 m2 powierzchni handlowej.

Klienci galerii handlowych muszą zachować 2-metrowy dystans między sobą i oczywiście zasłaniać usta i nos. W strefach gastronomicznych galerii będzie możliwe kupowanie żywności wyłącznie na wynos i w ramach dostaw. Dania nie mogą być spożywane na miejscu, w galerii ani na ulicy, a funkcjonujące w galeriach kluby fitness, kina, przestrzeń rekreacyjna pozostają zamknięte. Od poniedziałku otwarte mogą być również hotele i pensjonaty, tyle że usługi hotelarskie i noclegowe mogą być świadczone pod warunkiem zachowania szczególnych zasad bezpieczeństwa. Właściciele tych obiektów powinni umieszczać w widocznym miejscu (przed wejściem i w recepcji) informację o maksymalnej liczbie klientów, którzy mogą jednocześnie przebywać w danej części budynku.

Dezynfekcja goni dezynfekcję

Konieczne jest również umieszczenie na terenie hotelu/pensjonatu dozowników z płynem do dezynfekcji rąk dostępnych dla gości, a w szczególności przy wejściach na teren obiektu, w obszarze recepcji, przy wejściu do wind, punktów gastronomicznych oraz przy wyjściu z toalet. Po każdym kliencie należy przeprowadzić dezynfekcję pokoju, łazienek, wyposażenia i powierzchni wspólnych. Restauracje hotelowe mogą wydawać posiłki gościom jedynie do pokoju, a znajdujące się na terenie obiektu siłownie czy baseny nadal pozostają zamknięte. W ograniczonym zakresie otwarte będą również biblioteki i muzea. W bibliotekach powinny zostać wydzielone tzw. brudne drogi, czyli miejsca zwrotu książek, oraz „czysta droga” dla książek wypożyczanych z biblioteki. Obowiązują odległości 1,5-2 metry między osobami znajdującymi się w pomieszczeniu.

Otwarta rehabilitacja

Od 4 maja można również korzystać z rehabilitacji leczniczej z zachowaniem wszelkich zasad higieny. Pacjentów obowiązuje noszenie maseczek i zakaz używania telefonów komórkowych w trakcie zabiegów. Po każdym zabiegu pomieszczenie i stanowisko, na którym wykonywany był zabieg, muszą być zdezynfekowane. Od 6 maja rząd dopuszcza również otwarcie żłobków i przedszkoli, ale ostateczna decyzja w tej sprawie należy do samorządów czy właścicieli. Główny Inspektor Sanitarny wydał co prawda zalecenia dotyczące dopuszczalnej liczby dzieci w placówkach i zasad higienicznych, jakie powinny obowiązywać, ale wiele samorządów na razie chce się wstrzymać z otwieraniem tych placówek, obawiając się, że mogą się one stać źródłem zakażeń, bo trudno wymagać od małych dzieci, by przestrzegały dystansu czy reżimu sanitarnego. W przypadku jeśli placówki nadal pozostaną zamknięte, rodzice mają prawo do pobieranie zasiłku opiekuńczego.

III etap odmrażania

Kolejny, III etap odmrażania gospodarki wedle zapowiedzi premiera Mateusza Morawieckiego może wejść w życie za dwa tygodnie, ale ostateczna decyzja uzależniona jest od sytuacji epidemicznej w kraju. Wtedy mają zostać otwarte zakłady fryzjerskie i kosmetyczne oraz lokale gastronomiczne. W IV, ostatnim etapie, mają być otwarte salony masażu, solaria, siłownie, kluby fitness, teatry i kina. Prawdopodobnie już w tym tygodniu zniesione zostaną, budzące wiele kontrowersji, godziny dla seniorów, zgodnie z którymi zakupy w godzinach 10-12 mogą robić tylko osoby powyżej 65. roku życia.

Sport otwarty

Od 4 maja obowiązują również decyzje dotyczące odmrażania sportu. Otwarte są boiska, w tym Orliki, korty, strzelnice, tory gokartowe, stadniny koni i inne obiekty sportowe znajdujące się na otwartej przestrzeni z ograniczeniem liczby przebywających na nich osób do 6, a w przypadku kortów do 2. Można również popływać kajakiem, łódką, czy rowerem wodnym. W kolejnym etapie, data nie jest znana, mają będą udostępnione sale sportowe i obiekty zamknięte – również maksymalnie dla 6 osób uprawiających daną dyscyplinę, przy utrzymaniu rygorów sanitarnych.

