Młodym ludziom miesza się w głowach?

– Tomasz Pitucha trafnie wskazał zagrożenia dla rodziny. Był też wierny nauczaniu Pisma Świętego i Katechizmu Kościoła Katolickiego. To osoba oddana służbie publicznej. Mogę czynić dobro, stając w jego obronie – powiedział przed lubelskim sądem Radosław Brzózka, członek zarządu powiatu świdnickiego, przedstawiciel środowisk pro life, powołany na świadka przez obrońców T. Pituchy.


Za nami kolejna rozprawa w procesie o zniesławienie, jaki Bartosz Staszewski, organizator lubelskiego marszu równości, wytoczył lubelskiemu radnemu Prawa i Sprawiedliwości.

Przypomnijmy, że w procesie chodzi o słowa, które pod koniec września ubiegłego roku Tomasz Pitucha napisał na swoim facebookowym profilu: „Najzagorzalsi fani filmu Wojciecha Smarzowskiego (chodzi o „Kler”, którego premiera przypadła właśnie na koniec września ub. r. – przyp. aut.) chcą zorganizować w Lublinie tzw. marsz równości, promujący homoseksualizm i pedofilię”. Za te słowa Bartosz Staszewski, organizator marszu, skierował przeciwko radnemu prywatny akt oskarżenia. Strony nie doszły do ugody, dlatego w styczniu przed Sądem Rejonowym Lublin-Zachód rozpoczął się właściwy proces. Kolejna rozprawa odbyła się w ubiegłym tygodniu.

Przed sądem jako świadek zgłoszony przez Pituchę zeznawał Radosław Brzózka, członek zarządu powiatu świdnickiego, przedstawiciel środowisk pro life, były rzecznik wojewody lubelskiego. – Nie widzę negatywnych skutków tego wpisu dla kogokolwiek. Wypowiedź oskarżonego nie mogła narazić Bartosza Staszewskiego na utratę zaufania. Wpisu nie można rozumieć również w taki sposób, że wszyscy homoseksualiści to pedofile – uważa R. Brzózka.

Sędzia Iwona Suchorowska pytała go m.in. o jego ocenę celu lubelskiego marszu. – Marsz w Lublinie realizował te same cele, co marsze odbywające się w całej Europie. Chodzi o promocję homoseksualizmu i rozwiązłości seksualnej. Na marszach aktywiści domagają się nieuprawnionych przywilejów dla grup mniejszościowych. Marsze równości mają zmienić stosunki społeczne, zrewolucjonizować obyczajowość w Polsce i doprowadzić do zapisania przywilejów dla grup mniejszościowych w prawie – uważa R. Brzózka.

Były rzecznik wojewody uważa, że „aktywiści podsuwają Polakom nowy styl życia”.

– Przejawia się on obnoszeniem się ze swoją seksualnością, w tym z homoseksualizmem, co jest przeciwne małżeństwu. Takie działania najbardziej uderzają w dzieci i młodzież – ocenił.

– Nasze obawy odnośnie promowania stylu LGBT potwierdziły się. Środowiska LGBT przeforsowały w Warszawie kartę, która próbuje naruszać prawo oświatowe. Pojawiły się też profanacje przedmiotów kultu religijnego – dodał, nawiązując do deklaracji podpisanej przez Rafała Trzaskowskiego, prezydenta stolicy oraz do sytuacji, do jakiej doszło na marszu w Gdańsku. Jego uczestnicy parodiowali procesję Bożego Ciała, niosąc waginę w miejsce Najświętszego Sakramentu. R. Brzózka, który przez chwilę obserwował lubelski marsz, przyznał jednak, że nie zauważył, aby jego uczestnicy łamali prawo. Jego zdaniem „samo zaistnienie marszu mogło jednak naruszać przepisy o nieobyczajnych zachowaniach”. – Pojawiło się też hasło „w domu ojca mego jest mieszkań wiele”, będące cytatem z Biblii , fałszywie sugerujące, że nauka Jezusa pochwala akty homoseksualne – zauważył.

Bartosz Staszewski, organizator marszu, przekonuje, że jego celem było szerzenie tolerancji. Nie było go na czwartkowej rozprawie, gdyż w ubiegłym tygodniu gościł na szkoleniu w serbskim Belgradzie. Z kolei Tomasz Pitucha uważa, że „marsze równości mogą być zarzewiem demoralizacji młodego pokolenia”. – Młodym ludziom miesza się w głowach, że homoseksualizm to coś dobrego i wartościowego. To jest trudne doświadczenie wielu osób, które muszą z tym żyć, ale na pewno nie jest to coś, co należałoby wspierać i promować – mówił przed rozprawą. Kolejna odbędzie się we wtorek, 18 czerwca.

Przypomnijmy, że październikowy marsz równości zgromadził około półtora tysiąca osób. Kilka razy zmieniał trasę, bo na jego drodze stawała kontrmanifestacja. Przy wejściu w ulicę Świętoduską w kierunku poprzedzających marsz policjantów poleciały ze strony kontrmanifestantów kamienie, butelki i petardy. Policja zatrzymała ponad 20 osób.

Grzegorz Rekiel