Marina czeka…

Niedoszła Marina na wizualizacjach projektantów robiła wrażenie

Miało być ekskluzywne centrum szkolenia żeglarzy. Pomysł wspierał jeden z wizjonerów polskiego biznesu, znajdujący się wysoko na liście najbogatszych Polaków. Już to wydawało się solidną gwarancją sukcesu. Skończyło się na 5 mln zł długu nie do odzyskania. Ośrodek Marina nad Zalewem Zemborzyckim czeka na szansę od miasta przy rewitalizacji Bystrzycy.


Fundacja Lubelskie Centrum Żeglarstwa w 2011 r. wydzierżawiła nad Zalewem Zemborzyckim, na okres 30 lat, 6,5-hektarowy ośrodek Marina, deklarując, że do 1 listopada 2014 r. odda ośrodek do użytku. Ale nic nie wskazywało na to, że fundacja zamierza wypełnić swoje zobowiązania.
– Od lutego 2014 r. trwa proces sądowy, w którym spółka MOSiR dochodzi od Fundacji należności z tytułu czynszu dzierżawnego. Na chwilę obecną postępowanie to zostało zawieszone z uwagi na braki w organach fundacji – wyjaśnia Miłosz Bednarczyk, rzecznik prasowy MOSiR Bystrzyca.
Fundacja przestała istnieć, ale jej dług pozostał. MOSiR próbował dochodzić swoich praw przez kuratora sądowego, Krzysztofa Klimkowskiego. Bezskutecznie.
Miasto nie rezygnuje jednak z rozbudowy mariny nad zalewem. Jej kapitalną odnowę może przynieść program rewitalizacji doliny rzeki Bystrzycy. – Na realizację tego projektu, w tym części dotyczącej terenów nad Zalewem Zemborzyckim, konieczne są jednak znaczne nakłady finansowe. Niezbędne będzie również pozyskanie środków zewnętrznych, być może funduszy z Unii Europejskiej. Dlatego, zgodnie z zapowiedziami władz miasta, projekt rewitalizacji doliny Bystrzycy będzie rozłożony na lata i realizowany etapami – dodaje Miłosz Bednarczyk. BACH