Minister straszy pod wybory?

Jerzy Kwieciński, minister inwestycji i rozwoju, wymienia nasze województwo w gronie tych, które mocno opóźniają się z realizacją projektów unijnych, z tzw. regionalnych programów operacyjnych. Marszałek województwa, Sławomir Sosnowski, uznaje te słowa za niesprawiedliwe i mijające się z prawdą.


Do regionów, które najsłabiej radzą sobie z funduszami, Jerzy Kwieciński zaliczył województwa: podlaskie, warmińsko-mazurskie, kujawsko-pomorskie, świętokrzyskie i właśnie lubelskie. O groźbie utraty ponad 1,2 miliarda euro mówił w wywiadzie dla Polskiej Agencji Prasowej, ale i w programie dla Telewizji Polskiej.
– „Pana słowa są dalece krzywdzące dla województwa lubelskiego, niesprawiedliwe i mijają się z prawdą. Przeczą im dane dotyczące wdrażania i realizacji poszczególnych Regionalnych Programów Operacyjnych” – pisze do ministra marszałek województwa Sławomir Sosnowski.
Wskazuje też bieżące rankingi, w których lubelskie wypada co najmniej w środku stawki. – Według wyliczeń z 31 stycznia 2018 roku zajmuje piątą pozycję pod względem liczby podpisanych umów o dofinansowanie, szóstą lokatę, biorąc pod uwagę wartość dofinansowania i dziewiąte miejsce w rankingu wartości środków UE certyfikowanych do Komisji Europejskiej.
Marszałek nie kwestionuje wcześniejszych opóźnień, ale zaznacza, że w końcówce 2017 roku woj. lubelskie wyraźnie przyspieszyło w poziomie certyfikacji wydatków. – Wygląda na to, że pan minister nie dostrzegł tych zmian i posłużył się w swojej wypowiedzi niezweryfikowanymi danymi. Uważam, że słowa nie poparte faktami nie powinny padać z ust tak doświadczonego i szanowanego eksperta. Wyrażam nadzieję, że w przyszłości, zanim publicznie wypowie się pan na temat wykorzystania funduszy europejskich, zapozna się z aktualnymi danymi dotyczącymi ich wdrażania – polemizuje marszałek Sosnowski.
Do piątku nie otrzymaliśmy szczegółowych odniesień ze strony ministerstwa. BCH