Marnotrawstwo?

Niespełna dwa lata temu miasto wyremontowało fragment ulicy Kolejowej a teraz drogowcy z jej części zdarli całkiem dobry asfalt. Urzędnicy tłumaczą, że korygują przebieg drogi i nic za to nie zapłacą. – To marnotrawstwo! Przecież takie rzeczy powinno się robić przed remontem? – mówią kierowcy i okoliczni mieszkańcy.

Wlokącego się remontu ulicy Kolejowej mieszkańcy, kierowcy i lokalni przedsiębiorcy mają już dosyć – o czym pisaliśmy wiele razy. A teraz zwrócili uwagę na kolejny absurd przy tej inwestycji. Pod koniec 2018 roku skończył się remont pierwszego etapu przebudowy ulicy Kolejowej (i fragmentu ulicy Obłońskiej do skrzyżowania). Wyremontowano wtedy fragment od ronda przy ul. Obłońskiej do skrzyżowania z ul. Starościńską. Teraz trwa przebudowa kolejnej części ulicy – od Starościńskiej do dworca PKP. I przy jej okazji wykonawca zerwał 100-metrowy fragment położonej wcześniej, całkiem dobrej ulicy.

– To jakiś absurd! Przecież to była nowa droga. Po co ją zrywać? – dziwili się kierowcy. Mieszkańcy odnogi od ulicy Kolejowej (dawnego wjazdu do winiarni) mówią, że od lat prosili miasto o remont nawierzchni, ale urzędnicy zasłaniali się brakiem funduszy. – A tutaj proszę. Miasto stać zrywać nowy asfalt i przykrywać kolejną warstwą – denerwują się.

Miejscy urzędnicy mają wyjaśnienie tej kuriozalnej sytuacji.

– Zakres prac na odcinku od skrzyżowania z ulicą Adama Mickiewicza w kierunku ulicy Starościńskiej został wówczas (w 2008 roku) wykonany po tzw. „śladzie”, bez uwzględnienia złożeń projektowych m.in. korygujących istniejący przebieg drogi. Wskutek tego nie ma możliwości technicznych, aby połączenie obecnie realizowanego według projektu odcinka ulicy Kolejowej mogło być wykonane w miejscu styku tych odcinków – pisze Dominik Gil z biura prasowego Urzędu Miasta Chełma.

– W związku z tym konieczne jest rozebranie odcinka jezdni o długości ok. 100 metrów bieżących w kierunku ulicy Henryka Sienkiewicza, w celu wykonania kanalizacji deszczowej wraz z przykanalikami i nowej jezdni o przebiegu zgodnym z planem. Jest to minimalny zakres ingerencji w jezdnię wykonaną w 2018 r., który umożliwia wykonanie przewidzianego w projekcie budowlanym chodnika, ścieżki rowerowej, oświetlenia oraz połączenia sytuacyjnego i wysokościowego obu odcinków jezdni przy jednoczesnym zachowaniu w maksymalnym zakresie istniejącej nawierzchni. Zgodnie z projektem wykonawca musi dokonać korekty przebiegu drogi, bez względu na to, czy ma do frezowania starą czy nową nawierzchnię, więc nie są to prace dodatkowe.

– To jakiś nonsens i marnotrawstwo – uważają kierowcy. – Przecież ustalenie przebiegu drogi powinno się wykonać przed jej remontem. Co to znaczy, że miasto nie będzie za to płacić? Przecież zapłaciło raz za położenie tego asfaltu a teraz zapłaci za drugi etap remontu, który zakłada zerwanie asfaltu i położenie w to miejsce nowego. Przecież to są pieniądze publiczne. Ale chyba dlatego, że są publiczne, tak łatwo się je wydaje… (bf)