Mundur i torba z listami

Chełmscy policjanci od pewnego czasu spełniają się w nowym zawodzie. Zamiast patrolować ulice i pilnować bezpieczeństwa, roznoszą przesyłki. Tylko czy taka ma być ich rola?

„Dzień dobry. Policja. List do pana” – na widok mundurowego pukającego do drzwi z kopertą w dłoni niejeden przeżył szok. Nic dziwnego, za roznoszenie korespondencji od zarania dziejów odpowiedzialni byli listonosze.
Rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Chełmie, podkom. Ewa Czyż, w doręczaniu przez policję przesyłek nie widzi nic nadzwyczajnego: – Nie tylko dzielnicowi, ale i policjanci z różnych wydziałów, w ramach wykonywanych przez siebie czynności, mogą dostarczyć wezwanie lub list – mówi.
Wezwanie na przesłuchanie w ramach prowadzonego postępowania, listy z sądu czy prokuratury – na liście adresatów są zarówno zwykli mieszkańcy, jak i biura czy instytucje publiczne. Bez wyjątków. Jednym się to opłaci – to, co trzeba by było wydać na znaczek, zostaje w budżecie. Nie ma też ryzyka, że list się zawieruszy, bo w końcu dostarczają go stróże prawa. Inni komentują, że to zwyczajnie nie przystoi.
– Policjanci powinni zajmować się tym, od czego są. Niech ścigają przestępców i pilnują porządku – krytykują mieszkańcy.
Co na to sami mundurowi? Niechętnie przyznają, że rola doręczyciela przesyłek im nie pasuje: – Dołożyli nam pracy, żeby nam się nie nudziło. (pc)