ZUS uruchamia biura obsługi

Od poniedziałku bezpośrednią obsługę petentów uruchamia ZUS. Inne urzędy na razie nie zdecydowały się na taki krok i nadal będą załatwiać sprawy online lub wnioski i dokumenty będą przyjmować za pośrednictwem ustawionych przed wejściem skrzynek.

– Stopniowy powrót do normalności nie zwalnia nas ze stosowania podstawowych zasad bezpieczeństwa. Muszą one stać się podstawą naszego codziennego funkcjonowania – podkreślają premier Morawiecki i minister zdrowia Łukasz Szumowski. – Pamiętajmy, by zachowywać 2-metrową odległość od innych w przestrzeni publicznej, obowiązkowo zasłaniać nos i usta w miejscach publicznych, pracować i uczyć się zdalnie, jeśli tylko jest to możliwe, ściśle przestrzegać zasad sanitarnych w miejscach gromadzenia ludzi.

Tarcza finansowa

Od trzech tygodni przedsiębiorcy, którzy musieli zamknąć swoje firmy lub ograniczyć ich działalność z powodu epidemii koronawirusa, mogą korzystać ze wsparcia w ramach tzw. tarczy antykryzysowej – zwolnienia ze składek ZUS przez trzy miesiące, dopłat do wynagrodzeń i składek z FGŚP czy FP oraz bezzwrotnych, w przypadku utrzymania firmy, mikropożyczek (5 tys. zł). W wielu branżach ta pomoc jest niewystarczająca i pracodawcy, ratując się przed bankructwem, zwalniają pracowników. Przedsiębiorcy z dużymi nadziejami, czekali na uruchomienie tzw. tarczy finansowej, która pozwala mikro, małym, średnim, a także dużym przedsiębiosrtwom wziąć subwencję, która w przypadku utrzymanie przez rok wszystkich miejsc pracy będzie w 75 procentach umorzona. Wnioski o subwencje można składać od 29 kwietnia za pośrednictwem stron internetowych uczestniczących w programie banków.

Wysokość subwencji uzależniona jest przede wszystkim od liczby zatrudnionych pracowników, w przeliczeniu na etat (wliczani są też zleceniobiorcy zgłoszeni do ubezpieczenia społecznego), ale również uzależniona jest od dotychczasowych obrotów i okresu prowadzenia działalności. Podstawowymi warunkami ubiegania się o subwencję jest prowadzenie działalności na 31 grudnia 2019 roku, niezaleganie z podatkami i składkami ZUS na koniec 2019 roku i dzień składania wniosku oraz spadek obrotów po 1 lutego 2020 roku o co najmniej 25 proc., porównując miesiąc do poprzedniego miesiąca z tego roku lub miesiąc z tego roku do analogicznego miesiąca z roku poprzedniego. W przypadku mikroprzedsięborstw maksymalna kwota subwencji wynosi 12 tysięcy złotych na cały etat w przypadku spadku przychodów o co najmniej 25% i jednocześnie mniej niż 50%; 24 000 zł na cały etat w przypadku spadku od 50% do 75% i 36 000 zł na etat w przypadku spadku przychodów powyżej 75%.

Subwencja może być przeznaczona na pokrycie kosztów działalności gospodarczej, w tym wynagrodzeń, kosztów bieżących, ale również potrzebnych zakupów maszyn czy urządzeń potrzebnych do działalności, a nawet na spłatę zaciągniętych wcześniej kredytów. Spłata subwencji następuje dopiero po roku (w 24 ratach), ale subwencja aż w 75% może być umorzona pod warunkiem, że po roku od jej udzielenia firma nie zmniejszyła zatrudnienia w przeliczeniu na etaty, a pozostałe 25% zwracane jest w rozłożeniu na miesięczne raty przez 24 miesiące. Jeśli firma po 12 miesiącach działa, ale zmniejszyła zatrudnienie, trzeba zwrócić od 26 do 75% subwencji – proporcjonalnie do skali redukcji zatrudnienia. Skorzystanie wcześniej z tarczy antykryzysowej, np. zwolnienia ze składek ZUS, wzięcie mikropożyczki czy dopłat z FP lub FGŚP, nie wyklucza możliwości skorzystania z subwencji!

