Mamo, obudź się…

Beata w ciąży czuła się dobrze. Była szczęśliwa, nie mogła doczekać się, kiedy zobaczy Filipka...

Starszy syn, Dominik, cały czas dopytuje o mamę. Tęskni, pyta kiedy wróci. Młodszy, choć ma już 9 miesięcy, jeszcze jej nie poznał. Chwilę po jego urodzeniu, jej serce przestało bić. Po 40-minutowej reanimacji Beatę udało się uratować, ale przez poważne niedotlenienie mózgu zapadła w śpiączkę.

– Tak bardzo tęsknimy za nią… – mówi mąż Beaty.

Beata Adamiec spodziewała się drugiego dziecka. Wraz z synkiem Dominikiem i mężem Kamilem nie mogli doczekać się dnia porodu. Cieszyli się. Sprawy jednak nabrały złego obrotu, gdy kobieta była w siódmym miesiącu ciąży.

– Wtedy żona dowiedziała się, że ma guza na łożysku. Od tego momentu rozpoczęła się intensywna diagnostyka, badania, częste pobyty w szpitalu. I tak do porodu. Wierzyliśmy, że wszystko dobrze się skończy. Ale, niestety, tak się nie stało… – opowiada nam Kamil.

21 sierpnia 2017 roku, chwilę po urodzeniu Filipa, serce Beaty przestało bić. Lekarze robili, co w ich mocy, aby przywrócić kobietę do życia. W 40. minucie reanimacji udało się. Jej serce znów zaczęło pracować, ale w wyniku długotrwałego niedotlenienia mózg został bardzo uszkodzony. Kobieta zapadła w śpiączkę. Przez pierwsze cztery miesiące o jej życie walczono w Klinice Intensywnej Terapii w Lublinie. Potem trafiła do Centrum Opieki i Rehabilitacji „Zdrowie” w Częstochowie. Wciąż nie wybudziła się ze śpiączki.

Można pomóc

– To istny dramat dla tej rodziny. Aż trudno sobie wyobrazić, przez co teraz przechodzą. Pomóżcie – napisała do nas koleżanka Beaty. Razem pracowały w sklepie Kaufland w Chełmie. O pomoc zaapelowała też Marta jej siostra.

– Beatki dzieci, mąż, rodzice i cała rodzina czekają na nią. I lekarze mówią, że to jest możliwe. Potrzebna jest tylko intensywna rehabilitacja – mówi Marta.

Niestety, to dla rodziny spory koszt. Leczenie nie jest w pełni refundowane przez NFZ. Mąż Beaty pracuje jako operator dźwigu w chełmskiej firmie budowlanej. Niestety, w związku z tym, co się wydarzyło, nie może pracować teraz tyle, ile wcześniej. Opiekuje się synami. Co kilka dni kursuje z Zalesia Krasieńskiego (gm. Rejowiec Fabryczny), gdzie mieszka z dziećmi, do Częstochowy.

Rodzina zgłosiła się po wsparcie do Fundacji Pomocy Osobom Niepełnosprawnym „Słoneczko”. Pomóc można dokonując wpłaty na konto fundacji: numer 89 8944 0003 0000 2088 2000 0010 z dopiskiem „Na leczenie i rehabilitację Beaty Adamiec, z symbolem 131/A”.  (mg)