Na jednej stacji taniej, na drugiej drożej

Dlaczego ceny oleju napędowego na stacji Orlen przy ul. Okrzei w Krasnymstawie są wyższe niż w Tuligłowach czy Siennicy Nadolnej, a nawet w Lublinie? – zastanawiają się kierowcy. Niby ten sam koncern, a od kiedy wybuchła wojna w Ukrainie, diesel jest o kilkanaście, czasami kilkadziesiąt groszy droższy…

W Krasnymstawie i okolicy działają trzy stacje koncernu Orlen, z czego jedna w mieście przy ul. Okrzei, jest prowadzona przez prywatną firmę. Właśnie na niej ceny oleju napędowego są wyższe niż na stacji w Tuligłowach czy Siennicy Nadolnej. Uwagę na to zwrócili kierowcy.

– Za paliwo na Okrzei płacimy drożej, niż na innych stacjach – skarży się czytelnik. – Taniej jest nawet w Lublinie. Nie sądzę, że stacja w Krasnymstawie codziennie ma dostawę oleju napędowego i dlatego ceny odbiegają od innych.

Po wybuchu wojny w Ukrainie niektóre stacje drastycznie podniosły swoje ceny i PKN Orlen zagroził, że zerwie umowy na dostawę paliwa z tymi firmami, które będą wykorzystywać sytuację i zarabiać w nieuczciwy sposób. Konsumenci nie mają wyjścia i tankują, płacąc wysokie stawki, chyba że ktoś jedzie w kierunku Zamościa, czy Chełma, gdzie można zatankować o kilkanaście groszy taniej. Ale mieszkańcom miasta nie opłaca się jeździć specjalnie do Tuligłowów czy Siennicy Nadolnej, bo więcej zużyją paliwa, niż zaoszczędzą. Skoro jednak w niewielkiej odległości od siebie funkcjonują trzy stacje paliw tego samego koncernu, ceny powinny być wszędzie jednakowe – dodaje oburzony mieszkaniec Krasnegostawu.

Właściciel stacji przy ul. Okrzei, Ryszard Kogut, podkreśla, że jest ona prywatna i kupuje paliwo oraz towary od Orlenu, a po doliczeniu marży je odsprzedaje. Dla przykładu podał hurtowe ceny netto oleju napędowego za metr sześcienny, obowiązujące w całej Polsce od 1 marca do 11 marca. Stawki te są zamieszczane na oficjalnej stronie internetowej PKN Orlen. I tak 9 marca za 1 000 litrów diesla trzeba było zapłacić 7 704 zł, dzień później 7 348 zł, a w piątek 11 marca – 7 060 zł. – Jeśli do tego doliczymy 8 proc. podatku VAT cena 9 marca za metr sześcienny oleju napędowego wynosiła 8 320 zł. Czyli za jeden litr nasza stacja płaciła 8,32 zł – tłumaczy R. Kogut.

Właściciel stacji przy Okrzei podaje, że u niego litr diesla 9 marca kosztował 7,84 zł, 10 marca – 8,39 zł, a 11 marca – 7,99 zł. Z kolei w Tuligłowach i Siennicy Nadolnej ceny kształtowały się następująco: 9 i 10 marca – po 7,76 zł, 11 marca – 7,99 zł.

– To pokazuje, że marża na stacjach w Siennicy Nadolnej i Tuligłowach jest ujemna! Jak to możliwe? Gdzie są zasady wolnego handlu, podstawy finansów?! Gdzie jest Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów?! – grzmi właściciel stacji w Krasnymstawie przy ul. Okrzei. – Nie działa, bo to dotyczy spółki skarbu państwa. Cena paliwa stała się sprawą polityczną, jest sztucznie zaniżana, ale nie w rafinerii, czyli hurcie, tylko decyzjami politycznymi w detalu na stacjach paliw.

Stacje własnościowe Orlenu same nie ustalają cen, mają je narzucone odgórnie. Stacje prywatne natomiast ustalają ceny samodzielnie według prostych zasad handlu: cena zakupu plus marża, równa się cena sprzedaży. Sytuacja taka trwa już od kilku miesięcy, a nie tylko od wybuchu wojny w Ukrainie. Zasady wolnego handlu na rynku paliw przypominają bardziej komunizm niż demokrację i wolny rynek! – twierdzi R. Kogut. (ps)

1 KOMENTARZ

  1. Panie R. Kogut proponuję więc zrezygnować z marki Orlen i wtedy będzie miał Pan wolny rynek, a my klienci będziemy mieli demokrację i już u Pana nie będziemy tankować!!!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here