Mogło dojść do tragedii

Podczas marszu oprócz małżeństwa S. zatrzymano kilkadziesiąt osób, które starały się zakłócić paradę

Rok bezwzględnego więzienia – to kara dla 27-letniego Arkadiusza S. i jego 21-letniej żony Karoliny S., którzy przynieśli na ubiegłoroczny marsz równości w Lublinie materiały wybuchowe. Zdaniem biegłego wszystko mogło skończyć się tragicznie. Wyrok w sprawie małżonków zapadł w ubiegłym tygodniu.


Za posiadanie niebezpiecznych przedmiotów małżonkom groziło nawet 8 lat więzienia. Rok bezwzględnego więzienia to tzw. kara łączna, bo Arkadiusz S. i Karolina S. zostali skazani nie tylko za posiadanie materiałów wybuchowych, ale też za „czynny udział w zbiegowisku”. Za to ostatnie przestępstwo groził im 3-letni pobyt za kratami.

Pod koniec września ubiegłego roku Arkadiusz S., i jego żona – Karolina S., chcieli zobaczyć z bliska drugi lubelski marsz równości. Zabrali ze sobą materiały wybuchowe i dołączyli do grupy przeciwników marszu. Sprawa wyszła na jaw i małżonkowie zostali zatrzymani przez policję na gorącym uczynku. Trafili do aresztu, a prokuratura oskarżyła ich o „posiadanie bez zezwolenia przyrządów wybuchowych”.

Zdaniem biegłego „użycie petard i przyrządów” w czasie trwania marszu mogłoby nawet zabić jego uczestników. – Środki wybuchowe w postaci petard były sprawne i zawierały materiał pirotechniczny, który jest jedną z odmian materiału wybuchowego. Sprawne były też przyrządy wybuchowe, które miały służyć do zapłonu petard – czytamy w akcie oskarżenia.

Drugi marsz równości w Lublinie odbył się 28 września ubiegłego roku. Zgromadził ok. 1,5 tysiąca osób. Policja zatrzymała kilkadziesiąt osób.

Grzegorz Rekiel