Na LSM wrze

Takiej frekwencji i takich emocji na walnym LSM nie było od lat

Gorące dyskusje, wezbrane emocje – na LSM rozpoczęły się obrady walnego zgromadzenia (potrwają od 19 do 27 kwietnia). Niektórzy mieszkańcy spółdzielni, niezadowoleni z ostatnich decyzji prezesa Jana Gąbki, dążą do odwołania jego i całej rady nadzorczej.


Emocje budzi również wydarzenie z ostatniego tygodnia: doniesienie do prokuratury i śledztwo w sprawie nieprawidłowości m.in. przy przetargu dotyczącym obsługi wind w LSM, na którym skorzystać miała najbliższa rodzina prezesa. Toczące się postępowanie jest prowadzone pod kątem działania na szkodę spółdzielni.

Emocje biorą górę

Do ubiegłego piątku odbyły się już trzy z ośmiu planowanych w LSM walnych zgromadzeń: 19 kwietnia – na osiedlu Słowackiego, 20 kwietnia – na osiedlu Mickiewicza i 21 kwietnia – na osiedlu Piastowskim.
Piastowskie to jedno z trzech osiedli (obok os. Sienkiewicza i os. Krasińskiego), na którym miałby stanąć kilkukondygnacyjny apartamentowiec zwany „Domem Seniora” w którym mieszkania miałyby być dostępne po cenach rynkowych (około 5,5 tysiąca za m2). Nowa budowla stanęłaby na jednym z nielicznych wolnych kawałków przestrzeni, na którym obecnie znajdują się trawiaste boiska i plac zabaw dla dzieci. Mieszkańcy, odkąd dowiedzieli się o tym pomyśle, są oburzeni. W obronie swojego placu powołali specjalny komitet, który walczy o odstąpienie od tej inwestycji na osiedlu Piastowskim. Taki punkt jest też przedmiotem obrad walnego zgromadzenia, na którym o losie zielonego placu zabaw zadecydować mają wszyscy mieszkańcy LSM. – Nie chcemy się zabetonować – to nasze miejsce, gdzie się spotykamy, gdzie bawią się dzieci i młodzież. Nie potrzebujemy tu innego budynku, my, seniorzy, już wszystko tu mamy: i sklepy, i apteki, i przychodnie. Po co ten budynek, dla kogo on będzie? – mówi jedna z mieszkanek os. Piastowskiego.
– To nie jest Dom Seniora, bo Dom Seniora to jest, jak osoba płaci, mieszka i umiera, i przychodzi następna, a nie, jak ktoś sobie wykupuje mieszkanie na osiedlu – dodaje inna osoba.
– Dlaczego teraz pan prezes chce nam tu coś budować? My od czterdziestu lat nie mamy wind! To jak to? Na nowy budynek są pieniądze, a na windy przez tyle lat to nie ma?– oburzają się mieszkańcy. Sprawa budowy wind na osiedlu Piastowskim również jest przedmiotem głosowania tegorocznego walnego zgromadzenia i również wywołuje emocje.

Piastowskie za odstąpieniem od inwestycji

Podczas piątkowego (21 kwietnia) walnego zgromadzenia dotyczącego osiedla Piastowskiego napięcie czuć było w powietrzu. Początkowo przedstawiciele mediów nie zostali wpuszczeni na salę, ale opór mieszkańców był tak silny, że dzięki ich interwencji udało nam się uczestniczyć w obradach. Jak podkreślali sami mieszkańcy, było to najliczniejsze jak dotąd walne zgromadzenie, bo na sali zgromadziło się 109 członków spółdzielni i wielu mieszkańców, którzy przyszli przyjrzeć się przebiegowi obrad (dla porównania w walnym na osiedlu Słowackiego uczestniczyło 38 członków). Zarówno zgłaszanie kandydatów, jak i wybór przewodniczącego spotkania były bacznie obserwowane przez mieszkańców Piastowskiego, którzy wyręczali wręcz pracowników spółdzielni. – Będziemy wam patrzeć na ręce, mamy takie prawo! – denerwowali się. Bardzo bojowe nastroje podgrzewała kuluarowa informacja, że na dwóch poprzednich walnych, dochodziło do nieprawidłowości. – Prezes Gąbka ludzi namawiał na ten tak zwany „Dom Seniora”, straszył deweloperami, którzy mogą zająć ten teren. Głosowanie w sprawie odstąpienia od inwestycji na walnym zgromadzeniu na osiedlu Słowackiego odbywało się trzy razy! – mówiła anonimowo zbulwersowana mieszkanka osiedla Słowackiego.
– Dlaczego nie znaliśmy wcześniej nazwisk kandydatów do rady osiedla i nie mieliśmy wzoru karty do głosowania? – dopytywali się inni mieszkańcy. Temperatura piątkowego spotkania była bardzo gorąca, obrady posuwały się wolno, a atmosfera gęstniała z minuty na minutę. – Magiel, burda! – słychać było z tłumu. Ostatecznie mieszkańcy zdecydowali (liczbą 83 głosów) o wstrzymaniu inwestycji na Zielonym Placu Zabaw w osiedlu Piastowskim. Głosów przeciw nie było, pozostali członkowie spółdzielni wstrzymali się od głosu. Również głosami większości mieszkańcy Piastowskiego opowiedzieli się za odwołaniem dotychczasowej rady nadzorczej. – Brawa dla członków osiedla Piastowskiego, wygrała nasza sprawa – podsumowuje piątkowe obrady Katarzyna Słonecka z Komitetu Ocalić Zielony Plac Zabaw i dodaje, że członkowie komitetu są w stałym kontakcie z innymi mieszkańcami i członkami spółdzielni.
– Będziemy wszystko bacznie obserwować, żeby nie wygrali prezes i jego „kolesie”. Musimy się skonsolidować. Chcemy odwołania dotychczasowej rady nadzorczej i prezesa. Mamy swoich kandydatów, chcemy mieć wpływ na to, co dzieje się na osiedlu, żeby rada wreszcie z mieszkańcami współpracowała, słuchała ich zdania – podkreśla.

Prezes wyraża obawy

Kwestię przyszłości tych terenów w krótkiej rozmowie z „Nowym Tygodniem” podnosił prezes Jan Gąbka, obawiający się o inwestycyjną przyszłość terenu, na którym obecnie znajduje się zielony plac zabaw. – Zdaję sobie sprawę, że to moje ostatnie walne zgromadzenie. Ostatecznie będzie tak, jak chcą mieszkańcy. Mam tylko obawę o ten teren na osiedlu Piastowskim, bo w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego on nadal jest terenem inwestycyjnym, a wystąpienie o zmianę jego zagospodarowania przestrzennego może być równoznaczne z jego utratą, bo odezwać się mogą pierwotni właściciele – mówi Jan Gąbka. Do sprawy wrócimy.
Emilia Kalwińska