Na osiedlu Rejowiecka wciąż niespokojnie

Mieszkańcy osiedla Rejowiecka nadal nie wiedzą, czy inwestor spod Zamościa, który przy ul. Ceramicznej chciał wybudować wytwórnię mas bitumicznych, rzeczywiście szuka nowej lokalizacji, jak zapewniał w piśmie do prezydenta Banaszka. – Niepokoi nas fakt, że do tej pory nie został wycofany z urzędu miasta wniosek o wydanie decyzji środowiskowej – mówi Danuta Dąbska, przewodnicząca rady osiedla i skarży się, że ciężkie samochody wywożące produkowany przez tę samą firmę beton niszczą niedawno wyremontowane osiedlowe uliczki.

Informacja o planowanej przez firmę „Drogmost” spod Zamościa budowie wytwórni mas bitumicznych przy ul. Ceramicznej, na działce po dawnym „Technobudzie”, zjednoczyła mieszkańców osiedla Rejowiecka. Inwestor w ubiegłym roku złożył do miasta wniosek o wydanie decyzji środowiskowej, przygotował wymagany prawem raport oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko i liczył na to, że sprawa potoczy się po jego myśli. Wcześniej szukał terenów pod asfaltownię w powiecie krasnostawskim, ale w każdym miejscu spotkał się ze zdecydowanym sprzeciwem ze strony społeczeństwa.

Zdecydowany sprzeciw!

Chełmianie, w obawie o otaczające ich środowisko, własne zdrowie, a nawet życie, od samego początku również sprzeciwiali się planowej budowie wytwórni mas bitumicznych przy ul. Ceramicznej. Argumentowali, że asfaltownia będzie sąsiadowała z zabudowaniami wielorodzinnymi i jednorodzinnymi, z ogródkami działkowymi i kąpieliskiem „Glinianki”. Liczne protesty, włącznie z uliczną demonstracją, petycją do prezydenta Chełma, zainteresowaniem sprawą już po wyborach samego wicepremiera Jacka Sasina, sprawiły, że inwestor w październiku ubiegłego roku powiadomił Jakuba Banaszka, iż postanowił poszukać nowej lokalizacji dla swojego przedsięwzięcia.

Spać spokojnie nie mogą

Mieszkańcy osiedla w dalszym ciągu jednak czują zagrożenie. Jak mówi przewodnicząca rady osiedla Rejowiecka, Danuta Dąbska, mimo zapewnień inwestora o nowej lokalizacji asfaltowni, tak naprawdę wciąż nie ma jednoznacznej decyzji. – Działkowicze na swój koszt rozpoczęli budowę linii energetycznej, bo chcą mieć energię elektryczną w swoich domkach, ale nie wiedzą, czy ma to sens. Widmo budowy wytwórni mas bitumicznych zagląda nam dalej w oczy – mówi.

Przewodnicząca Dąbska wystąpiła z apelem do prezydenta Chełma Jakuba Banaszka o konkretną informację dla mieszkańców, co dalej w sprawie asfaltowni. – Chcemy, by prezydent zabrał w tej sprawie głos i uspokoił mieszkańców – twierdzi. – Urzędnicy wciąż zajmują się wnioskiem o wydanie decyzji środowiskowej, jakiej domaga się firma „Drogmost”.

Z jednej strony inwestor zapewnia, że ze względu na protesty społeczne postanowił zmienić lokalizację i w innym miejscu wybudować asfaltownię, z drugiej zaś nie wycofał z miasta swojego wniosku. A w nim jest jasno napisane, że wytwórnia mas bitumicznych miałaby powstać przy ul. Ceramicznej. Dopóki ta sprawa nie zakończy się po naszej myśli, nie będziemy spokojni – dodaje D. Dąbska.

Magistrat uspokaja

Na pismo przewodniczącej do prezydenta Banaszka odpowiedziała Marzena Kozaczuk, dyrektor Departamentu Komunalnego. Potwierdziła, że urzędnicy w dalszym ciągu prowadzą postępowanie w sprawie wydania decyzji. Przyznała, że negatywną opinię do tej pory wyraził Powiatowy Inspektor Sanitarny w Chełmie.

