Matko, daj pieniądze i odejdź!

Urodziła, wychowała, dorosłemu wysyłała pieniądze na życie i mieszkanie. Teraz on ma ją gdzieś, a kuzyna, który pomaga starej kobiecie w czasie epidemii, przepędza z podwórza. Bo najlepiej, jakby matkę dało się ubezwłasnowolnić i przejąć jej emeryturę.

Najsmutniejsze jest to, że historia taka jak ta, nie należy do rzadkości w dzisiejszych czasach. Dzieci znęcają się psychicznie nad rodzicami, wykorzystują ich, wyganiają z własnego domu, a nierzadko też biją, bo liczy się tylko pieniądz.

Syn w domu, matka przy stodole

Przed laty kobieta zostawiła wchodzącemu w dorosłe życie synowi dom pod Chełmem, a sama wyprowadziła się kilkaset kilometrów dalej. Wszystko było w porządku, dopóki wysyłała mu pieniądze na bieżące potrzeby i remont domu, który formalnie dalej należał do niej, a sama żyła w innym mieście. Gdy zmarł jej drugi mąż, postanowiła wrócić do rodzinnej wsi pod Chełmem.

Tym bardziej, że powoli zbliżała się do osiemdziesiątki i bała się samotnej starości. No, a tu przecież żył jej jedyny syn wraz z żoną i dziećmi.

Starsza kobieta przepisała na jedynaka połowę swojej działki, na której miał stanąć nowy dom syna, a sama liczyła, że zamieszka w swoim starym domostwie. Wyszło jednak tak, że syn nie wpuścił matki do jej własnego domu i starsza pani zamieszkała w zagraconej przybudówce obok stodoły. Wreszcie wyniósł się z rodziną do nowo pobudowanego domu na działce, którą przecież podarowała mu matka, ale wciąż nie spieszył się z oddaniem kluczy.

– Policja nieraz przyjeżdżała. W końcu oddał jej klucze od mieszkania, ale wciąż nie chce oddać kluczy od piwnicy. Całą zimę trzymała węgiel na podwórzu, bo nie miała go gdzie złożyć – opowiada kuzyn wyrodnego synalka, który jako jedyny pomaga starszej pani.

Mężczyzna przyjeżdża do swojej ciotki z sąsiedniej gminy, żeby narąbać drewna czy – jak teraz, w czasie epidemii – zrobić jej zakupy. – Syn ciotki, który przecież mieszka z nią po sąsiedzku, w ogóle jej nie pomaga. Nie interesuje się swoją matką. Twierdzi, że nie ma czasu, bo musi kończyć własne mieszkanie, a gdy przyjeżdżam do ciotki, każe mi się wynosić. Boję się, jak to będzie po nowych obostrzeniach. Kto jej pomoże, jeśli nie będę mógł przyjechać? – opowiada mężczyzna.

Jak zapewnia mężczyzna, mimo starszego wieku, kobieta całkiem nieźle się trzyma – chodzi o własnych siłach, sama sobie gotuje, pali w piecu etc. Jedyne, czego jej brakuje, to bliskości drugiego człowieka, ale teraz będzie ją też odwiedzać opiekunka.

Tymczasem syn kobiety złożył wniosek o ubezwłasnowolnienie matki. Pierwsza rozprawa, na której część świadków została przesłuchana, już się odbyła. Termin kolejnej z uwagi na panującą epidemię jest nieznany. – Jak tak można? Czy jemu zależy tylko na emeryturze matki? – pyta kuzyn wyrodnego synalka. (pc)