Modlitwy i premie

Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej to ten wyjątkowy szpital samorządowy, w którym personel zarabia za dużo i w dodatku jest za bardzo i za często nagradzany za dobrą pracę – doszli do wniosku kontrolerzy urzędu marszałkowskiego wysłani do placówki, by po fakcie uzasadnić odwołanie jej dyrektor, Elżbiety Starosławskiej. – Jestem oburzony i czuję się oszukany! – komentuje wytknięte przez kontrolerów nieprawidłowościach, jakich miała się dopuścić była dyrektor, marszałek Sławomir Sosnowski.
Marszałek zapewnia, że o niczym wcześniej nie wiedział, choć przez lata nie było tajemnicą, że dyrektor COZL cieszy się specjalnymi przywilejami wśród dyrektorów marszałkowskich szpitali.

Na wyjątkowych zasadach

Przede wszystkim, przez cały okres pełnienia funkcji dyrektorskiej, czyli blisko przez 10 lat, dyr. Starosławska była jedyną szefową placówki medycznej samorządu – lekarzem mającym zgodę na praktykowanie w kierowanej przez siebie jednostce bez ograniczenia godzin. Ta absurdalna interpretacja, ograniczająca pacjentom dostęp do wybitnych często lekarzy, obowiązywała wyłącznie na Lubelszczyźnie wskutek wyjątkowego wręcz uporu marszałkowskich prawników. Kolejki pacjentów, ustawiające się do gabinetu dyrektorskiego Starosławskiej mogły zatem być przedmiotem zazdrości ze strony innych kierowników samorządowych szpitali i przychodni. W dodatku od 2012 r. doc. dr Starosławska – za wiedzą i zgodą Zarządu Województwa – została ordynatorem oddziału chemioterapii, co też znacząco odbiegało od przyjętej praktyki. Teraz marszałek Sosnowski i jego kontrolerzy zaznaczają, że „nie wiedzieli” iż do tego całego dodatkowego etatu, już decyzją własnego zastępcy, Starosławska dostała jeszcze „połówkę” za 4 tys. zł. Tyle tylko, że było to w całości już w kompetencjach dyrekcji COZL, dysponującej już ogólną zgodą marszałków, własnym statutem i regulaminem pracy i płacy. Kolejne Zarządy Województwa rokrocznie przecież sprawdzały finanse Centrum, doskonale powinni więc wiedzieć, co się w nim dzieje, kto i ile zarabia. Tyle tylko, że do zeszłego roku dyr. Starosławska, ciesząca się poparciem m.in. lubelskiej kurii i ówczesnej premier Ewy Kopacz, wydawała się nietykalna.
Złożyła przed obrazem Maryi pisemną prośbę
Sytuacja uległa zmianie, gdy dotychczasowi protektorzy osłabli, a w marszałkowskiej służbie zdrowi zrobił się ferment spowodowany m.in. zakusami rozbudowanego COZL na przejmowanie pozaonkologicznych specjalizacji, a tym samym kontraktów, innych wojewódzkich szpitali. PSL zdecydowało się odwołać dyrektorkę, która nie tylko nie chciała „posypać sobie głowy popiołem”, ale jeszcze pozwoliła sobie na krytykę marszałków. Nie przewidziano jednak, że z okazji do wejścia w kolejny spór z marszałkami skorzysta PiS i wojewoda lubelski z ramienia tej partii, a akcja „obrony Starosławskiej” rozkręci się do tak znaczących rozmiarów, w tym przy użyciu mocno nieszablonowych argumentów. Zwolennicy byłej dyrektorki wśród jej licznych przymiotów i osiągnięć wymieniają np. fakt, że „złożyła przed obrazem Maryi i św. Jana z Dukli pisemną prośbę, w imieniu wszystkich lekarzy onkologów, aby Maryja zlitowała się i pomogła znaleźć ludzkości skuteczne lekarstwo na chorobę raka”. Zarząd Województwa trzyma się jednak bardziej przyziemnych treści, jak np. wydatkowanie przez dyr. Starosławską tylko w ubiegłym roku 9,5 mln zł na premie dla załogi w sytuacji, kiedy szpital zanotował niemal 13 mln zł straty. Niezależnie od wagi „zarzutów” wobec dyr. Starosławskiej, a także obustronnych oskarżeń, trudno jednak uwierzyć, że jej polityczni przełożeni o wszystkim dowiedzieli się dopiero teraz.
Marszałek zapowiedział, że w sprawie wykrytych przez kontrolę nieprawidłowości złoży zawiadomienie do prokuratury.
KA

Co m.in. ustaliła kontrola

Zatrudnienie w COZL po jego rozbudowie bez zgody zarządu województwa 300 osób bez kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia na dodatkowe świadczenia. Stosowanie przy rozbudowie COZL materiałów zamiennych o zdecydowanie niższej jakości niż pierwotnie zakładano, akceptowanie faktur wystawianych za czynności, które nie zostały jeszcze wykonane. Przyznanie przez dyr. COZL gigantycznych premii mimo milionowych strat placówki )w 2015 r. COZL miał niemal 13 mln zł straty, natomiast na premie dla pracowników przeznaczono aż 9 mln zł). Kontrola stwierdziła, że w większości przypadków gratyfikacja pieniężna była przyznawana bezpośrednio przez dyrektor według jej osobistego uznania. Wykryto duże dysproporcje w płacach w COZL – osoby na podobnych stanowiskach zarabiały między 3, a kilkanaście tysięcy złotych.

– Czuję się oszukany i to naprawdę wyważone słowo.

Nie chciałbym się usprawiedliwiać, ale o wielu rzeczach nie wiedzieliśmy. Nigdy podczas mojego zasiadania w zarządzie nie podlegała mi służba zdrowia. Nie wchodzę w kompetencje innych osób.
Czy jest to zaniedbanie? Może inni urzędnicy też zostali oszukani – mówił prezentując wyniki kontroli Sławomir Sosnowski, marszałek województwa.