Z kolei Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska w Lublinie w piśmie z 22 stycznia br. stwierdził, że przygotowany przez inwestora raport oddziaływania przedsięwzięcia na środowisko pod wieloma względami jest niezgodny z przepisami prawa i wezwał firmę do uzupełnienia dokumentacji, wyznaczając jej 45-dniowy termin.

Dyrektor Kozaczuk zapewniła przewodniczącą Dąbską, że przed wydaniem ostatecznej decyzji, urząd dokona wnikliwej i merytorycznej oceny całej zebranej dokumentacji, weźmie pod uwagę wszelkie aspekty sprawy, również liczne uwagi mieszkańców. Urzędniczka podkreśliła też, że inwestor rzeczywiście podjął działania zmierzające do budowy asfaltowni w innym miejscu.

Niszczą osiedlowe uliczki

Nie tylko planowana budowa wytwórni mas bitumicznych spędza sen z powiek mieszkańcom osiedla Rejowiecka. Przewodnicząca Dąbska, jak sama mówi, ciężkie samochody, które przywożą kruszywo do firmy „Drogmost” i wywożą z niej beton, notorycznie poruszają się po osiedlowych uliczkach, gdzie podbudowy i nawierzchnie nie są przystosowane do tego, by jeździły po nich 40-tonowe pojazdy.

– W ostatnich latach na naszym osiedlu wykonano wiele remontów, powstały nowe drogi, chodniki i nie możemy dopuścić do tego, by ktoś ten wysiłek zniszczył. A tak się niestety dzieje. Samochody firmy „Drogmost”, żeby nie stać w korkach na skrzyżowaniu Szpitalna – Rejowiecka, skręcają w wyremontowaną ulicę Kraszewskiego, następnie jadą Piaskową i dopiero wjeżdżają w Rejowiecką.

Firma będzie cieszyła się z zysków, nam natomiast pozostaną zniszczone drogi. W dodatku wyjazd z niej znajduje się przy skrzyżowaniu ulic Ceramicznej i Budowlanej, na samym zakręcie, co również stwarza duże zagrożenie dla ruchu. Gdy wcześniej działał „Technobud” też były problemy, ale nie takie. Firma ta miała dużo mniejsze samochody i poruszały się one głównymi drogami – mówiła na komisji budżetu i porządku publicznego rady miasta Danuta Dąbska.

Przewodnicząca zaapelowała do straży miejskiej, policji, ale też i prezydenta o interwencje w tej sprawie. Poruszony przez nią temat zachęcił radnych do dyskusji. Dariusz Grabczuk, który mieszka na osiedlu Rejowiecka, przyznał Dąbskiej rację. – Rzeczywiście jest tak, że ciężkie pojazdy z „Drogmostu” nie zwracają uwagi na oznakowania, zakazy, ograniczenia tonażu i jeżdżą przez osiedlowe ulice, niszcząc drogi – mówił.

Według radnego Mirosława Czecha, jeśli mieszkańcy będą ciągle narzekać, to do miasta nie zapuka żaden inwestor. Stanisław Mościcki stwierdził z kolei, że w poprzednich latach podobnego problemu nie było, bo kierowcy zatrudnieni w firmie „Technobud” przestrzegali przepisów. – Sprawą powinna się jak najszybciej zająć komisja ds. bezpieczeństwa przy prezydencie miasta – stwierdził.

Przewodniczący rady, Longin Bożeński dodał, że należałoby właściwie oznakować wszystkie drogi na osiedlu, włącznie z umieszczeniem znaków ograniczających tonaż. – To zadanie należy do zarządcy dróg, natomiast służby powinny reagować, gdy jest łamane prawo. Wjazd ponadnormatywnych pojazdów na ulice, gdzie obowiązuje ograniczenie tonażu, może natomiast nastąpić wyłącznie po uzyskaniu odpowiednich zezwoleń od zarządcy drogi – oznajmił Bożeński. (s)