Na fali, jak za dawnych lat…

Zwycięstwa Jarosława Adamiaka, drugie miejsca Tomasza Bartoszka oraz trzecie lokaty Michała Sowy i Rafała Michalczaka w 19. Grand Prix Sopot-Gdynia 2016 przywołały na myśl złote czasy lubelskich górali, którzy kilka lat temu największe sukcesy odnosili właśnie na nadmorskiej trasie. Przedostatnie tegoroczne zawody Górskich Samochodowych Mistrzostw Polski mogły się zakończyć jeszcze lepiej dla naszych wyścigowców, jednak czasem brakowało im trochę szczęścia lub w walce o wynik górę wziął – i słusznie – zdrowy rozsądek.
Komfortowo w polskim Monte Carlo, jak nazywany jest na czas wyścigów nadmorski kurort, jeździł Jarosław Adamiak. Lublinianin pod nieobecność liderów klasy E-I-2000 został faworytem zawodów, choć… nigdy wcześniej nie ścigał się w Sopocie.
– Przez miejskie korki nie mogłem zapoznać się z trasą przed startem, więc początek pojechałem ostrożnie. Mam też drobny problem z przednim zawieszeniem, auto nie najlepiej prowadzi się na nierównym, ulicznym asfalcie – relacjonował zawodnik Automobilklub Kieleckiego. Mimo to każdy podjazd z pomiarem czasu padł łupem kierowcy hondy civic, a przewaga, którą uzyskiwał nad trójką rywali, nie pozostawiała złudzeń, kto jest najszybszy: drugi w wynikach Wojciech Subocz (A. Wielkopolski, renault clio) w sobotę stracił 7 sekund, a w kolejnym dniu imprezy aż 10! Warto również wspomnieć, że Adamiak był wysoko notowany w klasyfikacji generalnej, szczególnie w niedzielę, kiedy obydwa treningi i pierwszy podjazd wyścigowy ukończył w czołowej dziesiątce.
– Świetnie dobraliśmy opony, miałem mnóstwo rezerwy. Ostatnią próbę w deszczu pojechałem asekuracyjnie, kosztem dziewiątego miejsca w „generalce”, by nie zaprzepaścić wygranej w klasie – komentował na mecie.
Sukcesy Jarka znacznie poprawiły jego dorobek punktowy w rankingu E-I-2000, w którym przed ostatnimi rundami do prowadzącego traci 8, a do drugiego kierowcy tylko 4 „oczka”. To oznacza, że Adamiak we wrześniu w Korczynie będzie walczył o tytuł mistrza Polski!
Tomasz Bartoszek drugimi miejscami umocnił swoją pozycję wicelidera w klasyfikacji klasy A/PL-1600, w której końcowy sukces przypieczętował w Sopocie Arkadiusz Borczyk (A. Małopolski, honda civic).
– Cel jest jeden: meta bez zbędnego ryzyka, bo tytuł wicemistrzowski mam dosłownie na wyciągniecie ręki. Arek jest już poza zasięgiem i bez sensu jest ryzykować uszkodzeniem wyścigówki przed kolejnym sezonem – wyjaśniał przed zawodami Bartoszek.
Z czwórki rywali jeszcze przed sobotnimi podjazdami treningowymi, po awarii silnika, odpadła Anna Wojewoda (A. Orski, honda civic). W tej sytuacji przez cały weekend Tomek notował drugie czasy poza dwoma wyjątkami: niedzielnym, pierwszym treningiem (3. lokata) i zamykającym zawody, zwycięskim podjazdem wyścigowym rozgrywanym w deszczu, w którym w końcu pokonał Borczyka o niemal 3 sekundy. Gdyby mokra aura towarzyszyła kierowcom również podczas pierwszego podjazdu wyścigowego, doskonale jeżdżący w takich warunkach kierowca A. Chełmskiego miałby spore szanse na trzecią tegoroczną wygraną w klasie. Tak się jednak nie stało i do najwyższego stopnia podium po zsumowaniu czasów zabrakło 1,8 sekundy.
Bartoszkowi do zdobycia tytułu I wicemistrza Polski wystarczą już tylko 4 z 16 możliwych do podziału punktów w zamykających sezon zawodach.
Michał Sowa wrócił do górskiego ścigania po rocznej przerwie w wypożyczonym ze stajni Zbigniewa Steca mitsubishi lancerze, notując na swym koncie trzecie lokaty w klasie E-I+2.0/4×4, tuż za zwycięzcami sopockich rund, oraz piąte miejsca w „generalce” ulubionego wyścigu.
– Auto jest niesamowite: trakcja, zawieszenie i hamulce to bajka. Gdyby jeszcze turbina była mocniejsza, to chyba na starcie pospadałyby wszystkie szyszki z drzew – z humorem przekazywał pierwsze wrażenia. Zawodnik A. Lubelskiego w sobotniej części imprezy stracił tylko 4 sekundy do czwartego wyniku rundy, a po pierwszym, niedzielnym podjeździe wyścigowym notowany był tuż za podium. Niestety, ósmy czas w ostatniej próbie zepchnął kraśniczanina w łącznej klasyfikacji na piąte miejsce. – Wystraszyła mnie struga wody przepływająca przez jezdnię i zwolniłem, ale i tak jestem bardzo zadowolony z wyników. Jadąc, powiedzmy, na 80% możliwości, po sporej przerwie, zupełnie nowym dla mnie autem, z seryjnym silnikiem byłem tylko 5-7 sekund wolniejszy na podjeździe od Drotara! Dysponując wyścigowymi, a nie rajdowymi oponami, które niestety wolniej nagrzewały się na krótkiej, 3-kilometrowej trasie, mógłbym pojechać jeszcze szybciej – podsumował Sowa, który za cel stawia sobie powrót do regularnego ścigania w górach w 2017 roku.
Z respektem podszedł do nadmorskich rund Rafał Michalczak. Zawodnik A. Chełmskiego w swoim stylu dosyć spokojnie pojechał pierwsze podjazdy. W efekcie w sobotnich zmaganiach zamykał stawkę w klasie A/PL-1600 z kilkusekundową stratą do trzeciego w wynikach. – Dosyć miękkie zawieszenie na innych rundach sprawiało mi trochę kłopotu, tutaj wręcz przeciwnie, na nierównym asfalcie spisuje się bardzo dobrze. Popełniłem błąd i jeden podjazd pojechałem ze zbyt małym ciśnieniem w kołach – relacjonował pierwszy dzień zawodów Michalczak. W niedzielnej odsłonie imprezy było już o wiele lepiej, bowiem dystans do poprzedzającego kierowcy w trzech kolejnych próbach zmniejszył się do niecałej sekundy. Jak więc honda civic z numerem 47 zdołała wskoczyć na podium? Podobnie jak w przypadku Bartoszka najlepszy wynik na podjeździe Rafał odnotował w deszczu, tracąc tylko 3 sekundy do drugiego Borczyka. Z kolei trzeci po pierwszej próbie Tomasz Dybisz (A. Biecki, honda civic) ostatni podjazd pojechał kiepsko i po zsumowaniu czasów przegrał podium z naszym zawodnikiem. W Korczynie Michalczak będzie walczył z Damianem Paligą (A. Ziemi Kłodzkiej, skoda felicia), Wojewodą i Dybiszem o trzecią lokatę w końcowej klasyfikacji klasy.

