Na basenie bezpiecznie

– Włodawska pływalnia ma odpowiednią liczbę ratowników, choć był chwilowy kryzys w tej sprawie – mówi Teresa Zaleńska-Sak, dyrektor włodawskiego MOSiR-u. Tym samym pogłoski o narażeniu na niebezpieczeństwo użytkowników basenu okazały się nieprawdziwe.

Niemal z dnia na dzień trzej ratownicy, zatrudnieni na umowę-zlecenie we włodawskiej pływalni, odeszli z pracy. Okazuje się, że znaleźli stałe, lepiej płatne zajęcie. Zarobki bowiem we włodawskim MOSiR-ze nie powalają. Ratownicy otrzymują 13 zł brutto za godzinę pracy, zaś dwunastu z dwudziestu jeden pracowników ośrodka otrzymuje najniższe dopuszczalne wynagrodzenie. A większość ma wyższe wykształcenie i wieloletni staż.
– Szybko udało mi się zażegnać kryzysową sytuację i już mam dwóch nowych ratowników – mówi T. Zaleńska-Sak. – To oczywiście nie oznacza, że nie poszukuję kolejnych. Niestety, obiecać im większych pieniędzy nie mogę. Po prostu ich nie mam. I tak w ubiegłym roku wykonałam plan zysków w 106%, choć naturalnie do ośrodka miasto dokłada ponad milion złotych. Tak się jednak dzieje ze wszystkimi ośrodkami i pływalniami w Polsce. Mamy i tak ceny na rewelacyjnie niskim poziomie. Nawet po ostatniej podwyżce za tor bierzemy jedynie 50 zł za godzinę wynajmu, a dużo starsze i gorsze pływalnie biorą po 60 zł i więcej. (-)