Lublin niedalekiej przyszłości?

Światowe trendy urbanistyczne idą w stronę harmonijnego rozwoju aglomeracji. Czy nasze miasto wpisuje się w ten nurt? – pyta dr inż. Jan Kamiński, adiunkt KUL, który jest inicjatorem programu „Lublin niedalekiej przyszłości”.


Ostatnio przedstawił on 11 wizji rozwoju miasta opracowanych przez studentów V roku gospodarki przestrzennej. Zaprezentowano je 17 stycznia w Centrum Transferu Wiedzy KUL. – To, co dziś wydaje się daleką przyszłością, może za chwilę stanąć przed nami jako ważne wyzwanie – twierdzi Jan Kamiński, będący też szefem Rady Kultury Przestrzeni przy Prezydencie Lublina.
W ramach projektu Izabela Basak, Kinga Bednarczyk i Mateusz Jaciubek dokonali analizy energetycznej 88 budynków z wybranego sektora dzielnicy Dziesiąta. Ocenili, że nie jest to kwartał energooszczędny. Do termomodernizacji ich zdaniem, kwalifikuje się 60 budynków. Objęłaby ona m.in. docieplenie budynku, zmianę dachu, wymianę okien. Te zabiegi w skali jednego domku (150 mkw.) sięgają 100 tys. zł – a więc mało realna wizja. Pobór energii na badanym terenie wynosi obecnie w ciągu roku 769 tys. kWh (na 1 mkw.) i kosztuje blisko 431 tys. zł. Po termomodernizacji zużycie spadłoby o 12% – do 680 tys. kWh przy koszcie 381 tys. zł. Pytanie, czy jest to warte zachodu, gdy inwestycja zwróci się średnio po 16 latach?

Partycypacja społeczna

Patrycja Czarnacka i Paulina Bobel dokonały analizy portali internetowych poświęconych partycypacji społecznej. Nie ma cienia wątpliwości, że Lublin ze swą witryną miejską www.lublin.eu nie jest wśród liderów wdrażania partycypacji. Rozumie się przez nią współrządzenie miastem: aktywny udział obywateli w sprawach istotnych dla społeczności, której są członkami. Chodzi o pomysły rozwiązań lokalnych problemów czy zagrożeń i szerokie konsultacje planowanych działań urzędniczych.
Dużo lepiej zostały ocenione witryny miejskie Wrocławia, Krakowa, Warszawy. Prym wiedzie portal Aktywni Obywatele Metropolii Poznań.
Zdaniem studentów KUL lubelski portal – pisany zwartym tekstem, bez odnośników, za to z nieaktualnymi linkami i brakiem publikacji jednolitych aktów prawa miejscowego, utrudnia orientację. Wyświetlane projekty uchwał czy gotowe dokumenty nie są czytelne dla przeciętnego mieszkańca. Autorzy analizy uważają, że brakuje jasnych komunikatów dotyczących możliwości wpływu obywateli na plany ratusza. Urząd miasta nie wyjaśnia, czym są konsultacje społeczne, nie podaje ich dat. Nie przewiduje też trybu organizowania konsultacji z zewnątrz urzędu, np. przez instytucje pozarządowe. Studenci podali też szereg konstruktywnych rozwiązań w sferze partycypacji obywatelskiej z wielu miast świata, jakich nie przewidziano dotąd w Lublinie.

Wykupić górki czechowskie

Tak brzmi robocza teza młodych urbanistów w badaniu realnego wpływu obywateli na zmiany w ich mieście. Magdalena Niezgoda – w swej prezentacji oraz Patrycja Pacholec, Aneta Ożga i Anna Hudoba – biorące udział w analizie, twierdzą, że lublinianie mogą zmienić obecny status górek czechowskich.
Ich zdaniem byłby to przykład realnej partycypacji obywateli, gdyż górki są dziś przedmiotem konfliktu społecznego o wartość tego terenu. Dla tysięcy mieszkańców to enklawa unikatowych gatunków fauny i flory (z przeznaczeniem na rezerwat) oraz zielony korytarz, który wentyluje Lublin od północy – akcentują autorki badania.
Zdaniem studentów mobilizacja mieszkańców może to zmienić. – Obywatele Lublina mogą odkupić ten teren od właściciela – mówi Magda Niezgoda. – Arytmetyka wskazuje, że w „zrzutce na górki” każdy dorosły obywatel miasta zapłaciłby niewiele pond 100 zł.

I hodować kozy

Czy w Lublinie jest możliwa hodowla zwierząt? – próbował to ustalić inny zespół. Adeptki gospodarki przestrzennej uznały to za realne. Ich zdaniem w miastach najlepiej hodować owce i kozy. Wskazywały teren na Czechowie i wzdłuż Bystrzycy.
W Londynie np. hoduje się 100 owiec, poza tym kozy, króliki i kury. Obok Parlamentu czy Big Bena są znakomitą atrakcją tego miasta. Podobnie jest w 2 dużych aglomeracjach Kanady. Dlaczego by nie w Lublinie? – pytają adeptki gospodarki przestrzennej.
Komunikacja (metro)politalna?
– Część mieszkańców uważa, że w Lublinie przydałoby się metro. My jednak proponujemy „metro-bus” oraz nowy układ komunikacji miejskiej w Lublinie – twierdzą Aneta Miszczuk i Paulina Najczuk. Mimo że, ich zdaniem, transport publiczny w mieście jest dość dobrze zaprojektowany, widzą możliwość poprawienia go poprzez sieć autobusów kursujących na liniach średnicowych i po obwodnicy. Ma go wspomagać system wygodnych miejsc przesiadkowych.
Czy autobusy mogą zastąpić metro? Tak, jeśli tylko system węzłów komunikacyjnych odpowie na potrzeby mieszkańców, jeśli damy im priorytet w inżynierii ruchu, a więc miasto zapewni im szybki, bezpośredni przejazd – uważają projektantki.
Pokazano także wizje „Jak poprawiać dostępność pieszą i rowerową w mieście?” – co nadal jest bolączką dzielnic wykluczonych pod tym względem, jak Za Cukrownią i Dziesiąta. Pozytywnie zweryfikowano hipotezę: „Czy na Starym Mieście mogą pojawić się znów duże drzewa?” Tak, inżynierowie z KUL zaprojektowali ich tam kilkanaście.
„Kolor w mieście na przykładzie COZL” – kontrowersje estetyczne wokół gmachu szpitala konstruktywnie ujął Mateusz Paśnik, przedstawiając liczne projekty przemalowania go.
Prezentacje te odbyły się we współpracy z Forum i Radą Kultury Przestrzeni, rozpoczętej w 2017 r. z okazji 700-lecia Lublina pod patronatem Prezydenta Lublina, jako otwarte spotkania partycypacyjne i dyskusje o przyszłości miasta.
– Prace te pod wspólnym hasłem „Strategie zrównoważonego rozwoju w planowaniu przestrzennym” przygotowują studentów do działań na rzecz Lublina – podsumowuje ekspozycję dr inż. Jan Kamiński.
Marek Rybołowicz