Pomoc ciągle płynie

O pomaganiu i wzajemnym wsparciu, w czasie epidemii napisaliśmy już morze słów, ale pokazywania takich przypadków i podziękowań dla firm, instytucji, czy zwykłych, robiących to anonimowo ludzi, nigdy za wiele. Wśród organizacji, które od początku zaangażowały się w walkę z epidemią oraz pomoc służbie zdrowia i placówkom opiekuńczym jest 2 Lubelska Brygady Obrony Terytorialnej, które podjęła się teraz kolejnego zadania – pobierania wymazów od pracowników domów pomocy społecznej w województwie.

– Do realizacji zadania zostały skierowane cztery zespoły mobilne 2 Lubelskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Rozpoczną one pracę od poboru wymazów u pracowników DPS-ów w Lublinie, Ostrowie Lubelskim i Janowie Lubelskim. W sumie wymazy zostaną pobrane od personelu 58 placówek w naszym województwie. Akcja potrwa do końca maja – relacjonował kapitan Damian Stanula, oficer prasowy 2 LBOT. Do zadania oddelegowani zostali żołnierze posiadający kompetencje co najmniej ratownika medycznego i ukończone specjalistyczne szkolenie z pobierania wymazów na obecność koronawirusa.

Działania prowadzone są na wniosek Lecha Sprawki, wojewody lubelskiego, w koordynacji z Wojewódzkim Inspektorem Sanitarnym w Lublinie. „Terytorialsi” przeprowadzą je w ramach Zespołu Interwencji Kryzysowej (ZIK), którego głównym zadaniem jest rozwiązywanie sytuacji kryzysowych związanych z zagrożeniem w domach pomocy społecznej. Placówki te są szczególnie narażone na niekontrolowane rozprzestrzenianie się koronawirusa.

Kapitan Damian Stanula zwraca uwagę, że pobieranie wymazów od personelu DPS-ów to kolejne, po dekontaminacji w DPS w Zamościu, zadanie realizowane przez lubelskich terytorialsów w ramach Zespołu Interwencji Kryzysowej.

W walce z koronawirusem pomagają również lubelskie firmy. Np. dzięki współpracy Stock Polska i Medisept na rynek trafi wkrótce ponad pół miliona półlitrowych butelek z płynami do odkażania rąk i powierzchni szpitalnych!

Pandemia koronawirusa SARS-Cov-2 doprowadziła do wzrostu zapotrzebowania na środki odkażające, których stosowanie ogranicza ryzyko zakażenia wirusem. Kluczowym surowcem służącym do produkcji preparatów dezynfekujących jest alkohol, dlatego Stock Polska rozpoczął współpracę, w ramach której dostarczy Medisept ponad 150 tysięcy litrów wysokojakościowego, 96-procentowego spirytusu. Dzięki temu firma, która od 25 lat specjalizuje się w produkcji środków do dezynfekcji w standardzie medycznym, będzie mogła wyprodukować ponad pół miliona półlitrowych butelek z płynami do odkażania rąk i powierzchni szpitalnych.

– Zaniepokoiły nas doniesienia o kończących się zapasach środków dezynfekcyjnych w instytucjach najbardziej ich potrzebujących, takich jak szpitale czy przychodnie. To ważne, że dwie firmy związane z Lublinem, posiadające niezbędne surowce oraz technologię, połączyły siły, by wspólnie wspomóc walkę z COVID-19. Obecna sytuacja w kraju pokazała, jak ważny dla naszego bezpieczeństwa epidemiologicznego jest dostęp do surowca takiego jak spirytus – mówi Krzysztof Put, dyrektor lubelskiego zakładu Stock Polska Sp. z o.o.

