Miejskie czynsze trudne do udźwignięcia

Blisko 540 złotych miesięcznie kosztuje mieszkającą samotnie panią Zofię utrzymanie 37-metrowego komunalnego lokum w wieżowcu przy ul. Gospodarczej w Lublinie. Nie tylko jej zdaniem jest to zdecydowanie za dużo.
Czytelniczka i jej rodzina zastanawiają się, skąd biorą się tak wysokie rachunki za tak nieduże mieszkanie. – Indywidualne zużycie nie zmienia się u cioci od lat. Stawki są wysokie, ale z czego wynikają? Jak to możliwe, że za nieduże mieszkanie płaci się ponad 500 złotych? – pyta w jej imieniu siostrzeniec Leszek Barczak. Podkreśla, że chodzi o samotnie mieszkającą emerytkę. Na sumę comiesięcznych opłat pani Zofii składa się „goły” czynsz (blisko 235 złotych) i niemal drugie tyle (226 zł) lokatorka musi płacić za doliczane odrębnie centralne ogrzewanie, podgrzanie wody i stałą stawkę za energię cieplną. Do tego dochodzą należności za wodę, gaz, ścieki i wywóz śmieci.
W lokalach ZNK czynsze liczone są od stawki bazowej za metr kwadratowy. Ta, od ostatniego zarządzenie prezydenta z 2016 roku, wynosi 6,35 zł za mkw. Ulega obniżeniu, jeśli np. lokal nie ma centralnego ogrzewania, wodociągu, ubikacji w budynku lub jest usytuowany na poddaszu (po 8 procent obniżki od czynszu przy spełnieniu każdego z warunków, łącznie jest ich 16). Suma obniżek nie może przekroczyć 44 procent stawki bazowej.
Nie zmienia to faktu, że miejskie lokale są drogie w utrzymaniu, a ciężar finansowy z tytułu utrzymania ponoszą najmujący.

W spółdzielczym taniej

O opłaty za utrzymanie lokum zapytaliśmy kolejnych mieszkańców Tatar. Pani Izabela z bloku przy Odlewniczej, który należy do spółdzielni „Motor”, mówi, że w jej przypadku koszty mieszkaniowe oscylują w granicach 400 złotych. Przy wszystkich różnicach w naliczaniu między miastem a spółdzielniami jest to i tak spora różnica. – Mowa o trzypokojowym lokum o powierzchni 48 mkw. – wyjaśnia pani Izabela, która mieszka ponadto z małżonkiem.
Sprawdziliśmy opłaty za mieszkania spółdzielcze przy Hutniczej 24. Mieszkanka płaci spółdzielni około 360 złotych za miesiąc za 48-metrowe lokum. To wszystko to tzw. opłaty mieszkaniowe, czyli czynsz i cała reszta. – Najwyższe składowe czynszu to centralne ogrzewanie i podgrzanie wody – mówi nasza czytelniczka. To istotna różnica – w miejskich lokalach obie opłaty są „poza” czynszem.

Na utrzymanie zasobu

O sposób naliczania zapytaliśmy w Zarządzie Nieruchomości Komunalnych. Firma podkreśla, że z opłat czynszowych środki trafiają na remonty lokali, konserwacje sieci czy usuwanie awarii. – Wliczane są również zaliczkowe opłaty za media, których rozliczenie do kosztów rzeczywistych następuje do czerwca następnego roku – informuje Łukasz Bilik, rzecznik prasowy Zarządu Nieruchomości Komunalnych. Z czego wynikają podwyżki do bazowej stawki za czynsz? – Kalkulacja stanowiąca podstawę do zwiększenia opłat dokonana została na podstawie kosztów w latach 2014 i 2015 poniesionych na utrzymanie zasobu – dodaje rzecznik prasowy ZNK.
Zarządcy miejskich mieszkań argumentują też, że podwyżki mają związek z wzrostem cen towarów i usług konsumpcyjnych. Co rok wskaźnik ten ogłasza prezes Głównego Urzędu Statystycznego. – Stanowi to podstawę do podwyższenia opłat czynszowych, a wprowadzona zmiana i tak jest niższa od wskaźnika inflacji, jaka nastąpiła na przestrzeni lat 2012-2014 – kończy Łukasz Bilik z ZNK.

Trudy comiesięcznego płacenia

Czy ta wiedza przełoży się na zrozumienie u płacących czynsze lokatorów? Na ile w tym wszystkim może pomóc program oddłużeniowy, nad którym pracuje ZNK? Ilu dłużników, przy trudnych do udźwignięcia opłatach mieszkaniowych, będzie w stanie spłacać zobowiązania?
Pani Zofia, mimo skromnej emerytury, nie ma zaległości czynszowych, ale po opłaceniu mieszkania na życie pozostaje jej niewiele.
BARTŁOMIEJ CHUDY