Mówi, że to cud

– Przez prawie trzydzieści lat byłem uzależniony od alkoholu, narkotyków i pornografii. Nie miałem siły z tego wyjść. Któregoś razu, gdy tak leżałem pijany, głodny i odwodniony, bez czucia w nogach, nastąpił cud – opowiada 41-letni Krystian Gumienny. Dziś prowadzi grupę wsparcia. – Te spotkania cieszą się dużym zainteresowaniem, niedawno zbrakło miejsca na naszym parkingu – mówi Krzysztof Gocał, dyrektor Ośrodka Pomocy Osobom Uzależnionym w Chełmie.

Krystian Gumienny ma 41 lat. Bez ogródek wymienia nałogi, w których pogrążony był przez większość swojego życia. Po używki sięgnął jeszcze w szkole podstawowej. Najpierw były papierosy, alkohol. Potem, już w szkole średniej pojawiły się narkotyki oraz uzależnienie od pornografii. Nałogi zdominowały jego życie, wyniszczały go. Krystian ukończył technikum, próbował studiować, ale nie udało mu się przez nie przebrnąć. Pracował jako sprzedawca, budowlaniec.

Lata mijały, a on zatracał się w pijaństwie. Nie założył rodziny, choć – jak mówi – w głębi serca zawsze uważał ją za największą wartość. Najbliżsi próbowali mu pomóc, ale żadne ich prośby o to, aby Krystian zmienił swoje życie, nie przyniosły rezultatu. Gdy jego mama zachorowała na raka, załamał się jeszcze bardziej. Krystian bardzo przeżył jej śmierć. Pamiętał, ile miała w sobie ciepła i dobroci. Pracowała w służbie zdrowia, miała kontakt z chorymi dziećmi.

Krystian pamięta, jak przeżywała ich historie, cierpienie. Wciąż pił i brał narkotyki. Miał momenty, w których decydował się na terapie. Na oddziale odwykowym był czterokrotnie. Opowiada, że gdy wychodził stamtąd po raz czwarty, lekarz powiedział mu, że potrzebuje odnowy duchowej. Zapamiętał te słowa, ale był tak wykończony nałogami, że – jak mówi – nie miał sił, aby żyć.

– Najgorsze były momenty, gdy pijany mijałem rodzinny dom, wtedy przychodziły wspomnienia i refleksja nad swoim życiem, ale nie miałem w sobie siły, aby zerwać z tymi wszystkimi nałogami – opowiada Krystian. – Któregoś razu leżałem gdzieś pijany. Od czterech dni nie miałem w ustach jedzenia. Byłem odwodniony, wykończony, nie miałem czucia w nogach.

Pomyślałem, Boże ratuj mnie. Wkrótce potem – taki wyniszczony – poszedłem do najbliższego kościoła, do parafii przy ulicy Koszarowej. Uklęknąłem przed obrazem Matki Bożej i opowiedziałem jej o wszystkim, co mnie boli. O tym, że nie mam już siły, żeby walczyć o siebie, o tym, że tak bardzo chciałbym założyć rodzinę, o tym, że nie chcę więcej błądzić. Błagałem o pomoc. I zostałem wysłuchany. Wychodząc z kościoła czułem, że dostałem siłę. Według mnie to był cud, zostałem uzdrowiony. Nie sięgnąłem więcej po żaden alkohol, narkotyki, nie sięgnąłem po pornografię. Miałem wtedy jeszcze dwa miesiące do wizyty u swojego terapeuty.

Po tych dwóch miesiącach poszedłem i opowiedziałem mu, że zerwałem z nałogami. Ucieszył się. Przez prawie trzydzieści lat byłem w więzieniu nałogów. Od półtora roku jestem wolny. Teraz chcę wspierać innych. Właśnie po to utworzono grupę wsparcia „Zaufaj”. Spotkania prowadzimy od stycznia. Zapraszamy każdego, kto jest przytłoczony problemami, nałogami. Łatwiej jest znaleźć wyjście z sytuacji w gronie osób, które zmagają się z podobnymi kłopotami. Ja zmarnowałem najlepsze lata swojego życia. Teraz próbuję to naprawić.

Krzysztof Gocał, dyrektor Ośrodka Pomocy Osobom Uzależnionym w Chełmie (dawniej izba wytrzeźwień), doskonale zna Krystiana. Potwierdza też, że grupa „Zaufaj” działa i to prężnie.

– Z panem Krystianem spotkałem się po raz pierwszy, gdy trafił jako pensjonariusz do naszego ośrodka – mówi dyrektor Gocał. – Miał problemy z alkoholem, ale z dnia na dzień przestał pić i chce swoim życiem dawać świadectwo innym. Każda tego typu inicjatywa jest ważna. Dlatego zgodziliśmy się, aby grupa wsparcia prowadzona przez pana Gumiennego, we współpracy z parafią pod wezwaniem świętego Kazimierza, była prowadzona w naszym ośrodku. Spotkania odbywają się w środy i soboty. Cieszą się dużym zainteresowaniem. Zdarzyło się nawet, że na spotkanie tej grupy przyjechało tak wiele osób, że zbrakło miejsca na parkingu pod naszym ośrodkiem. (red)