Myśleli, że się utopił

1 maja krasnostawscy policjanci otrzymali zgłoszenie o zaginięciu uczestnika spływu kajakowego na rzece Wieprz. Do poszukiwań włączyli się strażacy. Po dwóch godzinach dzielnicowi odnaleźli 34-letniego mężczyznę całego i zdrowego w miejscu jego zamieszkania.

We wtorek, 1 maja, ok. 22.00 do komendy policji w Krasnymstawie zgłosił się 35-letni mężczyzna, zaniepokojony zaginięciem kolegi, z którym uczestniczył w spływie kajakowym. – Z przekazanej przez mężczyznę informacji wynikało, iż trzech mieszkańców Krasnegostawu wybrało się do miejscowości Tarnogóra (gmina Izbica), skąd rozpoczęli spływ kajakami do Krasnegostawu – opowiada Marek Kulibab z krasnostawskiej policji. Była godzina 18.00. Dwóch kajakarzy popłynęło przodem, 34-latek został z tyłu. Gdy mężczyźni dopłynęli do celu, czekali na swojego kolegę, ale mimo upływu czasu ten się nie pojawiał.

– Sami rozpoczęli poszukiwania sprawdzając miejsca, w których mógł przebywać, jednak nigdzie go nie odnaleźli – mówi Kulibab. W akcję poszukiwawczą zaginionego mieszkańca Krasnegostawu zaangażowało się 20 mundurowych oraz strażacy z Państwowej Straży Pożarnej, którzy wykorzystując specjalną łódź przeczesywali Wieprz. Sytuacja wyjaśniła się dopiero tuż przed północą, kiedy to dzielnicowy zastał zaginionego kajakarza w… jego domu. – Mężczyzna był cały i zdrowy. Oświadczył, że po tym, jak minęli go koledzy, zrezygnował z dalszej wycieczki. Złapał stopa i udał się do domu. Nie można było nawiązać z nim kontaktu, bo rozładował się mu telefon – relacjonuje Kulibab. (kg)