Miasto nie przeniesie Chmielaków na błonia

Po ostatnio zakończonych Chmielakach nie po raz pierwszy pojawiły się sugestie, by największą krasnostawską imprezę przenieść z centrum miasta na błonia przy obwodnicy. – Propozycja taka tylko teoretycznie wydaje się ciekawa, w rzeczywistości ma sporo minusów – mówi Krzysztof Gałan, sekretarz miasta Krasnystaw.

Tuż po zakończonych w niedzielę w nocy 19 sierpnia Chmielakach, centrum Krasnegostawu było w opłakanym stanie. – Przejeżdżałem przez miasto tuż po piątej rano – mówi nam jeden ze stałych Czytelników. – Wszędzie walały się opakowania po jedzeniu, kawałki kebabów, kiełbasek itp., plastikowe butelki, ale najgorsze było potłuczone szkło – dodaje. Mężczyzna zrobił telefonem zdjęcie.

– Nie wiem, jak ludzie mieszkający przy rynku w Krasnymstawie są w stanie znieść to trzydniowe szaleństwo. Pomijam hałas, pijackie okrzyki i awantury. Nawet dziś wszędzie śmierdzi moczem! Podejrzewam, że w okolicznych mieszkaniach całą noc spali z zamkniętymi oknami bo fetoru nie da się znieść – kontynuuje nasz rozmówca.

Czytelnik sugeruje, że być może lepszym rozwiązaniem byłaby organizacja Chmielaków na błoniach przy krasnostawskiej obwodnicy.

O komentarz poprosiliśmy Krzysztofa Gałana, sekretarza miasta Krasnystaw. – Tegoroczne Chmielaki to jedna z najbardziej udanych edycji tej imprezy w historii – podkreśla na wstępnie Gałan. – Nasze miasto odwiedziło kilkadziesiąt tysięcy osób. Zorganizowaliśmy rekordową ilość imprez towarzyszących, do Konsumenckiego Konkursu Piw zgłoszono blisko 400 piw. Koncertowały w Krasnymstawie największe gwiazdy polskiej estrady – wylicza. Jak na tak wielką skalę przedsięwzięcia i ilość ludzi, jakie pojawiły się w mieście, z bałaganem po imprezie i tak szybko sobie poradzono.

– Pomimo takiego rozmachu pracownicy Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej sprawnie sprzątali miasto. Wielu gości podziwiało efekt pracy naszych służb porządkowych – mówi sekretarz. Gałan podkreśla, że propozycja organizacji Chmielaków na błoniach obok obwodnicy była już wielokrotnie analizowana. – Teoretycznie wydaje się ciekawa, jednak praktycznie ma trzy minusy: przygotowanie tego terenu to koszt kilku milionów złotych, błonia to teren zalewowy i wreszcie przeciwne temu rozwiązaniu są browary, dzięki którym Chmielaki mają tak duży prestiż i renomę w całym kraju – komentuje. (kg)