Na progu ponownej narodowej kwarantanny

Dotychczasowe obostrzenia nie wyhamowały epidemii. W ubiegłym tygodniu w Polsce notowaliśmy nowe rekordy zakażeń, by w weekend przekroczyć barierę 27 tysięcy nowych infekcji dziennie. To więcej niż w Hiszpanii, Niemczech, czy Wielkiej Brytanii. Sytuacji na pewno nie służą, co prawda wygasające, ale wciąż jeszcze trwające, uliczne protesty po wydanym w środku epidemii wyroku Trybunału Konstytucyjnego zaostrzającego przepisy aborcyjne. Rząd co prawda twierdzi, że mamy jeszcze rezerwy wolnych łóżek covidowych i respiratorów, ale z wielu szpitali płyną inne informacje. Jeśli obowiązujące od soboty, nowe restrykcje nie zadziałają rząd zapowiada wprowadzenie narodowej kwarantanny, czyli obowiązującego już od marca do maja zamknięcia większości działów gospodarki i ludzi w domach. Tego niejedna firma, która dzięki rządowej pomocy przeżyła wiosenny lockdownu, może już nie przetrwać.

O nowych obostrzeniach premier poinformował w czwartek. Od soboty zamknięte są wszystkie placówki kultury: teatry, kina, muzea, galerie sztuki, domy kultury, ogniska muzyczne. Nie działają również sklepy w galeriach handlowych, poza punktami usługowymi, aptekami, drogeriami, sklepami spożywczymi, remontowo-budowlanymi i zoologicznymi, a hotele dostępne są tylko dla gości przebywających w podróży służbowej. W pozostałych sklepach do 100 m2 obowiązuje limit 1 osoba na 10 mkw., a w sklepach powyżej 100 m kw. – 1 osoba na 15 mkw. W kościołach limit wiernych zaostrzono do 1 osoby na 15 mkw. Od tego poniedziałku zdalna nauka obowiązuje również uczniów klas I-III szkół podstawowych, a wraz z nią wraca, obowiązujący od marca do końca roku szkolnego dodatkowy zasiłek opiekuńczy. Wszystkie nowe restrykcje mają obowiązywać co najmniej do 29 listopada. Jeśli jednak nie spowodują one spadku liczby zakażeń i te przekroczą 70-75 zachorowań na 100 tys. mieszkańców, to rząd wprowadzi narodową kwarantannę. A przy ponad 27 tysiącach zakażeń dziennie na 38,3 mln Polaków już jesteśmy na progu tego współczynnika (71 na 100 tys. mieszkańców), a w kilku województwach, m.in. mazowieckim, małopolskim, śląskim, ale też lubelskim już został on osiągnięty (1700 zakażeń dziennie przy 2,1 mln mieszkańców oznacza, że w Lubelskiem w ubiegłą sobotę było ponad 80 przypadków na 100 tys. mieszkańców).

Przedsiębiorcy w rozpaczy

Wprowadzenie twardego lockdownu byłoby tragedią dla gospodarki, pracodawców i pracowników. Kolejnego zamknięcia wiele firm, które przetrwały wiosnę dzięki rządowej pomocy, mogłoby już nie przetrwać, a na kolejne miliardy wsparcia dla przedsiębiorców chyba już państwa nie stać. Przedsiębiorcy z branży gastronomicznej, kulturalnej, handlowej, hotelowej, rozrywkowej, czy fitness, którzy w wyniku ostatnich decyzji rządu musieli zamknąć, albo ograniczyć swoją działalność protestują domagając się otwarcia, albo realnej pomocy, która zrekompensuje im ponoszone straty. Ale na wprowadzonych obostrzeniach cierpią również firmy z innych branż. Rząd obiecuje, że nie zostawi przedsiębiorców bez pomocy, ale ma być ona skierowana tylko do branż bezpośrednio dotkniętych restrykcjami. Premier Mateusz Morawiecki zapowiada m.in. przekazanie firmom subwencji w ramach znanej już z wiosny tarczy finansowej, w wysokości do 70% niepokrytych przychodami kosztów stałych, pod warunkiem spadku przychodów o co najmniej 30% względem tego samego okresu 2019 r, umorzenie subwencji z tarczy finansowej otrzymanych wiosną, pod warunkiem, że skumulowany spadek przychodów od marca 2020 r. do marca 2021 r. wyniesie co najmniej 30%, wydłużenie programu tarczy finansowej dla dużych firm do marca przyszłego roku, dopłaty do miejsc pracy z Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych w postaci postojowego i obniżonego wymiaru czasu pracy, przedłużenie wypłaty postojowego, czy zwolnienie ze składek na ZUS. Ale te rozwiązania mają być dostępne tylko dla branż objętych restrykcjami finansowymi, wprowadzenie niektórych z nich planowane jest dopiero po nowym roku, a w ogóle od kiedy miałoby ruszyć nie wiadomo, a najbliższe posiedzenie sejmu, decyzją rządzącej większości, zostało przełożone na 18 listopada.

