„Mogłem stracić oko”

Tymi słowami rozpoczął rozmowę z naszym dziennikarzem Czytelnik z gminy Gorzków. Mężczyzna trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy do Krasnegostawu z opiłkiem w oku. – Lekarz zamiast mi pomóc kazał czekać. W końcu poszedłem do jednego z prywatnych gabinetów – opowiada.

Do zdarzenia doszło w czwartek. – Właśnie opuszczam krasnostawski szpital, z opiłkiem w oku, tak mi tu pomogli – poskarżył się nam Czytelnik z gminy Gorzków. – Przechodziłem obok mężczyzny, który używał szlifierki. Niestety metalowy opiłek trafił mi prosto w oko. Strasznie się wystraszyłem i od razu pojechałem do szpitala w Krasnymstawie – mówi mężczyzna.

Czytelnik trafił na Szpitalny Oddział Ratunkowy. Według jego relacji, gdy już swoje odsiedział na korytarzu, podszedł do niego lekarz i kazać czekać, bo „musi zająć się papierkami”. – Tak powiedział. Ja tu stoję z opiłkiem w oku. Boję się czy nie stracę wzroku, a lekarz każe mi czekać. Przecież wyjęcie tego zajęłoby mu trzy minuty. Ja takiej postawy nie rozumiem – mówi mieszkaniec Gorzkowa. Zbulwersowany mężczyzna wyszedł ze szpitala i poszedł do jednej z prywatnych przychodni. – Tam pani doktor od razu mi pomogła. Chciałem jej za to serdecznie podziękować – podsumowuje.

O komentarz w sprawie zwróciliśmy się do Piotra Mateja, dyrektora SP ZOZ w Krasnymstawie. Wyjaśnienie Anny Sieńko, zastępcy lekarza kierującego oddziałem okulistycznym, przysłała nam Edyta Mazurek z kancelarii SP ZOZ.

– Pacjent na SOR trafił o godzinie 13.53. Lekarz dyżurny oddziału okulistycznego od godziny 14.00 do 14.34 zajmował się pacjentami po infekcjach wewnątrzgałkowych, przebywającymi na oddziale od godzin przedpołudniowych. Badał pacjentów i oddawał im karty informacyjne. Nie odmówił przyjęcia pacjentowi, lecz poinformował, żeby pacjent poczekał, aż skończy prace oddziałowe, czyli 30 minut. Pacjent zrezygnował z oczekiwania i opuścił oddział – komentuje doktor Sieńko. (kg)