Młodzi wypromują przemysłowy Lublin

Prezydent Krzysztof Żuk i dyrektor Mariusz Sagan prezentują założenia i cel kampanii „Pracuję w Lublinie”

Ruszyła miejska kampania „Pracuję w Lublinie”. Za blisko 100 tysięcy złotych urząd miasta będzie promował w mediach i środkach transportu firmy, w których karierę zawodową świetnie rozwijają absolwenci lubelskich uczelni. – Kampania ma pokazać, że po studiach można w naszym mieście znaleźć pracę – mówił Krzysztof Żuk, prezydent Lublina.


Reklama adresowana jest głównie do studentów kierunków przygotowujących do pracy w przemyśle maszynowym. Już dziś mogą oni przebierać w ofertach praktyk, staży i pracy.
Przemysł ma dla władz Lublina szczególne znaczenie. Jego wizytówką jest dziś podstrefa ekonomiczna na Felinie, w której pod koniec minionego roku pracowało ponad cztery tysiące ludzi.
– Stawiamy na rozwój wielu sektorów gospodarki. Przez ich zróżnicowanie nie chcemy dopuścić do powtórki z lat 90., kiedy po upadku FSC odbudowa potencjału gospodarczego Lublina trwała kilkanaście lat – mówił na konferencji prasowej Mariusz Sagan, dyrektor Wydziału Strategii i Obsługi Inwestorów Urzędu Miasta Lublin.
Inżynierowie na bilbordach
W Lublinie pojawiły się już bilbordy, prezentujące absolwentów lubelskich uczelni, którzy postawili na pracę w Lublinie. Wśród nich jest Ewa Izdebska, pracująca jako programistka robotów przemysłowych w firmie Witpol. – Studiowałam na Politechnice Lubelskiej. Już w trakcie studiów pracowałam – mówi. Zaznacza, że nie rozważała wyjazdu za chlebem, gdyż płynnie udało się jej przejść ze studiów do pracy.
Inna jest historia Grzegorza Sirko. – Po studiach wyjechałem z Lublina. Pracowałem w Warszawie i za granicą. Chciałem jednak wrócić, bo Lublin jest miejscem, gdzie żyje się super – przyznał. Dziś jest specjalistą od marketingu w firmie GT85, produkującej myjnie i maszyny przemysłowe. Do Lublina ściągnął też Łukasz Skorupski, który znalazł zatrudnienie jako konstruktor maszyn. – Zaczęło się od złożenia CV na targach pracy na Politechnice. Zadzwonili i dalej się już potoczyło – mówi. Kolejną twarzą kampanii jest lingwistka Patrycja Czech.

Brakuje danych

Dziś miasto znacznie lepiej „zatrzymuje” absolwentów szkół średnich niż studiów. Z danych urzędu miasta wynika, że w Lublinie po szkole średniej pozostaje ok. 80 procent maturzystów. Przed dekadą była to zaledwie połowa. – Z pozostałych 20 procent najwięcej, bo 12 procent, wybiera Warszawę. To naturalny kierunek. Około pięć procent wyjeżdża za granicę, a najmniejszy odsetek, około procenta, kieruje się do innych ośrodków, np. Krakowa czy Poznania – podkreślał dyrektor Sagan.
Nie ma jednak oficjalnych danych co do dalszych losów absolwentów uczelni. Miasto szacuje, że rok w rok na rynek wchodzi w Lublinie 16-17 tysięcy absolwentów. Co trzeci żak po obronie pracy licencjackiej czy magisterskiej znajduje pracę i zostaje w stolicy województwa. – Na rok może to być 4,5 do 6 tysięcy absolwentów. Pamiętajmy jednak, że 60 procent studentów przyjeżdża z innych miejscowości, a sporo z nich później wraca w swoje rodzinne strony – mówią urzędnicy.

Dojeżdżaj i pracuj!

Kampania miejska to jednak nie tylko promocja młodego pokolenia i miasta. Ratusz chce, by nową jakość lubelskiego przemysłu budowali również dojeżdżający do pracy. – Liczymy, że do odbudowy przemysłu w Lublinie przekonamy mieszkańców sąsiednich gmin. Nie wszyscy będą tu mieszkać. Ważne, by w promieniu 40 km opłacało się dojeżdżać – dodaje prezydent Krzysztof Żuk. Jak przekonuje to być albo nie być gospodarczego rozwoju Lublina.
Dziś w mieście, w sektorze przemysłu pracuje ok. 20 tysięcy ludzi. Średnie wynagrodzenie wynosi 5,1 tys. zł brutto, w przemyśle przetwórczym 3,8 tys. zł. Mimo postępującej automatyzacji miasto planuje podwoić liczbę pracowników w przemyśle na najbliższą dekadę. – Do 2030 roku chcemy, by w przemyśle pracowało 40 tysięcy ludzi – dodaje Mariusz Sagan.
BARTŁOMIEJ CHUDY

UDOSTĘPNIJ