Szpitale dają radę?

Choć liczba zakażeń i chorych na Covid-19 w ostatnich tygodniach dramatycznie wzrosła, a w szpitalach jest już zajętych ponad 20 tysięcy łóżek covidowych i ponad 1800 respiratorów, to według oficjalnych statystyk i zapewnień rządu nasza służba zdrowia daje sobie jeszcze z koronawirusem radę, a 30 proc. łóżek przeznaczonych dla pacjentów z SARS-CoV-2 i urządzeń wspomagających oddychanie wciąż jest wolnych, a w magazynach Agencji Rezerw Materiałowych czekają kolejne. Według danych podanych w ubiegłą sobotę przez wojewodę lubelskiego Lecha Sprawkę w województwie na ponad 1440 łóżek zakaźnych zajętych było przeszło 1330, a na prawie 150 respiratorów wykorzystywanych było 116.

Z wielu szpitali i w regionie, i w kraju płyną jednak sygnały, że łóżek i respiratorów brakuje, a na porządku dziennym wciąż są przypadki karetek krążących z pacjentami od szpitala do szpitala w poszukiwaniu miejsca. Zdaniem rządu winien jest tu brak dobrej koordynacji, sugerując, że problem leży po stronie dyrekcji szpitali, stąd zostaną skierowani do nich żołnierze WOT, których zadaniem będzie monitoring i aktualizowanie danych w systemie o wolnych łóżkach covidowych w szpitalach. Terytorialsi już zostali przeszkoleni przez NFZ z obsługi systemu do aktualizacji danych o wolnych łóżkach i w najbliższych dniach rozpoczną oni służbę w szpitalach.

We wszystkich województwach powstają również szpitale tymczasowe. Uruchomiony jako pierwszy, szpital na Stadionie Narodowym, już przyjął pierwszych pacjentów. Lubelski szpital tymczasowy, na ok. 500 łóżek, tworzony w halach Targów Lublin, ma być gotowy do leczenia chorych na przełomie listopada i grudnia. Poszukiwany jest, zresztą jak w całym kraju, personel medyczny. Jak dotąd zgłosiło się ponad 100 chętnych osób, ale potrzeba dużo więcej. By nie ograniczać liczby dostępnych pracowników medycznych, których i tak wszędzie brakuje, rząd zdecydował, że nie będą oni kierowani automatycznie na kwarantannę w przypadku kontaktu z osobą zakażoną, ale będą poddawani testom. Szpitale mają również odciążyć tworzone kolejne izolatoria – w Lubelskiem od piątku działa ich już sześć – oraz zastosowanie w opiece nad pacjentami skąpo lub bezobjawowymi pulsoksymetrów, czyli urządzeń do domowego pomiaru saturacji krwi, które mają otrzymywać osoby z dodatnim wynikiem na obecność koronawirusa, wskazane przez lekarzy rodzinnych.

W ubiegłym tygodniu w niektórych szpitalach zaczęło brakować butli z tlenem medycznym. Tak było m.in. w szpitalu w Kraśniku, skąd część pacjentów trzeba było przewieźć do szpitali w Lublinie i Janowie Lubelskim. Jak zapewnił wojewoda braki zostaną niezwłocznie uzupełnione, a w celu uniknięcia w najbliższym czasie podobnych problemów, w szpitalu MSWiA w Lublinie przygotowywany jest duży oddział łóżek intensywnej terapii zabezpieczony w tlen z bezpiecznego zbiornika.

Cały czas aktualny jest apel o oddawanie krwi przez ozdrowieńców, która pozostaje najskuteczniejszym i często jedynym ratunkiem dla najciężej chorych na Covid-19.