Wyniki
XI runda GSMP: 1. Igor Drotar (SVK, skoda fabia) 2:58,608, 2. Dubai (Stow. MSG) +2,256, 3. Andrzej Szepieniec (A. Kielecki, obaj mitsubishi lancer) +4,704, 5. Micha Sowa (3. E-I+2.0/4×4) +12,469, 14. Jarosław Adamiak (1. E-I-2000) +27,483, 32. Tomasz Bartoszek (2. A/PL-1600) +42,980, 42. Rafał Michalczak (4. A/PL-1600) +59,543.

XII runda GSMP: 1. Szepieniec 3:20,322, 2. Drotar +0,749, 3. Piotr Ostrowski (A. Kielecki, mitsubishi lancer) +3,493, 5. Sowa (3. E-I+2.0/4×4) +13,182, 11. Adamiak (1. E-I-2000) +23,619, 30. Bartoszek (2. A/PL-1600) +39,521, 34. Michalczak (3. A/PL-1600) +47,998.

Klasyfikacje – generalna:
1. Drotar 160 pkt, 2. Kluza 147, 3. Dubai 116, 17. Sowa 16; kl. E-I-2000: 1. Piękoś 62, 2. Krupa 58, 3. Adamiak 54(-1); kl. A/PL-1600: 1. Borczyk 71, 2. Bartoszek 40, 3. Paliga i Wojewoda po 27, 5. Michalczak 26.