Mecenas winny w aferze dietowej

We wtorek (31 stycznia) w Sądzie Okręgowym w Lublinie zapadł prawomocny wyrok w sprawie tzw. afery dietowej. Jedynym oskarżonym był Grzegorz. D. – radca prawny starostwa. Sąd uznał oskarżonego za winnego zarzucanych mu czynów i ukarał grzywną w wysokości 4500 zł plus 450 zł kosztów sądowych. Nie przychylił się jednak do wniosku prokuratora, by radca oddał ponad 40 tys. zł, które bezpodstawnie trafiły na konto Tadeusza Rudki i innych członków rady powiatu. Tym samym SO w całości podtrzymał wyrok Sądu Rejowego we Włodawie z października ub.r.

Według niepotwierdzonych informacji prawnik nie zamierza odpuścić. Ma zamiar napisać skargę w tej sprawie do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. Nie może bowiem skorzystać z kasacji, bo tę można wnieść tylko w razie skazania za przestępstwo (w tym skarbowe) na karę pozbawienia wolności bez warunkowego zawieszenia jej wykonania (art. 523 par. 2), a to oznacza, iż od wyroków zasądzających, grzywnę, ograniczenie wolności oraz karę pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem kary (na tzw. okres próby) nie można wnieść kasacji.
Zupełnie odrębną kwestią jest status skazanego radcy – czy może np. nadal pracować w urzędzie? Zgodnie bowiem z ustawą o pracownikach samorządowych osoba skazana prawomocnie za przestępstwo umyślne pracować w urzędzie nie może. Zdaniem jednak niektórych radca nie jest pracownikiem samorządowym. Obecny pracodawca Grzegorza D., starosta włodawski, nie chciał komentować sprawy.
Aferę z zawyżonymi dietami wykryliśmy przed ponad dwoma laty. Okazało się, że przez niemal dwie kadencje przewodniczący rady powiatu Tadeusz Rudko i członkowie zarządu powiatu pobierali diety w wysokości przekraczającej ustalone w ustawie maksimum, bo samorządowcy nie zmienili stosownej uchwały. W sumie przez przeszło sześć lat przewodniczący Rudko dostał nienależnie ponad 34 tys. złotych, a kilku członków kolejnych zarządów po 2-3 tys. zł. Sprawą zajęła się prokuratura, która po przesłuchaniu powiatowych radnych i urzędników uznała, że do powstania w finansach powiatu szkody na ponad 44 tys. zł (pobranych zawyżonych diet nikt chce i nie musi zwracać) przyczyniły się nie władze powiatu, a radca prawny starostwa Grzegorz D., który nie dopilnował dostosowania lokalnych przepisów do zapisów ustawy. Sprawa w tym roku trafiła na wokandę Sądu Rejonowego we Włodawie, a w piątek (14 października) miała swój finał. Sędzia Andrzej Bronisz uznał Grzegorza D. za winnego zarzucanych mu czynów i ukarał grzywną w wysokości 4,5 tys. zł plus koszty sądowe w wysokości 450 zł.
Prokurator domagał się o wiele surowszej kary, bo chciał m.in., by radca oddał ze swojej kieszeni 44 tysiące złotych, które straciło starostwo. Co ciekawe, nikt z grupy, która praktycznie za nic otrzymała państwowe pieniądze, nie musi zwrócić ani złotówki. (gd)