Pozostają nieprzekonani

Coraz bardziej dramatyczne statystyki dotyczące liczby zakażeń, zachorowań i zgonów wywołanych przez Covid-19 oraz zapełnione szpitale wciąż nie przekonują niektórych koronasceptyków. Ponad 170 polskich lekarzy, naukowców i pracowników służby zdrowia skierowało list otwarty do polskich władz oraz mediów. Apelują w nim o „zakończenie nieuzasadnionych epidemiologicznie działań i natychmiastowe przywrócenie normalnych, demokratycznych zasad funkcjonowania Państwa, struktur prawnych, wszystkich naszych swobód obywatelskich oraz przestrzegania praw człowieka”, bo jak przekonują „po początkowej panice dotyczącej Covid-19, fakty obiektywne pokazują teraz zupełnie inny obraz – nie ma już medycznego i naukowego uzasadnienia dla kontynuacji stosowanych obostrzeń” – oceniają, domagając się od władz debaty na ten temat z udziałem ekspertów. Zdaniem autorów listu „Z badań naukowych wynika, że śmiertelność z powodu koronawirusa sytuuje się na poziomie 0,02-0,4%, czyli na poziomie normalnej fali grypy sezonowej, a około 98 proc. populacji przechodzi tę chorobę bezobjawowo lub łagodnie, a tych z cięższymi dolegliwościami można leczyć poprzez zastosowanie HCQ (hydroksychlorochinę), cynku i azytromycyny”. „[…] Lekarstwo nie może być gorsze niż problem« to teza, która obecnie jest bardziej istotna niż kiedykolwiek wcześniej w historii. Szkody dodatkowe wyrządzone obecnie ludności będą miały większy wpływ w bliskiej i dalekiej przyszłości na całą populację niż liczba osób aktualnie ochronionych przed SARS-CoV-2” – czytamy w liście. Pod listem znaleźliśmy podpisy czterech osób z naszego województwa: Iwony Łobejko, Łuków; Edyty Gromnickiej, Lublin, Agnieszki Wargockiej, Lublin; Beaty Traczyk-Krupy, Lublin.

Urzędy na pół gwizdka

Od ubiegłego wtorku zgodnie z rozporządzeniem premiera w urzędach administracji publicznej, w tym samorządowej obowiązuje praca zdalna, chyba że ta nie jest możliwa ze względu na rodzaj wykonywanych zadań. Choć w lubelskich i świdnickich urzędach wielu urzędników pracuje nadal stacjonarnie, petenci muszą liczyć się, że bezpośredni kontakt z urzędem jest mocno utrudniony. Osobiście nie załatwimy już np. sprawy w Wydziale Komunikacji UM Lublin. – Dokumenty można tam składać wyłącznie: drogą elektroniczną, za pośrednictwem www.esp.pwpw.pl lub poprzez obywatel.gov.pl w zależności od rodzaju sprawy; do pojemnika wystawionego przy wejściu do Wydziału Komunikacji lub za pośrednictwem operatora pocztowego na adres Wydziału – wylicza Katarzyna Duma, rzecznik prasowy ratusza.

– W trosce o nasze wspólne bezpieczeństwo, prosimy o ograniczenie wizyt w Urzędzie tylko do spraw wymagających osobistego stawiennictwa, np. odbioru dowodu osobistego lub sporządzenia aktu zgonu – dodaje Andrzej Wojewódzki, sekretarz miasta.

Bezpośrednia obsługa nadal jest realizowana przez Biura Obsługi Mieszkańców przy ul.: Wieniawskiej, Filaretów, Franciszka Kleeberga, Szaserów w godzinach: 7.45-15.15; Urząd Stanu Cywilnego przy ul. Spokojnej w sprawach: sporządzenia aktu zgonu w pokoju nr 287 (II piętro) od poniedziałku do piątku w godzinach: 7.30-15.30 oraz w sobotę w godzinach: 8 -14, zgłoszenia urodzenia dziecka w pokoju nr 284 (II piętro) od poniedziałku do piątku w godzinach: 7.30-15.30; Wydział Spraw Administracyjnych w zakresie ewidencji działalności gospodarczej – przy ul. Spokojnej w pokoju nr 253 (II piętro) od poniedziałku do piątku w godzinach: 7.30-15.30.

W pozostałych sprawach dokumenty należy składać. Za pośrednictwem Elektronicznej Skrzynki Podawczej Urzędu Miasta Lublin dostępnej na Elektronicznej Platformie Usług Administracji Publicznej; za pośrednictwem pojemników udostępnionych w 7 miejscach: w budynkach urzędu przy ul. Wieniawskiej, ul. Filaretów, ul. Franciszka Kleeberga, ul. Szaserów, ul. Spokojnej, ul. Magnoliowej (w zakresie spraw Miejskiego Zespołu do Spraw Orzekania o Niepełnosprawności), ul. Czechowskiej (w zakresie spraw Wydziału Komunikacji); za pośrednictwem poczty, najlepiej na adres danego Wydziału, a w przypadku, gdy nie jest wymagany podpis – na adres mailowy: bom@lublin.eu. GR