Matka nie żyje, dziecko w szpitalu

Wystarczyła jedynie chwila nieuwagi, by 37-latek stracił panowanie nad kierownicą. W aucie, które dachowało na obwodnicy Garwolina, było niespełna dwuletnie dziecko. Jego matka zginęła na miejscu.

(20 marca) Byli już w drodze do Chełma, wracali z Warszawy do domu. Trzyosobowa rodzina: 37-letni mąż, 32-letnia żona i ich dwudziestomiesięczne dziecko. Matka usiadła na tylnym siedzeniu, obok fotelika. Nie miała zapiętych pasów bezpieczeństwa. W pewnym momencie, gdy byli już na obwodnicy Garwolina (na trzecim kilometrze drogi S17 w kierunku Lublina), mąż odwrócił się, by spojrzeć do tyłu. Chwila nieuwagi wystarczyła, by stracił panowanie nad kierownicą. Na mokrej nawierzchni samochód wpadł w poślizg. Wypadł do rowu i dachował. Kobieta wypadła z auta przez szybę.
Zgłoszenie do wypadku dyżurny garwolińskiej policji odebrał przed godz. 16. Na miejsce wysłano zastępy strażaków, policję i załogę karetki pogotowia.
– Kobieta, mimo reanimacji, poniosła śmierć na miejscu. Dziecko i ojciec zostali przetransportowani do szpitala, ale prawdopodobnie nie odnieśli obrażeń – informuje asp. szt. Marek Kapusta, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Garwolinie. (pc, fot. www.egarwolin.pl)