Miecz nad naczelnik Pamulską?

Ciemne chmury zbierają się nad głową szefowej poczty we Włodawie. Łucja Pamulska jest zapewne na pierwszych miejscach listy „do odstrzału”. Jej przynależność do SLD przeszkadza partii rządzącej, która skrupulatnie usuwa „niewygodnych” ze stanowisk w spółkach Skarbu Państwa i obsadza je swoimi zwolennikami. Zmiany już nastąpiły we władzach okręgowej Poczty Polskiej w Lublinie.

Łucja Pamulska urząd naczelnika poczty we Włodawie piastuje od ok. 15 lat. Stanowisko objęła w okresie, gdy Polską rządziła lewica i – według niektórych współpracowników – to właśnie członkostwo w Sojuszu Lewicy Demokratycznej bardzo jej w tym pomogło. Po objęciu władzy przez Prawo i Sprawiedliwość sytuacja odwróciła się na niekorzyść Pamulskiej. Nowa ekipa rządząca nie ma żadnych zahamowań przed „zrzucaniem ze stołków” ludzi z innych opcji politycznych, a dla środowisk związanych z SLD jest wyjątkowo nieprzychylna. Zarząd Główny Poczty Polskiej w Warszawie zmienił się w styczniu ub.r., a dyrektor oddziału w Lublinie pół roku później. Teraz ponoć przyszła pora na oddziały rejonowe.
Choć rodowód polityczny szefowej włodawskiej poczty jest dla obecnej władzy nie do zaakceptowania, to pozbycie się jej z urzędu nie będzie takie proste. Ł. Pamulską, jako radną, przed zwolnieniem chroni prawo – bez zgody Rady Miasta nie można jej usunąć. Ponadto jest w wieku ochrony przedemerytalnej i pracodawca nie może jej wypowiedzieć umowy o pracę. Inna sprawa to fakt, że nie ma też kandydatów na jej miejsce. We włodawskim urzędzie zatrudnionych jest ok. 30 osób, ale nikt nie spełnia wymagań formalnych, by zostać naczelnikiem. W przypadku odsunięcia Pamulskiej, na jej miejsce trzeba będzie powołać kogoś z zewnątrz.
Sama Ł. Pamulska nic nie wie o ewentualnych zmianach kadrowych. Mogłoby się wydawać, że przynajmniej do końca kadencji rady może czuć się bezpiecznie, ale nic nie jest pewne, bo partia Jarosława Kaczyńskiego znana jest z nieustępliwości w dążeniu do celu. (sr)