Ludzie giną bo nie ma chodnika

Dramatyczny apel mieszkańców Borowa na skraju gmin Gorzków i Żółkiewka. – W ciągu ostatnich lat tiry zabiły u nas dziesięć osób, w tym znanego artystę ludowego. Wszystko przez brak chodnika przy drodze wojewódzkiej – alarmują mieszkańcy.

– Piszę w imieniu swoim i mieszkańców wsi. Problem dotyczy miejscowości Borów w gminie Gorzków. Miejscowość ta położona jest przy drodze wojewódzkiej nr 842 klasy G. W rzeczywistości do klasy G jej daleko, ale problem leży gdzie indziej – rozpoczyna się list, jaki otrzymaliśmy od jednego z mieszkańców Borowa.

Mężczyzna informuje w nim, że od dwóch lat gmina Gorzków rezerwuje w budżecie środki na budowę chodnika przy wspomnianej drodze wojewódzkiej w Borowie, ale zarząd województwa nie chce dołożyć się do inwestycji. – Pieniądze są rzekomo w jakiejś rezerwie. I chodnika jak nie było, tak nie ma i zapewne długo nie będzie, a zagrożenie wypadkami nieustannie rośnie.

Argumenty, które przedstawiam poniżej, przemawiają za natychmiastową jego budową. Na drodze odbywa się wzmożony ruch pojazdów, w szczególności wielkich ciężarówek o nośności do 40 ton. Dowiedziałem się, że z pomiaru odcinka między Żółkiewką, a Gorzkowem wynika, że w ciągu doby przejeżdża tędy średnio 2951 pojazdów, w tym 435 ciężarówek. Podczas kampanii buraczanej ilość tirów dochodzi zapewne do 1000 sztuk na dobę.

W ciągu ostatnich lat tiry zabiły w Borowie 10 osób w tym znanego lokalnego artystę – dowiadujemy się z listu. Według okolicznych mieszkańców drogą tą nie daje się przejść. Idąc poboczem pęd powietrza od pędzących ciężarówek zwala z nóg. – Dla przykładu podam dane z drogi 835 klasy GP pomiędzy Wysokiem a Tarnawą, gdzie tirów przejeżdża tylko 262 na dobę, a są tam chodniki, serwisówki, ekrany akustyczne. Droga ta była otwierana z wielką pompą i zapewne żadna gmina nie dokładała do jej przebudowy.

Natomiast gmina Gorzków ma dokładać do budowy chodnika, a co jest szczególnie żenujące, mieszkańcy Borowa za własne pieniądze przebudowywali istniejące zjazdy z drogi do pól, kupowali betonowe przepusty, sami je budowali, instalowali – mówi mężczyzna. Mieszkaniec Borowa zastanawia się czy nie pójść w ślady mieszkańców Zażółkwki w gminie Krasnystaw. – Przy tej samej drodze walczyli o chodnik trzy lata, gdyby nie ich upór, to do tej pory zapewne nic by się nie działo.

Mieszkańcy tej miejscowości twierdzą, iż argumentem do przebudowy drogi czy chodnika przy drogach wojewódzkich jest to czy daną drogą jeździ wysoki urzędnik. W Borowie nie ma wysokich urzędników, mieszkają zwykli ludzie, o których podobno się dba. Pytanie czy mieszkańcy Borowa muszą iść za przykładem Zażółkwi i już szykować transparenty? – pyta mężczyzna. (kg)