LWP dobre czy złe?

Rząd nakazał gminom i miastom zmienić nazwy ulic kojarzonych z poprzednim systemem a na własnych budynkach toleruje tablice propagujące np. Ludowe Wojsko Polskie – zauważa nasz Czytelnik. Chodzi o tablicę, która wisi przy wejściu do chełmskiego „gmachu”, czyli budynku należącego do wojewody lubelskiego.

Do 2 września samorządy miały czas na usunięcie z przestrzeni publicznej nazw upamiętniających osoby, organizacje, wydarzenia i daty symbolizujące komunizm lub propagujące go. Rada Miejska w Chełmie zmieniła nazwę Al. I Armii Wojska Polskiego na Żołnierzy I Armii Wojska Polskiego. A zaraz po zmianie odezwał się do nas Czytelnik, który zwrócił uwagę, że rząd każe zmieniać nazwy a na własnych budynkach ma tablice, które wychwalają np. Ludowe Wojsko Polskie.
– To trochę jak w przysłowiu, że u kogoś to się widzi pod lasem, a u siebie pod nosem już nie – mówi.
Chodzi o tablicę wiszącą przy głównym wejściu do „gmachu” przy pl. Niepodległości 1, czyli budynku, który należy do przedstawiciela rządu w terenie, tj. wojewody lubelskiego. U góry dużymi literami: XX LAT LUDOWEGO WOJSKA POLSKIEGO. A poniżej treść: Szeregowym i oficerom artylerii Wojska Polskiego którzy oddali swoje życie w walce o niepodległość i wyzwolenie społeczne naszej Ojczyzny w latach 1939-45 Społeczeństwo Ziemi Chełmskiej Chełm 12 X 1963 rok.
Nazwa Ludowe Wojsko Polskie dla sił zbrojnych PRL używana była celowo i miała podkreślić związek z panującym wówczas ustrojem socjalistycznym. – Czy taka tablica też kwalifikuje się do usunięcia? – docieka Czytelnik.
Radosław Brzózka, rzecznik wojewody lubelskiego, mówi, że tzw. ustawa dekomunizacyjna uchwalona przez sejm dotyczyła ulic i innych obiektów użyteczności publicznej. – Były inicjatywy w parlamencie, żeby ustawę rozszerzyć o inne formy upamiętniania poprzedniego systemu np. pomniki czy właśnie tablice, ale zmian nie wprowadzono – mówi. – Oczywiście nie musimy czekać. Jeśli są jakieś rażące sytuacje, to możemy usunąć je we własnym zakresie.
Tablica na „gmachu” rażącym przykładem na pewno nie jest. Ale Brzózka zapowiada, że urzędnicy z Lublina się jej przyjrzą. – Skonsultujemy to z historykami i wtedy podejmiemy decyzję. (bf)