– Dziś, przy niepewnej sytuacji rynku dostaw, ważna jest ścisła współpraca między firmami wytwarzającymi alkohol i tymi produkującymi preparaty dezynfekcyjne. Jest ona kluczowa dla utrzymania ciągłości produkcji i dostaw środków wirusobójczych do placówek medycznych, instytucji publicznych oraz wszystkich mieszkańców kraju – podkreśla Przemysław Śnieżyński, prezes zarządu Medisept – producenta środków do dezynfekcji, który od 25 lat dostarcza rozwiązania higieniczne do szpitali, przemysłu i firm sprzątających w kraju i za granicą.

Inicjatywa Stock Polska to kolejny przykład solidarności lokalnych firm w walce z COVID-19. Kilka tygodni temu dobry przykład innym lubelskim podmiotom dał Medisept, przekazując czterem lubelskim szpitalom, pogotowiu, stacji sanepidu, policji, straży pożarnej oraz urzędowi miasta wsparcie finansowe i profesjonalne środki do dezynfekcji. Trudny okres epidemii to niezawodny test pokazujący, że przedsiębiorstwo rzeczywiście realizuje zasadę społecznej odpowiedzialności biznesu.

Powiat świdnicki znów bez koronawirusa

W ubiegłym tygodniu wyzdrowiała ostatnia z czterech osób z powiatu świdnickiego, które zakażone były koronawirusem. Obecnie na terenie powiatu nie ma więc już żadnej osoby chorej na COVID-19, ale wciąż 60 osób jest objętych kwarantanną, z czego ponad 20 to mieszkańcy samego Świdnika. Nie ustaje strumień pomocy płynącej dla świdnickiej służby zdrowia i DPS-ów. W minioną środę lubelska wytwórnia Medisept, przekazała na ich rzecz ponad 600 litrów płynu dezynfekcyjnego. – Zachęcamy przedsiębiorców do tego, aby pomagali samorządom i placówkom, które są na pierwszej linii walki z koronawirusem – zachęca Artur Soboń, wiceminister aktywów państwowych i świdnicki poseł.

Na ten apel już odpowiedziała m.in. Grupa Azoty Puławy, przekazując powiatowi 400 masek ochronnych a Fundacja VCC ofiarowała 80 przyłbic wydrukowanych w technologii 3D.

– Wszystkie dary przekazane zostaną, między innymi do DPS-ów, domów dziecka i szpitala. W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy okazują wielkie serca w tym trudnym czasie – mówi starosta Łukasz Reszka.

Z kolei przy Samodzielnym Publicznym Zakładzie Opieki Zdrowotnej stanął pierwszy z dwóch pomarańczowych namiotów, w którym pacjenci będą wstępnie diagnozowani, by wykluczyć przyjęcia na normalne oddziały zakażonych pacjentów. Rozstawiła go Komenda Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej, a w pracy lekarzy mają wspierać „terytorialsi”.

Świdnicki ratusz od 11 maja planuje otworzyć miejskie przedszkola i żłobki. Obecnie dyrektorzy robią wśród rodziców rozeznanie ilu z nich byłoby zainteresowanych posłaniem dziecka do takiej placówki.

– Równolegle pracujemy nad obowiązkowymi procedurami w zakresie reżimu sanitarnego, w tych placówkach, które będą zgodne z wytycznymi zarówno MEN, jak i GIS. Priorytetem jest zapewnienie rodzicom planującym powrót do pracy możliwości pozostawienia dziecka pod opieką w bezpiecznym miejscu – mówi Ewa Jankowska, sekretarz Urzędu Miasta Świdnik.

Prace nad ponownym otwarciem trwają również w świdnickiej bibliotece.

– Jesteśmy właśnie po rozmowach z miastem. Podobnie, jak w przypadku innych instytucji, jednostek czekamy na rozporządzenie ministra zdrowia, w którym zostaną określone warunki. Po jego opublikowaniu, po otrzymaniu zgody miasta otworzymy bibliotekę dla czytelników. Jeszcze nie wiemy w jakim wymiarze czasu i kiedy, najprawdopodobniej już w przyszłym tygodniu – powiedział w zeszłą środę Piotr Jankowski, dyrektor Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej im. Anny Kamieńskiej w Świdniku.

Krzysztof Basiński, Joanna Niećko, Grzegorz Rekiel