Na noszach przed okienko

– W banku wymagają, aby moja schorowana, 86-letnia mama osobiście dopełniła u nich formalności. Moje pełnomocnictwo im nie wystarczy, a mama już nie chodzi. Na noszach mam ją przynieść do banku? – pyta chełmianin.

– Moja mama ma 86 lat i raka z przerzutami – mówi pan Andrzej z Chełma. – Jakiś czas temu brała kredyt na węgiel. Został spłacony, ale raty są naliczane, więc muszę sprawę wyjaśnić. Mama jest osobą leżącą, nie wstaje, nie chodzi. Jest w bardzo złym stanie, kontakt z nią jest utrudniony. W zasadzie nie jest świadoma tego, co dzieje się wokół niej. Mam poświadczone przez notariusza pełnomocnictwo i z tym dokumentem zjawiłem się w banku przy ulicy Dreszera, aby załatwić formalności dotyczące rachunku bankowego i kredytu. Ale pracownicy banku powiedzieli, że to im nie wystarczy. Powiedzieli, że mama ma się zjawić osobiście w banku i koniec kropka. Czy mam ją tam wnieść na noszach? To jakiś absurd. Mieszkamy w pobliżu banku, więc to już pracownikowi łatwiej byłoby przyjść, niż mojej chorej mamie.

Z prośbą o wyjaśnienia zwróciliśmy się do biura prasowego banku PKO BP. Opisano to w jednym zdaniu: „Co do zasady, pełnomocnictwo powinno precyzyjnie określać zakres czynności bankowych, do których klient upoważnia swojego pełnomocnika oraz wskazywać konkretne rachunki oraz produkty bankowe, których dotyczy”. Dalsza część odpowiedzi jest o tajemnicy bankowej, z której musieliby zostać zwolnieni bankowcy, aby odnieśli się do konkretnej sytuacji chełmianina i jego mamy. To z kolei wymaga kolejnej zgody i naszego czytelnika i jego matki. Pracownicy banku piszą, że schorowana 86-latka „może to zrobić przed notariuszem”.

– Aby odnieść się do konkretnej sprawy potrzebujemy, aby klient zwolnił nas z tajemnicy bankowej – informuje Magdalena Lejman, kierownik zespołu prasowego PKO BP. – W tym celu powinien wypełnić dokumenty jak w załączeniu i w obecności pracownika banku podpisać je w dowolnym oddziale. Dopiero po ich otrzymaniu będziemy mogli udzielić informacji. Najlepiej, aby klient wskazał oddział i termin, w którym mogliby to zrobić, dołożymy starań aby przebiegło to szybko i sprawnie. Jednak informacja będzie się ograniczała do kwestii związanych z klientem, jego mama powinna niestety również takiej zgody udzielić – może to zrobić przed notariuszem.

Nasz czytelnik rozumie, że tajemnica bankowa to „rzecz święta”, ale ma już dość tej całej biurokracji.

– Rozumiem ochronę danych osobowych, ale są sytuacje, gdy ta cała biurokracja po prostu staje się niedorzeczna – mówi chełmianin. (mo)